CENTRUM MECZOWE 29 marca, 2015 14:00

Eagles
Warszawa
31
6 I 14
7 II 13
12 III 7
6 IV 13
- OT -
47
Seahawks
Gdynia
rozwiń ͮ
 

Dwa kroki przed rywalem

Autor: Marcin Fijałkowski Opublikowano dnia: 29 marca 2015 | Komentarze: 0

W rozegranym w sobotę 29 marca meczu drugiej kolejki Topligi drużyna Warsaw Eagles uległa ekipie Seahawks Gdynia 31:47. 

Rywalizacja tych zespołów ma swoje tradycje równie długie, co sama liga. Pierwszy raz ekipy zmierzyły się, bowiem już w 2006 roku. Od tamtej pory walczyły 15 razy: warszawianie zwyciężyli w 9 starciach (w tym w dwóch finałach) zaś gdynianie w 6 (raz w finale). Po dzisiejszej konfrontacji punkt mogą sobie dopisać Jastrzębie.

Na tym etapie sezonu już pokazaliśmy mocną presję na rozgrywającego, przechwyty i wymuszanie potknięć na rywalach. Ofensywa także miała dzisiaj swoje efektowne momenty.
Daniel Piechnik, koordynator obrony Seahawks Gdynia

Pierwsze minuty należały jednak do Eagles. Sprawną serię ofensywną poprowadził rozgrywający – Herbert Lee Bynes, który dobrze rozdzielał podania. Jedno z nich odebrał Michał Śpiczko i zanotował przyłożenie. To był jedyny moment w meczu, kiedy Orły miały inicjatywę i przewagę. Wkrótce potem do akcji weszli Seahawks. Początkowo ich biegi środkiem w wykonaniu Angelo Pease nie przynosiły rezultatów a running back był notorycznie zatrzymywany przez linię warszawian, jednak goście bardzo szybko przełamali defensywę i narzucili swoje tempo gry. Najpierw zapunktował rozgrywający Micah Brown. Kiedy Eagles usiłowali odpowiedzieć doszło do nietypowej sytuacji. Piłka posłana przez Bynesa do Charlesa McCrea, którego kryło dwóch rywali, została w ferworze walki podbita do góry. Lecącą w powietrzu przejął Dawid Magrean i przeniósł na połowę rywali. Tu formalności dokonał Pease.

Orły miały kłopoty nie tylko w obronie. Rozgrywający gospodarzy - Bynes był pod nieustanną presją rywali. Tego dnia kilkukrotnie został powalony przed linią wznowienia akcji, między innymi przez Krzysztofa Skrabacza, Arkadiusza Cieśloka czy Michała Garbowskiego. Nacisk na quaterbacka w całym spotkaniu zaowocował kilkoma kluczowymi stratami piłki przez Eagles (przechwyty Piotra Nawrota, Huberta Chudego czy Macieja Siemaszko). Kiedy w drugiej kwarcie warszawianie ratowali się puntem – piłkę złapał Pease i popisał się fenomenalną, ponad 60-jardową, akcją powrotną zakończoną przyłożeniem. Orły wciąż jednak starały się zmniejszyć przewagę i gonić wyprzedzającego ich o dwa kroki rywala. Udane podania do Jakuba Kłoskowskiego i Krzysztofa Owsianowskiego przynosiły gospodarzom upragnione jardy. Podobnie jak i działania Charlesa McCrea, który w drugiej kwarcie po rzucie Bynesa zdobył przyłożenie.

Jeszcze przed przerwą Seahawks zademonstrowali niezwykle mądre zarządzanie i konsekwencję w ataku. Bazując na zdobywaniu jardów i zatrzymywaniu czasu zdołali umocnić swoje prowadzenie za sprawą Pawła Fabicha, który zamienił podanie od Browna na sześć punktów dosłownie sekundy przed końcem pierwszej połowy. Po przerwie doszło do kopii tej akcji i przewaga gości wzrosła do 21 punktów. Wtedy na chwilę poderwali się Eagles i dwukrotnie zameldował się w polu punktowym Krzysztof Owsianowski. Do ostatnich sekund Orły starały się gonić rywali, ale ostateczny cios zadał im Piotr Nawrot, który nie dość, że przejął piłkę to jeszcze pognał z nią ponad 70 jardów i zdobył przyłożenie. Przez całe spotkanie Jastrzębie kontrolowały przebieg gry. Zdominowały linię wznowienia akcji i torpedowały próby zawiązania ataku przez warszawian. Same zaś nie miały większych problemów z inkasowaniem kolejnych przyłożeń, które zdobywały wszystkie trzy formacje. Zbudowaną przewagę goście utrzymali do końca spotkania.

- Może nie było to piękne zwycięstwo, ale zawsze to wygrana. W drugiej połowie pozwoliliśmy sobie niestety na chwile nieuwagi. To już taka nasza tradycja - robimy to niemal co mecz. Wtedy przeciwnik odrabia straty. Ale i tak jest poprawa w porównaniu z poprzednim rokiem. Na tym etapie sezonu już pokazaliśmy mocną presję na rozgrywającego, przechwyty i wymuszanie potknięć na rywalach. Ofensywa także miała dzisiaj swoje efektowne momenty. To, co w Seahawks jest najcenniejsze to uzupełnianie się formacji. Kiedy atak się zaciął - defensywa podarowała piłkę czy zdobyła punkty. Kiedy obrona wpuściła przyłożenie - atak odrobił stratę. I tak zapewniliśmy sobie zwycięstwo - powiedział Daniel Piechnik, koordynator defensywy Seahawks Gdynia.

- Wiedziałem, czego się spodziewać po Jastrzębiach, ale wykonanie przez nich założeń taktycznych stało na wysokim poziomie. Przy naszych dzisiejszych błędach był to pułap dla nas nieosiągalny. I to boli najbardziej – wiemy, co przeciwnik będzie grał, a mimo to nie jesteśmy w stanie go powstrzymać. Seahawks zaprezentowali się dzisiaj bardzo dobrze, co zresztą doskonale widać po wyniku. To niestety kolejny nasz mecz przeciwko Jastrzębiom, kiedy popełniamy te same błędy. A oni doskonale je wykorzystują. Chodzi przede wszystkim o kontrolowanie środka pola. Mimo że cały czas nad tym pracujemy to nie działa to tak jak powinno. Mam nadzieję, że do rewanżu się poprawimy - podsumował Jacek Wallusch, główny trener Eagles.

W zwycięskiej ekipie wyróżnił się Piotr Nawrot. Gdyński linebacker szalał w defensywie między innymi popisując się akcją powrotną na przyłożenie. Solidny występ zanotował Angelo Pease, który ponownie zainkasował przyłożenie po returnie. Znakomicie spisywała się cała linia defensywna, która utrudniała życie rozgrywającemu gospodarzy. Wśród Eagles udany dzień mieli skrzydłowi Krzysztof Owsianowski oraz Michał Śpiczko. Co ciekawe, ten drugi z konieczności wystąpił także w obronie jako cornerback. Kilka mocnych biegów pokazał Andre Whyte, który na co dzień gra w defensywie natomiast dzisiaj kilkukrotnie pojawił się jako running back.

Następny pojedynek Eagles stoczą 11 kwietnia we Wrocławiu, gdzie zmierzą się z Panthers. Jastrzębie zaś dzień później podejmą u siebie inną stołeczną drużynę – Sharks.


Warsaw Eagles - Seahawks Gdynia 31:47 (6:14, 7:13, 12:7, 6:13)

I kwarta
6:0 przyłożenie Michała Śpiczko po 44-jardowej akcji po podaniu Herberta Lee Bynesa
6:7 przyłożenie Micaha Browna po 9-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
6:14 przyłożenie Angelo Pease po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)

II kwarta
6:20 przyłożenie Angelo Pease po 65-jardowej akcji powrotnej po odkopnięciu
13:20 przyłożenie Charlesa McCrea po 26-jardowej akcji po podaniu Herberta Lee Bynesa (podwyższenie za jeden punkt Marcin Łojewski)
13:27 przyłożenie Pawła Fabicha po 22-jardowej akcji po podaniu Micaha Browna (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)

III kwarta
13:34 przyłożenie Pawła Fabicha po 30-jardowej akcji po podaniu Micaha Browna(podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)
19:34 przyłożenie Krzysztofa Owsianowskiego po 78-jardowej akcji po podaniu Herberta Lee Bynesa
25:34 przyłożenie Krzysztofa Owsianowskiego po 55-jardowej akcji po podaniu Herberta Lee Bynesa

IV kwarta
25:40 przyłożenie Angelo Pease po 15-jardowej akcji biegowej
31:40 przyłożenie Charlesa McCrea po 20-jardowej akcji po podaniu Herberta Lee Bynesa
31:47 przyłożenie Piotra Nawrota po 70-jardowej akcji powrotnej po  odzyskaniu piłki zgubionej przez zawodnika Eagles (podwyższenie za jeden punkt Jakub Fabich)



Mecz obejrzało 1500 widzów.

MVP meczu: Piotr Nawrot (Seahawks Gdynia)

 

Marcin Fijałkowski
m.fijalkowski@pzfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
38% do 62% (180 głosów)

TABELA

Topliga

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Panthers 10 10/0 390 20
2. Seahawks 10 8/2 109 16
3. Lowlanders 10 7/3 111 14
4. Eagles 10 6/4 70 12
5. Husaria 10 4/6 -49 8
6. Steelers 10 3/7 -188 6
7. Sharks 10 1/9 -208 2
8. Kozły 10 1/9 -235 2

Sonda

Która drużyna zajmie ostatnie miejsce premiowane awansem do play-offs?