CENTRUM MECZOWE 28 marca, 2015 13:00

Kings
Kraków
38
14 I 0
14 II 0
10 III 6
0 IV 0
- OT -
6
Tytani
Lublin
rozwiń ͮ
 

Królowie rządzą Tytanami

Autor: Marcin Fijałkowski Opublikowano dnia: 28 marca 2015 | Komentarze: 0

W rozegranym w sobotę 28 marca meczu pierwszej kolejki PLFA I zespół Kraków Kings pokonał u siebie drużynę Tytani Lublin 38:6. 

Obie załogi znają się dobrze – w poprzednim sezonie sąsiadowali w tabeli Grupy Wschodniej PLFA I. Krakowianie z dorobkiem 4-4 zaś lublinianie piętro niżej notując 3-5. Zespoły spotkały się w zeszłym roku dwukrotnie. Zwyciężali Królowie, w obu przypadkach 28:20. Tym razem „tradycja” została złamana. Kings od pierwszych minut pokazali przeciwnikom, kto tu rządzi. Przy wsparciu niemal 600 osób na widowni gospodarze rzucili się do zdobywania punktów. Rozpoczął Mateusz Cebula, który wykończył serię ofensywną swojej drużyny przyłożeniem biegowym. 

Znakomicie spisała się linia ofensywna, co zaowocowało tym, że miałem dużo czasu na podanie lub wykonanie innej zagrywki.
Filip Mościcki, rozgrywający Kraków Kings

Aż do końca czasu pojedynek toczył się pod dyktando gospodarzy. Iście królewską dyspozycje prezentowała linia ofensywna, dzięki której Filip Mościcki miał wiele czasu na wykonanie podania. Powracający do Krakowa rozgrywający (poprzednio występował w topligowych Warsaw Eagles) zanotował niezłe spotkanie notując jedno przyłożenie i asystował przy kolejnym. Dużego wsparcia udzielił mu korpus running backów (w sumie krakowianie wybiegali niemal 400 jardów!) w składzie: Michał Dybowicz, Jakub Spałek i Mateusz Cebula. Każdy z panów zdobył po sześć punktów. Po przyłożeniach nieomylnie podwyższał za jeden punkt Marcin Masłoń. Ten zawodnik pod koniec spotkania popisał się również celnym kopnięciem z pola. 

Poza mocnym atakiem gospodarze odznaczyli się również skuteczną obroną. Widzowie z pewnością zapamiętają zwłaszcza mocne i efektowne powalenia duetu Filip Świechowicz i Dominik Janda. W niektórych seriach zagrywek lublinianie nie byli w stanie nawet zdobywać pierwszych prób. Przełamanie tego impasu nastąpiło dopiero w trzeciej kwarcie, kiedy na boisku znaleźli się rezerwowi Królów. Wtedy jedyne punkty dla gości zdobył Mateusz Majewski. Jego piękna 70-jardowa akcja poderwała do walki Tytanów, jednak nie na tyle, aby zwiększyli swoje konto. 

- Bardzo skrupulatnie przygotowywaliśmy się do tego starcia. Dużo czasu poświęciliśmy na szlifowanie zagrań. To dało efekt w postaci dobrego zgrania i komunikacji w czasie meczu. Znakomicie spisała się linia ofensywna, co zaowocowało tym, że miałem dużo czasu na podanie lub wykonanie innej zagrywki. To ułatwiło mi odpowiednie rozdzielanie piłek. W drugiej połowie na boisku mieli szansę się sprawdzić zawodnicy rezerwowi. Wtedy właśnie straciliśmy jedyne punkty, ale to nie szkodzi, ponieważ muszą zdobywać doświadczenie – podsumował Filip Mościcki, rozgrywający Kings. 

- Przeciwnicy lepiej zrealizowali założony plan. Kontrolowali linię wznowienia starcia, kiedy byli w ofensywie, ale także w defensywie. To właśnie tu tworzyła się ich przewaga. Szybko przełożyli ją na pierwsze punkty. Szczególnie nękali nas biegami na zewnątrz, na które długo nie mogliśmy znaleźć odpowiedzi. Przebudziliśmy się dopiero w trzeciej kwarcie. Po prostu w przerwie spotkania porozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że mimo ogromnej straty wyjdziemy na kolejną część gry i damy z siebie wszystko jakby to był zupełnie inny mecz. Zmieniliśmy także ustawienie. Wtedy właśnie zdobyliśmy przyłożenie i lepiej zatrzymywaliśmy rywali w ataku. Wyglądało to już lepiej niż w pierwszej połowie, ale wciąż daleko od ideału – stwierdził Andrzej Jakubiec, rozgrywający Tytanów. 

W szeregach defensywy Kings brylowali Filip Świechowicz (8 powaleń) i świeżo wybrany kapitan zespołu Dominik Janda (9 zatrzymań rywali oraz przechwyt), którzy siali postrach wśród rywali. W ofensywie dobry występ zanotował Zygmunt Łodziński i Michał Dybowicz (sześć biegów, w sumie zdobyte 188 jardów oraz jedno przyłożenie). Znakomicie zaprezentowała się linia ofensywna. Wśród Tytanów w ataku wyróżnił się Mateusz Majewski, który poderwał ofensywę do lepszej gry. Dobrze radził sobie również Bartosz Trubaj, nominalny tight end, który skutecznie wcielił się w rolę biegacza. W obronie Maciej Szymczak zabłysnął kilkoma efektownymi powaleniami. 

Następne spotkanie Kings rozegrają 19 kwietnia. Wtedy podejmą w Krakowie zespół Tychy Falcons. Zaś Tytani 12 kwietnia ugoszczą w Lublinie załogę AZS Silesia Rebels.
 

Kraków Kings - Tytani Lublin 38:6 (14:0, 14:0, 10:6, 0:0) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Mateusza Cebuli po 13-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń)
14:0 przyłożenie Filipa Mościckiego po trzyjardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń)

II kwarta
21:0 przyłożenie Michała Dybowicza po 50-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń)
28:0 przyłożenie Jakuba Spałka po 25-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń)

III kwarta
35:0 przyłożenie Mateusza Cyganika po 17-jardowej akcji po podaniu Filipa Mościckiego (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń)
35:6 przyłożenie Mateusza Majewskiego po 70-jardowej akcji biegowej
38:0 30-jardowe kopnięcie z pola Marcina Masłonia


Mecz obejrzało 600 widzów.

MVP meczu: Dominik Janda (Kraków Kings)

 

Marcin Fijałkowski
m.fijalkowski@pzfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
51% do 49% (157 głosów)

TABELA

Grupa Północna

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Seahawks S. 8 8/0 314 16
2. Wilki 8 5/3 -46 10
3. Cougars 8 3/5 -16 6
4. Crusaders 8 3/5 -83 6
5. Angels 8 1/7 -169 2

Grupa Południowa

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Kings 8 7/1 163 14
2. Falcons 8 6/2 101 12
3. Rebels 8 4/4 -39 8
4. Tytani 8 2/6 -111 4
5. Saints 8 1/7 -114 2

Sonda

Kto zwycięży w Lublinie?