Z ostatniej chwili:

CENTRUM MECZOWE 14 cze, 2015 15:00

Seahawks
Gdynia
27
7 I 0
13 II 0
0 III 0
7 IV 8
- OT -
8
Husaria
Szczecin
rozwiń ͮ
 

Na skrzydłach po zwycięstwo

Opublikowano dnia: 10 cze 2015 | Komentarze: 0

W niedzielę o godzinie 15:00, na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni, zostanie rozegrany mecz dziesiątej kolejki Topligi. W kończącym sezon zasadniczy spotkaniu aktualni mistrzowie Polski – Seahawks Gdynia podejmą Husarię Szczecin.

Gospodarz: Seahawks Gdynia(7-2)
Gość: Husaria Szczecin(4-5)
Data i godzina: 14 czerwca, godz. 15:00
Stadion: Narodowy Stadion Rugby, ul. Olimpijska 5, Gdynia
Liga: Topliga
Bilety: wstęp wolny

Niedzielny pojedynek pozornie może sprawiać wrażenie mniej istotnego, gdyż nie zmieni już par półfinałowych Topligi. Ewentualne zwycięstwo Husarii nie przywróci jej szansy na playoffy a Seahawks z całą pewnością zawalczą z Lowlanders o miejsce w finale. Czy taki mecz może przynieść wiele emocji? W przypadku tych dwóch uskrzydlonych drużyn i ich wojowniczego usposobienia, wrażeń nie powinno zabraknąć.

Nie jest to na pewno taki sezon, jakiego oczekiwaliśmy. Mamy mocniejszy skład niż rok temu a jednak nie gramy na takim poziomie, na jaki nas stać. Nie jestem zwolennikiem zrzucania winy na kontuzje, bo co roku każda drużyna traci w ten sposób kilku zawodników. Myślę, że problem jest gdzieś w naszych głowach.
Daniel Piechnik, koordynator defensywy zespołu Gdynia Seahawks

Dla szczecinian debiut w Toplidze wypadł całkiem dobrze. Plasując się aktualnie na piątym miejscu tabeli, szczecinianie wyprzedzili weteranów – Zagłębie Steelers Interpromex czy Kozły Poznań. Sprawnie kierowany przez Olafa Wernera oddział Husarzy świętował cenne zwycięstwa, ale też przełykał gorycz porażki z czołówką najwyższej klasy rozgrywkowej. Obydwa doświadczenia z pewnością wzbogaciły i rozwinęły beniaminka. Ostatni stoczony przez Husarię bój z Warsaw Eagles pokazał, że lekcje nie poszły w las a debiutanci śmiało mogą zagrozić utytułowanym przeciwnikom. Pojedynek bacznie obserwował także sztab najbliższych adwersarzy szczecinian – Seahawks Gdynia.- Husaria to dobrze prowadzona drużyna z ogromnym potencjałem. Kibicowałem im w meczu przeciwko Orłom i szkoda, że nie zwyciężyli. Pokazali jednak, że mogą rywalizować z najmocniejszymi w lidze. Myślę, że kiedy nabiorą topligowego doświadczenia, będą regularnie występować w playoffach. Traktujemy ich zatem jako niebezpiecznego rywala, który może nam napsuć krwi a nie beniaminka, który "dostarcza" punkty – stwierdza Daniel Piechnik, koordynator obrony Seahawks Gdynia.

Kłopotliwi oprócz świetnie prezentującego się amerykańskiego skrzydłowego Mario Browna, rozgrywającego Dylanna Raucha i biegacza Jamesa Williamsa będą także polscy gracze ofensywni, którzy w meczu z Orłami stanęli na wysokości zadania – występujący ostatnio na pozycji tight enda Mateusz Dubicki czy skrzydłowy Kamil Klebieko. W związku tym, że w aktualnym sezonie piętą achillesową gdyńskiej drużyny wydaje się być obrona przed sprawną grą podaniową, w tej materii spodziewać się możemy emocjonującego widowiska. Bezsprzecznym atutem Husarii jest także polska defensywa w postaci linebackera Norberta Szczęsnego, defensive backa Denisa Czarzastego czy reprezentanta Polski, safety – Marcina Kaima.

Nastroje w szczecińskim obozie są przed najbliższym pojedynkiem optymistyczne. Wygląda na to, że zobaczymy Husarię w bardzo dobrej formie. – Dokładnie analizowaliśmy poprzednie spotkania i staramy się wyeliminować błędy, przygotowując się jak najlepiej do gry z Seahawks. Mocną stroną Jastrzębi są biegi i to na ich zatrzymaniu musimy się skupić w defensywie. Natomiast w ofensywie spróbujemy zagrać to, co umiemy najlepiej, nie popełniając przy tym zbyt wielu błędów. Pomimo pewnych kłopotów z kontuzjami, z którymi zmagali się nasi zawodnicy już przeciwko Eagles, nadal będziemy w stanie wystawić silny skład. Zrobimy wszystko, żeby zagrać najlepszy mecz w tym sezonie i pokazać, że jesteśmy w stanie rywalizować nawet z najbardziej utytułowanymi zespołami w Polsce - zapowiada Marcin Kaim, safety Husarii.

W jaki sposób na takie deklaracje odpowiedzą Jastrzębie? Tegoroczna gra Seahawks nie zachwyca może tak bardzo, jak do tego przywykli kibice futbolu w Polsce, jednak gdynianie dzięki lepszej pierwszej połowie sezonu i tylko dwóm porażkom z rewelacyjnymi w tym toku Panterami zdołali zachować fotel wicelidera. Fani Jastrzębi jednak z pewnym niepokojem obserwują, jak od 25 kwietnia Seahawks walczą nie tylko z przeciwnikami, ale też z samym sobą. Zwycięstwa są wydzierane -  trzy punkty nad Białymstokiem, jeden nad Warszawą. Na boisku da się odczuć brak doświadczonego Kuby Muraszko czy Sebastiana Krzysztofka oraz obiecującego skrzydłowego Dawida Kryszyłowicza. Mało widoczny jest też doskonale zapowiadający się Paweł Fabich. Co się dzieje z przebojową drużyną z poprzednich lat? -  Nie jest to na pewno taki sezon, jakiego oczekiwaliśmy. Mamy mocniejszy skład niż rok temu a jednak nie gramy na takim poziomie, na jaki nas stać. Nie jestem zwolennikiem zrzucania winy na kontuzje, bo co roku każda drużyna traci w ten sposób kilku zawodników. Myślę, że problem jest gdzieś w naszych głowach. Musimy szybko go zidentyfikować i rozgryźć. Rok temu również mieliśmy słabszą końcówkę sezonu i dopiero w półfinale się obudziliśmy. Robimy wszystko żeby poprawić swoją grę i należy mieć nadzieję, że w końcu to się stanie – diagnozuje sytuację Piechnik.

Jakich Seahawks ujrzymy w najbliższej rywalizacji? Czy Jastrzębie zagrają asekuracyjnie, oszczędzając siły na mecz o finał z Lowlanders? A może przypomną swoje wojownicze, mistrzowskie oblicze i odbudują się po ostatniej przegranej we Wrocławiu? - W ostatnim meczu sezonu zasadniczego nasi kibice zobaczą, że pomimo dwóch porażek z Panthers nie opuszczamy głów i wciąż wyciągamy wnioski. Z entuzjazmem i wolą walki wkraczamy w decydującą fazę sezonu by osiągnąć cel, którym jest mistrzostwo Polski – obiecuje Piechnik.

Niedzielny pojedynek nie będzie premierową rozgrywką Husarii i Seahawks. Ekipy te spotykały się już czterokrotnie w latach 2007-2009 z bilansem 3-1 dla gdynian. To właśnie mecz z roku 2009 przyniósł Husarzom zwycięstwo 28:14. Przegrana Jastrzębi była wówczas tym bardziej bolesna, że ucierpiał czołowy zawodnik – Sebastian Krzysztofek, którego kontuzja wyeliminowała na długi czas z gry. Niewielu pamięta, że 8 maja 2010 roku w Trójmieście  odbyło się jeszcze jedno starcie tych drużyn, zakończone wynikiem 43:0 dla Seahawks a zdobywcą trzech przyłożeń był wówczas wracający do doskonałej formy Krzysztofek. Pojedynek ten nie jest jednak zaliczany do oficjalnego bilansu, gdyż w związku z wycofaniem się Husarii z rozgrywek w połowie sezonu, wszystkie jej rozegrane wówczas mecze zostały anulowane. Już 14 czerwca na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni pojawi się doskonała okazja, żeby dopisać kolejną kartę do historii tych dwóch walecznych drużyn. I choć wynik starcia nie zmieni tabeli, jest o co powalczyć – smak goryczy po ostatniej porażce może zetrzeć tylko wygrana w następnym spotkaniu. Jedno jest pewne - ani Jastrzębie, ani Husarze nie będą chcieli zmarnować tej szansy.

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
54% do 46% (61 głosów)

TABELA

Topliga

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Panthers 10 10/0 390 20
2. Seahawks 10 8/2 109 16
3. Lowlanders 10 7/3 111 14
4. Eagles 10 6/4 70 12
5. Husaria 10 4/6 -49 8
6. Steelers 10 3/7 -188 6
7. Sharks 10 1/9 -208 2
8. Kozły 10 1/9 -235 2

Sonda

Która drużyna zajmie ostatnie miejsce premiowane awansem do play-offs?