Przed półfinałami PLFA II

Autor: Radosław Gołąb Opublikowano dnia: 9 października 2015 | Komentarze: 0

Przed nami mecze półfinałowe PLFA II. Ich zwycięzcy zapewnią sobie nie tylko występ w finale, ale także bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Pokonane drużyny o awans do PLFA I będą musiały powalczyć w barażach.

Warsaw Dukes - Zielona Góra Dragons
Warszawa, 10.10.2015 godz.: 14:00
Stadion: AWF Warszawa, ul. Marymoncka 34
Bilety: wstęp wolny

Gospodarze sobotniego pojedynku mogą poszczycić się jak do tej pory perfekcyjnym bilansem. W siedmiu dotychczasowych meczach odnieśli siedem zwycięstw. W sezonie regularnym nie dali najmniejszych szans swoim przeciwnikom i zasłużenie wygrali grupę Centralną. Kolejnym krokiem na ich drodze był ćwierćfinał, w którym warszawianie zmierzyli się się z Patriotami Poznań.

Podobnie jak to miało miejsce w sezonie regularnym, podopieczni Philipa Dillona, bardzo pewnie i z dużym spokojem, rozprawili się z kolejnym przeciwnikiem. Dukes wygrali 22:0, nie pozostawiając nikomu wątpliwości, kto zasłużył na awans.

Książęta mogą poszczycić się jedną z najbardziej skutecznych formacji ofensywnych w lidze. Prowadzeni przez rozgrywającego, Rafała Zawadę Dukes, efektywnie rozkładają grę pomiędzy biegi i podania. Prezentują bardzo zbilansowany i dojrzały futbol. W dotychczasowych siedmiu meczach warszawianie zdobyli łącznie 288 punktów, co daje imponującą średnią, aż 41,1 punktu na mecz.

Nie gorzej prezentuje się również formacja obronna Książąt, której liderem jest Piotr Mitoraj. Warszawianie nie pozwalają na wiele swoim przeciwnikom. Dobrze zamykają ścieżki zawodnikom biegnącym z piłką i skutecznie odcinając skrzydłowych od podań. W efekcie drużyna z Warszawy traci średnio tylko 1 przyłożenie na mecz. Dukes do tej pory stracili 54 punkty, przy czym ponad połowę (28) w meczu z Rhinos. Aż trzykrotnie Dukes kończyli swoje mecze z czystym kontem.

- Jeśli chodzi o nasze przygotowania to zrobiliśmy wszystko co tylko mogliśmy, żeby przygotować się na półfinał. Wszystko inne, czyli to co zaprezentujemy podczas meczu, będzie tylko dodatkiem do pracy, którą wykonaliśmy. Co prawda borykamy się z kilkoma kontuzjami, ale nie jesteśmy wyjątkiem. Każda drużyna ma podobne problemy w trakcie sezonu. Jestem pewny, że zawodnicy, którzy zagrają zrobią wszystko co będzie w ich mocy aby zwyciężyć. I tego właśnie od nich oczekuję. Z pewnością półfinał będzie bardzo twardym i ciężkim meczem, ale jesteśmy na to przygotowani – powiedział Philip Dillon, trener główny Warsaw Dukes.

Dragons przystąpią do sobotniego półfinału w roli underdoga, czyli drużyny, która nie będzie faworytem. Ich obecność na tym etapie rozgrywek jest sporą niespodzianką. Przed sezonem niewiele osób widziało zielonogórzan nawet w fazie playoff, a tymczasem Smoki wygrały swoją grupę i znalazły się już wśród 4 najlepszych drużyn PLFA II.

W dotychczasowych rozgrywkach ich bilans to sześć zwycięstw i jedna porażka. Porażkę tą Dragons ponieśli w meczu z Patriotami Poznań jeszcze podczas sezonu regularnego. Od tego momentu drużyna z Zielonej Góry pozostaje niepokonana.

Na uwagę zasługuje bardzo skuteczna gra w ataku i szczególnie okazałe, w trzech ostatnich meczach, zdobycze punktowe Dragons. W każdym z nich Smoki zdobywały ich powyżej 50 (58, 54, 52). Łącznie we wszystkich 7 pojedynkach zielonogórzanie zdobyli 286 punktów, co daje średnią 40,9 na mecz. Jeśli porównamy to ze zdobyczami Dukes to mamy bardzo zbliżone wyniki.

Natomiast jeśli chodzi o defensywę Dragons, to tutaj sytuacja nie jest już tak optymistyczna. Smoki w tym sezonie pozwoliły swoim przeciwnikom na zdobycie aż 144 punktów, czyli średnio tracą aż 20,7 punktu na mecz. To bardzo dużo jeśli porównamy to z obroną Dukes. Jeśli zielonogórzanie marzą o awansie do finału to niewątpliwie będą musieli poprawić ten element gry w starciu z Książętami.

- W półfinale nie będziemy faworytem i jest to dla nas bardzo komfortowa sytuacja. Dzięki temu możemy podejść do spotkania z ogromnym luzem, który może mieć decydujące znaczenie w tej potyczce. Chcemy udowodnić, że nasza gra i osiągane wyniki to efekt ciężkiej pracy. Sztab trenerski wykonał bardzo dobrą pracę analizując grę Dukes, a nasi zawodnicy nieprzerwanie od meczu z Greenducks przygotowują się do naszej nowej taktyki opracowanej specjalnie na przeciwnika z Warszawy - mówi Tomasz Dzida, prezes Dragons Zielona Góra.

Jeśli spojrzymy na obie drużyny to ich potencjał w ataku wygląda bardzo podobnie, natomiast w obronie zdecydowaną przewagę mają Dukes. Wydaje się więc, że to właśnie gra w defensywie będzie kluczem do zwycięstwa w sobotnim półfinale.
 

Wrocław Outlaws - Gliwice Lions
Warszawa, 10.10.2015 godz.: 16:150
Stadion: ul. Sztabowa 101, Wrocław
Bilety: 5 PLN / 10 PLN

W drugim półfinale będziemy mogli obejrzeć dwie drużyny, które występowały podczas sezonu regularnego w grupie południowo-zachodniej.

Zdecydowanym faworytem tego pojedynku jest klub z Wrocławia, który w obecnym sezonie spisuje się znakomicie. Statystyki mówią same za siebie – 7 zwycięstw w 7 meczach, 322 zdobyte punkty, tylko 18 straconych, w każdym z rozegranych meczów ogromna dominacja od pierwszej kwarty. Efekt jest taki, że w tej chwili Outlaws są faworytem nie tylko półfinału, ale także całych rozgrywek PLFA II.

Zarówno w sezonie regularnym jak i już w fazie playoff nie mieli żadnych słabych stron. Narzucają przeciwnikom swój styl gry od samego początku spotkania. Można porównać ich do doskonale zaprogramowanej maszyny, która realizuje swój plan niezależnie od tego z kim i gdzie gra.

W ćwierćfinale Outlaws wręcz rozbili Kraków Tigers wygrywając aż 47:0 i nie pozostawiając nikomu złudzeń odnośnie tego, kto powinien awansować do dalszej fazy. Było to najbardziej przekonujące zwycięstwo we wszystkich meczach ćwierćfinałowych.

Krzysztof Wydrowski – trener Outlaws zapowiada maksymalną koncentrację i walkę od pierwszej minuty meczu: „Weszliśmy w najważniejszą fazę sezonu. Do tej pory traktowaliśmy pojedynki jako swego rodzaju przygotowania do półfinału i finału. Na półfinał wszyscy zawodnicy są zdrowi więc wystawimy nasz najmocniejszy skład. Dla nas jest to mecz o wszystko!”!

Lions w sezonie zasadniczym przegrali tylko jedno spotkanie – właśnie z Outlaws i zapewne o wyniku 7:49 chcą całkowicie zapomnieć. W pozostałych meczach gliwiczanie odnieśli 5 zwycięstw, a w ćwierćfinale uporali się z Rybnik Thunders, pewnie pokonując Grzmoty 34:6.

Łącznie w całym sezonie ofensywa Lions zdobyła 211 punktów co daje średnio 30,1 punktu na mecz. Jest to bardzo dobry wynik. W defensywie jest nieco gorzej, bowiem gliwiczanie pozwolili swoim przeciwnikom na zdobycie 131 punktów, co daje średnio 18,7 punktu na mecz.

Lions to bardzo solidna, dobrze poukładana drużyna, która w półfinałach nie znalazła się przypadkiem. Ich obecność w finałowej czwórce to efekt ogromnej pracy trenerów i zawodników z Gliwic.

- Liczymy na czyste futbolowe widowisko, w którym wygra lepsza drużyna. Nie będzie to jednak kolejny mecz podobny do poprzednich. Outlaws to jedyna drużyna, z którą przegraliśmy w tym sezonie, więc chcemy się zrewanżować. Zawodników na pewno nie będzie trzeba motywować do walki. Celem na ten mecz jest nie pozwolić Banitom grać swojego futbolu i odciąć od gry ich kluczowych zawodników. Nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ na papierze nasz rywal prowadzi w statystykach i wskazywany jest jako faworyt do wygrania całej ligi. Poza tym doszły do nas słuchy, że Outlaws myślami są już w finale, a nasz mecz traktują jako trening przygotowawczy do finału. Mimo to jesteśmy przekonani, że jeżeli wykonamy 100% naszych założeń taktycznych, jesteśmy w stanie zakończyć mecz "z tarczą". Nasz zespół ma wszystko, żeby Banitom sprawić niespodziankę. Oczekujemy na sobotę i liczymy na futbol w najlepszym możliwym wydaniu - powiedział Paweł Herman zawodnik i członek Zarządu Klubu

W półfinale to Banici będą faworytem. Należy jednak pamiętać, że będzie na nich ciążyła duża presja. Czy Outlaws sobie z nią poradzą i pokonają Lions jednocześnie zapewniając sobie awans do PLFA I? O tym przekonamy się już w sobotnie popołudnie.

 

Radosław Gołąb

Biuro Prasowe PLFA