Podsumowanie 4. kolejki PLFA II

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 25 maja 2014 | Komentarze: 0

W meczach czwartej kolejki PLFA II zwycięstwa wyjazdowe odniosły drużyny Panthers Wrocław B, Outlaws Wrocław i Crusaders Warszawa. W toruńskim thrillerze Anioły pokonały Seahawks Sopot. 


Triumf Jagiełły na opolskiej ziemi

Wolverines Opole - Panthers Wrocław B 20:28 

Dla drugiej drużyny topligowych Panter sobotni mecz był pierwszym w sezonie. Wolverines trzy tygodnie temu we Wrocławiu pokonali debiutanta - Outlaws. 

Od początku meczu fantastycznie prezentował się running back gości Adam Jagiełło. Jego biegi przynosiły Panterom znakomite zdobycze jardowe. W samej drugiej kwarcie Jagiełło dwa przyłożenia po akcjach biegowych. Rosomaki odpowiedziały ładnym touchdownem Adama Popandy bo bardzo długiej akcji po podaniu Kamila Kowalika.

Panthers B dobrze weszli w sezon, mimo perturbacji związanych z nienajlepszą frekwencją na treningach. Wynik był wyrównany do końca, ale było to spowodowane głównie brakiem koncentracji i błędami w końcówce.
Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław

Po wznowieniu gry po przerwie wrocławianie znowu odskoczyli rywalom. Autorem kolejne akcji sześciopunktowej był Jagiełło. Po touchdownie biegowym opolanina Kamila Kowalika, przed ostatnią kwartą na tablicy widniał wynik 21:12 na korzyść gości. Oznaczało to, że w ostatniej części gry gospodarze potrzebowali wykonać przynajmniej dwie akcje punktowe by wyjść na prowadzenie. Ich zapędy szybko zgasił Jagiełło, który po raz czwarty zameldował się z piłką w polu punktowym. 

Rosomaki nie załamały się. Przyłożenie Marcina Niedobitka zostało okraszone skutecznym podwyższeniem za dwa tego samego zawodnika i rywali dzieliło raptem osiem punktów. Opolanom zabrakło jednak czasu by doprowadzić do remisu i mecz zakończył się wygraną Panthers B 28:20. Dzięki zwycięstwu wrocławianie zajmują obecnie pierwsze miejsce w tabeli grupy południowo-zachodniej PLFA II. Z bilansem 1-1 Wolverines okupują drugą lokatę. Szansę na rewanż Rosomaki będą miały 13 lipca. Wtedy gospodarzem drugiego starcia będą wrocławianie. 

- Panthers B dobrze weszli w sezon, mimo perturbacji związanych z nienajlepszą frekwencją na treningach. Wynik był wyrównany do końca, ale było to spowodowane głównie brakiem koncentracji i błędami w końcówce. Na szczęście udało się rozpocząć rozgrywki od zwycięstwa. 14 czerwca zagramy z Thunders. Nie za bardzo wiemy czego spodziewać się po naszych przeciwnikach. Na pewno jesteśmy zmotywowani po pierwszym triumfie w sezonie i będziemy chcieli się jak najlepiej zaprezentować przed własną publicznością - skomentował Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław. 

- Popełniliśmy dzisiaj zdecydowanie za dużo błędów. W kluczowych momentach zdarzały nam się przewinienia, które diametralnie zmieniały sytuację. Na pewno widać, że rozpędzamy się dosyć wolno. Gdybyśmy cały mecz rozgrywali na tych samych obrotach to wynik byłby dzisiaj inny. Debiutowaliśmy przed naszą publicznością w pełnej, jedenastoosobowej wersji futbolu. Jesteśmy młodą drużyną, ale perspektywy są bardzo dobre. Pantery to bardzo trudny rywal, który stawia wysoko wymagania prezentując dobrze zorganizowaną grę. Jednak niewiele zabrakło, a sprawilibyśmy niespodziankę. Na pewno będziemy chcieli się im zrewanżować w połowie lipca - powiedział Wojciech Drąg, 

Trzeci mecz w sezonie Rosomaki rozegrają 15 czerwca, gdy w Zielonej Górze zmierzą się ze Smokami. Dzień wcześniej we Wrocławiu Pantery B podejmą Rybnik Thunders. 

Wolverines Opole - Panthers Wrocław B 20:28 (0:0, 6:14, 6:7, 8:7) 

II kwarta
0:7 przyłożenie Adama Jagiełły po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Kamil Pyka)
6:7 przyłożenie Adama Popandy po 85-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika
6:14 przyłożenie Adama Jagiełły po 20-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Kamil Pyka)

III kwarta
6:21 przyłożenie Adama Jagiełły po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Kamil Pyka)
12:21 przyłożenie Kamila Kowalika po 1-jardowej akcji biegowej

IV kwarta
12:28 przyłożenie Adama Jagiełły po 11-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Kamil Pyka)
20:28 przyłożenie Marcina Niedobitka po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Marcin Niedobitek)

Mecz obejrzało 700 widzów.

MVP meczu: Adam Jagiełło (running back Panthers Wrocław B)



Pełnoprawna wygrana Outlaws w Zielonej Górze

Dragons Zielona Góra - Outlaws Wrocław 0:18 

Do sobotniego meczu oba zespoły przystępowały w bojowych nastrojach. 4 maja  w Rybniku Smoki wygrały 14:8. Tego samego dnia Outlaws debiutowali w lidze. Mimo porażki z Wolverines Opole 23:36 wrocławianie byli pełni nadziei przed drugą potyczką w ramach PLFA II ad 2014. 

Od początku meczu nie potrafiliśmy znaleźć rytmu. Ofensywne drive’y w pierwszej połowie zupełnie nam nie wychodziły. Dopiero w trzeciej kwarcie nasza pierwsza seria w ataku w drugiej połowie pozwoliła nam zbliżyć do pola punktowego rywali.
Krystian Wójcik, trener Dragons Zielona Góra

Od początku spotkania Outlaws narzucili rywalom swój styl ofensywny oparty w dużej mierze na akcjach biegowych. Tego typu zagrania przynosiły im pokaźne zdobycze jardowe. Wrocławianie dość często decydowali się na podania, ale w wielu przypadkach obrona Dragons radziła sobie z nimi nieźle. 

Już w pierwszej kwarcie rozgrywający gości Mariusz Górecki wbiegł z piłką w pole punktowe przeciwników. W drugiej kwarcie jego wyczyn skopiował Marcin Hasieć, z tą różnicą, że bieg running backa gości był aż 25-jardowy. 

Złudzeń zielonogórzan pozbawił Dominika Mioduszewski, który już w pierwszym zagraniu ofensywnym drugiej połowy popisał się świetną akcją. Po krótkim podaniu Góreckiego, running back Outlaws pokonał z piłką ponad połowę długości boiska i chwilę później wpadł w objęcia swoich kolegów. Ten pierwszoroczniak przez cały mecz demonstrował spory kunszt w akcjach biegowych. 

Niedługo później kapryśna aura spłatała figla. Burza z oberwaniem chmury przerwała mecz na 30 minut. Po wznowieniu gry po regulaminowej przerwie żadnej z drużyn nie udało się już zagrozić przeciwnikom i mecz zakończył się dość gładką wygraną Outlaws Wrocław 18:0. 

Po zakończeniu spotkania oba zespoły mają bilans 1-1. Outlaws zamują obecnie trzecie miejsce w grupie południowo-zachodniej, a Dragons czwarte. 

- Odnieśliśmy pierwsze zwycięstwo i bardzo nas to cieszy. Nie był to łatwy mecz, ale nasi zawodnicy stanęli na wysokości zadania. Przygotowywaliśmy się do tego spotkania nadal bez wymaganego sprzętu, ale na treningach i tak uderzaliśmy mocno, co zaowocowało dobrą grą w defensywie. Mam nadzieję, że nasze problemy organizacyjne rozwiążą się w najbliższych dniach i dzięki temu staniemy się pełnowartościowym członkiem PLFA - skomentował Krzysztof Wydrowski, trener Wrocław Outlaws. 

- Od początku meczu nie potrafiliśmy znaleźć rytmu. Ofensywne drive’y w pierwszej połowie zupełnie nam nie wychodziły. Dopiero w trzeciej kwarcie nasza pierwsza seria w ataku w drugiej połowie pozwoliła nam zbliżyć do pola punktowego rywali. Niestety wtedy zdarzył nam się błąd, gdy nasz rozgrywający posłał piłkę w ręce przeciwników. Niedługo później z powodu burzy mecz został przerwany. Po wznowieniu nie potrafiliśmy odnaleźć koncentracji - powiedział Krystian Wójcik, trener Dragons Zielona Góra. 

Kolejny mecz Dragons rozegrają 15 czerwca w Zielonej Górze. Rywalem Smoków będą Rosomaki. Na swój kolejny mecz ligowy Outlaws będą musieli poczekać aż do 12 lipca. Wtedy wrocławianie będą mieli szansę wygrać po raz drugi z Dragons. 

Dragons Zielona Góra - Outlaws Wrocław 0:18 (0:6, 0:6, 0:6, 0:0) 

I kwarta
0:6 przyłożenie Mariusza Góreckiego po 1-jardowej akcji biegowej

II kwarta
0:12 przyłożenie Marcina Haśca po 25-jardowej akcji biegowej 

III kwarta
0:18 przyłożenie Dominika Mioduszewskiego po 56-jardowej akcji po podaniu Mariusza Góreckiego 

Mecz obejrzało 300 widzów. 

MVP meczu: Dominik Mioduszewski (running back Wrocław Outlaws)

 

Toruński thriller dla Aniołów
Angels Toruń - Seahawks Sopot 30:27 

Mecze Angels i Seahawks (wcześniej Sabercats) zawsze były wyrównane. Pierwsze dwa starcia wygrały Jastrzębie - 2012 roku w Sopocie triumfowały 20:8, w 2013 w Toruniu goście wygrali 20:15. 

Początek sobotniego meczu niespodziewanie należał do literalnie zdziesiątkowanych kontuzjami Seahawks Sopot. Pierwsze punkty zdobył kanadyjski rozgrywający sopockich Jastrzębi Luke Zetazate po krótkiej akcji biegowej. Skutecznie za jeden podwyższył Przemysław Portalski. Niedługo później ten zawodnik mógł celebrować przyłożenie, po tym jak złapał podanie Zetazate. 

Spodziewaliśmy się, że ten mecz będzie wyrównany, ale chyba nikt nie podejrzewał, że będzie aż taka dramaturgia do ostatnich sekund. W drugiej połowie oba zespoły stworzyły fantastyczne widowisko.
Hubert Pińczak, prezes Angels Toruń

W drugiej kwarcie Anioły zmniejszyły stratę do sześciu punktów po touchdownie znakomicie dysponowanego Jakuba Mazana, który wykorzystał precyzyjne podanie swojego rozgrywającego Łukasza Kuśmirka. 

W trakcie przerwy między połowami nad Toruniem rozpętała się burza. Zgodnie z regulaminem spotkanie zostało wznowione dopiero po 30 minutach od zaobserwowania przez sędziów ostatnich piorunów. Wyładowania elektryczne chyba tchnęły w obie drużyny niesamowitą energię, gdyż druga połowa należała do najbardziej pasjonujących w siedmioletniej historii PLFA II. 

Po wznowieniu gry Angels natychmiast wyszli, po raz pierwszy w meczu, na prowadzenie. Piękną akcją powrotną po wykopie popisał się Mazan. Dwie serie później gospodarze powiększyli dystans po akcji Bartosza Mróza. Wtedy ponownie dobrym zagraniem popisał się Zetazate. Tym razem odbiorcą premiowanego sześcioma punktami zagrania był Michał Burek. Przed ostatnią kwartą gospodarze prowadzili raptem trzema oczkami. 

Rywale odzyskali prowadzenie po podaniu Zetazate do Andrzeja Wołoszkiewicza. Angels otrzymali ostatnią szansę. Po skutecznej serii dotarli tuż przed pole punktowe rywali. Wtedy fatalny błąd popełnił jeden z defensorów Jastrzębi za wcześnie przebiegając linię wznowienia akcji. To zatrzymało zegar meczowy i pozwoliło torunianom zadać decydujący cios. Na sześć sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Bartosz Mróz znalazł sposób na przekroczenie linii pola punktowego i gospodarze wygrali 30:27. 

Dzięki drugiemu zwycięstwu w sezonie Angels zajmują pierwsze miejsce w tabeli grupy północno-zachodniej PLFA II. Z bilansem 1-1 Seahawks są obecnie na drugiej lokacie. 

- Spodziewaliśmy się, że ten mecz będzie wyrównany, ale chyba nikt nie podejrzewał, że będzie aż taka dramaturgia do ostatnich sekund. W drugiej połowie oba zespoły stworzyły fantastyczne widowisko. Bardzo cieszymy się z wygranej, ale wiemy, że trzypunktowa zaliczka przed lipcowym rewanżem jest niewielka - skomentował Hubert Pińczak, prezes Angels Toruń. 

- Niestety dzisiaj zabrakło aż 20 (!) zawodników z podstawowego składu, którzy nie mogli zagrać z powodu kontuzji. Po meczu z Angels lista graczy z urazami wydłużyła się o kolejne osiem nazwisk. Ta długa, ponadmiesięczna przerwa przed kolejnym pojedynkiem powinna być dla nas zbawienna. Już w pierwszej kwarcie dzisiejszego spotkania straciliśmy dwóch podstawowych zawodników linii ofensywnej, później ucierpiała cała linia obrony. Gram w futbol bardzo długo, ale jeszcze nigdy nie byłem świadkiem takiej sytuacji. Dość powiedzieć, że w ostatniej serii obronnej grałem w trzeciej linii obronny, a w dwóch ostatnich akcjach na środku linii defensywnej - powiedział Luke Zetazate, rozgrywający Seahawks Sopot. 

Kolejny mecz Angels rozegrają 21 czerwca, gdy w Toruniu podejmą Griffons Słupsk. Następne starcie Seahawks zaplanowane jest dopiero na 12 lipca. Tego dnia Anioły pojadą do Sopotu by stoczyć kolejny pasjonująco zapowiadający się bój z Jastrzębiami. 

Angels Toruń - Seahawks Sopot 30:27 (0:13, 7:0, 12:9, 11:5) 

I kwarta
0:7 przyłożenie Luke’a Zetazate po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
0:13 przyłożenie Przemysława Portalskiego po 11-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate 

II kwarta
7:13 przyłożenie Jakuba Mazana po 25-jardowej akcji po podaniu Łukasza Kuśmirka (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mętrkiewicz) 

III kwarta
14:13 przyłożenie Jakuba Mazana po 90-jardowej akcji powrotnej po wykopie (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mętrkiewicz)
22:13 przyłożenie Bartosza Mróza po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Tomasz Kuska)
22:19 przyłożenie Pawła Henicza po 10-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate 

IV kwarta
22:27 przyłożenie Andrzeja Wołoszkiewicza po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Bartosz Romanowski)
30:27 przyłożenie Bartosza Mróza po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Jakub Mazan) 

Mecz obejrzało 450 widzów. 

MVP meczu: Łukasz Kuśmirek (rozgrywający Angels Toruń)

 

Biegi wygrały z podaniami
Warsaw Sharks B - Crusaders Warszawa 8:22 

Od początku sobotniej batalii Crusaders narzucili Sharks swój styl gry oparty praktycznie wyłącznie na akcjach biegowych. Rekiny B w całym meczu większość jardów zdobywały podaniach górą. W ostatecznym rozrachunku okazało się, że taktyka Krzyżowców była lepsza. 

Cieszy fakt, że po raz kolejny nasza formacja obrony nie pozwala przeciwnikom ugrać nic po ziemi. Prowadzimy wewnętrzne statystyki, z których wynika, że w tym sezonie rywale zdobywają średnio raptem jard na każdą próbę.
Piotr Matyjasek, koordynator ataku Crusaders Warszawa

Jako pierwsi w ataku byli gospodarze. Jednak już po trzech zagraniach zmuszeni byli do odkopnięcia piłki. Dzięki znakomitej, ponad 60-jardowej akcji powrotnej pod puncie w wykonaniu Mateusza Kowalczyka Krzyżowców dzieliły raptem trzy jardy od pola punktowego rywali. W drugiej próbie skutecznym biegiem popisał się Adam Płochocki i goście wyszli na prowadzenie. 

Niedługo później pięknym biegiem popisał się Grzegorz Wójcik i prowadzenie Crusaders urosło do 14 punktów. W następującej serii, rozgrywający Sharks B Tomasz Znidericz został powalony przez Michała Adamczyka we własnym polu punktowym. To podkręciło licznik Crusaders o dwa oczka. 

Jedyne punkty dla Rekinów zdobył fantastycznie dysponowany Kamil Maksymowicz. Zawodnik ten w całym meczu złapał aż 13 podań Znidericza, upuszczając piłkę tylko raz. W ostatniej kwarcie spotkania zwycięstwo akcją biegową przypieczętował MVP spotkania Grzegorz Wójcik. 

- Zaczęliśmy mecz bardzo mocno. Efektem tego były dwa przyłożenie i punktowa akcja obronna. W drugiej i trzeciej kwarcie Sharks potrafili znaleźć na nas sposób, przez co gra była wyrównana. Przed sezonem bardzo mocno postawiliśmy na przygotowanie fizyczne zawodników. To zaowocowało w czwartej kwarcie. Cieszy fakt, że po raz kolejny nasza formacja obrony nie pozwala przeciwnikom ugrać nic po ziemi. Prowadzimy wewnętrzne statystyki, z których wynika, że w tym sezonie rywale zdobywają średnio raptem jard na każdą próbę - skomentował Piotr Matyjasek, koordynator ataku Crusaders Warszawa. 

- Crusaders okazali się dzisiaj lepszą drużyną, mimo iż ich zestaw zagrywek był bardzo skromny. O wyniku meczu zdecydowała, przede wszystkim, pierwsza kwarta, w którą nasi rywali wygrali 16:0. Niestety przespaliśmy tę część gry. Przed dzisiejszym meczem właśnie takich sytuacji najbardziej się obawialiśmy. Później musieliśmy gonić, ale nam się nie udało - skomentował Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, menedżer Warsaw Sharks. 

Dzięki drugiej wygranej w sezonie Crusaders liderują w grupie centralnej PLFA II. Dwie porażki na początku sezonu powodują to, że Sharks są obecnie na ostatniej, szóstej lokacie w tabeli tej samej dywizji. 

Trzeci mecz w sezonie Rekiny rozegrają 19 czerwca. Ich rywalem w kolejnych derbach stolicy będą Warsaw BEagles. Tego samego dnia Krzyżowcy pojadą do Radomia by zagrać z Green Ducks. 

Warsaw Sharks B - Crusaders Warszawa 8:22 (0:16, 8:0, 0:0, 0:6) 

I kwarta
0:8 przyłożenie Adama Płochockiego po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Grzegorz Wójcik)
0:14 przyłożenie Grzegorza Wójcika po 45-jardowej akcji biegowej
0:16 dwa punkty (safety) dla Crusaders po powaleniu rozgrywającego Sharks B w jego polu punktowym 

II kwarta
8:16 przyłożenie Kamila Maksymowicza po 15-jardowej akcji po podaniu Tomasza Znidericza (podwyższenie za dwa punkty Patryk Karolak po podaniu Tomasza Znidericza) 

IV kwarta
8:22 przyłożenie Grzegorza Wójcika po 8-jardowej akcji biegowej 

Mecz obejrzało 350 widzów. 

MVP meczu: Grzegorz Wójcik (rozgrywający Crusaders Warszawa)

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?