Startują juniorskie jedenastki

Autor: Anna Cygańska-Zapadka Opublikowano dnia: 27 kwietnia 2016 | Komentarze: 0

Rusza druga edycja rozgrywek PLFA J-11, w której o mistrzostwo powalczy osiem drużyn. Pierwsze pojedynki zobaczyć będzie można w majowy długi weekend w Poznaniu, Warszawie, Płocku i Bielawie. 

Ubiegłoroczny debiut juniorskich zmagań w formule jedenastoosobowej został bardzo dobrze przyjęty. W pierwszym sezonie PLFA J-11 wystartowało dziewięć zespołów podzielonych na trzy grupy. Większość ekip reprezentowała już istniejące kluby seniorskie. Pojawiły się również Seahorses Mazowsze - połączona siła Warsaw Sharks i Mustangs Płock oraz  Metropolitans - fuzja Bydgoszcz Archers i Toruń Angels. Wszystkie załogi marzyły o tytule mistrzowskim, ale żeby go zdobyć, trzeba było najpierw pokonać przeciwników w grupach a później zmierzyć się z najlepszymi w turnieju finałowym. Ostatecznie złoto wywalczyły Pantery.

W tym roku całkowicie zrezygnowano z formuły turniejowej w drugiej fazie rozgrywek. Rozbudowano za to sezon regularny, po którym odbędą się play-offy. W rywalizacji weźmie udział osiem zespołów, podzielonych na dwie grupy. W północnej spotkają się: Seahawks Gdynia, Warsaw Eagles, Olsztyn Lakers i Seahorses Mazowsze. Na południu konkurować będą: Stalowe Sowy, Panthers Wrocław, Wolverines Opole i Patrioci Poznań. Dwie najlepsze ekipy awansują do półfinałów, gdzie powalczą z przeciwnikami z innej grupy. Juniorskie zmagania rozpoczynamy w najbliższy weekend majowy zaś sezon zasadniczy potrwa do połowy czerwca. Po nim nadejdzie upragniona przez młodych adeptów futbolu faza play off. Najważniejszy mecz PLFA J-11 zobaczymy tydzień przed SuperFinałem - 9-10 lipca a gospodarzem zostanie najwyżej rozstawiona drużyna. 

 

Patrioci Poznań - Wolverines Opole 

Data i godzina 30 kwietnia, godz. 14.00
Stadion: boisko przy ul. Harcerskiej 5, Poznań. Poznań
Bilety: Bilet normalny 5 zł, bilet rodzinny 10 zł 

Gospodarze pierwszego meczu kolejki z pewnym rozgoryczeniem wspominają poprzedni sezon, w którym mieli duże nadzieję na finał. Pechowo stracili rozgrywającego i… marzenia o medalu. Rok 2016 ma być dowodem na rosnącą potęgę Patriotów. Pierwszym przeciwnikiem na ich drodze są młode Rosomaki. Debiutująca drużyna z Opola jest wielką niewiadomą, dlatego poznanianie skupili się nie tyle na rozpracowaniu rywali, co nad poprawą własnej gry.

Sztab szkoleniowy, który ma zapewnić sukces, to obok Karola Siliwioniuka, Bartłomiej Kimnes, Jędrzej Juszczak i Mateusz Chrzanowski. Patrioci nie mają problemów kadrowych, ponieważ zostaje z nimi cały ubiegłoroczny skład.Wracają też zawodnicy z wypożyczenia z Panthers Wrocław a Angels Toruńudostępniają swoich najbardziej utalentowanych graczy z rocznika 1998. - Obecnie mamy ponad 50 futbolistów, z których musimy wyselekcjonować najlepszych. Nasi juniorzy naprawdę ciężko walczą o miejsce w składzie meczowym – stwierdza Bartłomiej Kimnes. Jakich Patriotów zobaczymy w walce z Rosomakami? - Szybkich i zdecydowanych! To właśnie tym aspektom oraz dokładności w egzekucji zagrywek poświęciliśmy najwięcej czasu na ostatnich treningach. Jestem przekonany, że efekty naszej pracy zaowocują zwycięstwem – podsumowuje Kimnes. 

 

Warsaw Eagles - Olsztyn Lakers 

Data i godzina: 2 maja, godz. 12:30
Stadion: OSiR Bemowo, ul. Obrońców Tobruku 11, Warszawa 
Bilety:  5 zł, dzieci do lat 8 wchodzą za darmo 

Gospodarze spotkania woleliby pewnie zapomnieć o ubiegłorocznym finale, który był dla kibiców Eagles ogromnym rozczarowaniem. Warszawianie, mający w pamięci dawne sukcesy i tym bardziej nieprzyjemny, gorzki smak porażki z 2015 roku, szykują się do wielkiego powrotu. Pomóc młodym Orłom ma w tym doświadczony sztab szkoleniowy: Artur Górski jako główny trener oraz koordynatorzy – Marek Włodarczyk, Dawid Więckowski i wspierający ich Piotr Stefański. Eagles przechodzą dość intensywną przebudowę. Część doświadczonych zawodników zasiliła szeregi sekcji seniorskich. Do kilku „weteranów”, takich jak Aleksander Kawiorowski, Maciej Szymczak, Aleksander Jacek czy Patrick Elhajjami dołączyli młodzi adepci. Warszawianie skorzystają w tym sezonie także z zawodników „importowanych” z Tytanów Lublin i Crusaders Warszawa. Żeby wygrać, trzeba zrobić pierwszy krok i pokonać Jeziorowców. Jak Orły widzą swoje szansę? – Jeśli olsztynianie nie zmienili stylu gry i prezentują podobny do ubiegłorocznego poziom, jestem pewny, że zwycięzymy. Naszą siłą są z pewnością doświadczeni zawodnicy, o których jestem spokojny. O ostatecznym wyniku zadecydować mogą debiutanci – twierdzi Dawid Więckowski, koordynator warszawskiej ofensywy.

Najbliżsi oponenci stołecznych nie przyjeżdżają do Warszawy tylko po kolejne futbolowe doświadczenia. Jeziorowcy intensywnie przepracowali okres przygotowawczy i wierzą, że nadszedł ich czas. –  W pracy z młodzieżą zawsze stawiamy przede wszystkim na wszechstronny rozwój zawodnika i na to, żeby czerpał radość z gry. W każdym meczu priorytetem jest to, co w futbolu najważniejsze – honorowa walka – przekonuje Rafał Zapadka, trener olsztynian. Lakers podobnie jak Eagles odmłodzili skład. Kilku kluczowych zawodników z powodzeniem znalazło miejsce wśród seniorów, zaś na ich miejscu pojawili się nowi, perspektywiczni futboliści. - W naszym młodym zespole mamy sporo uzdolnionych graczy, którzy mogą zdecydować o zwycięstwie, jak choćby Dominik Januszko (defensive back) czy Rafał Szymański (skrzydłowy). Jednak to drużyna jako całość musi pokazać się z dobrej strony i przekuć swoje indywidualne talenty na wspólną wygraną – stwierdza Zapadka. Olsztynianie zacieśnili także współpracę z Lowlanders Białystok oraz Kurpiami Ostrołęka, dzięki czemu w meczu z Orłami będą mogli uruchomić cały wachlarz zagrywek, nie bojąc się o zbyt krótką ławkę. Czy to wystarczy, żeby wygrać? – Każdy przeciwnik, z którym się mierzymy, zasługuje na szacunek i tak właśnie podchodzimy do meczu z Eagles. Zapewniam jednak, że na boisko wejdziemy z dumnie podniesioną głową i zdecydowanie pójdziemy po zwycięstwo – podsumowuje trener Jeziorowców.
.

Seahorses Mazowsze - Seahawks Gdynia

Data i godzina: 3 maja, godz. 15:00
Stadion: Stadion im. Kazimierza Górskiego (boczne boisko), ul. Łukasiewicza 34, Płock
Bilety: wstęp wolny 

Weekend majowy zaserwował nam nietypowy dzień na mecz – wtorek. Być może ta futbolowa anomalia przyniesie ze sobą równie niezwykłe emocje na płockim boisku, gdzie zmierzą sięSeahorses Mazowsze i Seahawks Gdynia. Drużyny te spotkały się już w ubiegłym roku podczas turnieju finałowego. Wówczas lepsze okazały się Koniki Morskie. Dla wielu niedyspozycja Jastrzębi była spora niespodzianką i podważyła skrupulatnie budowaną tradycję zwyciężania. Program juniorski w Gdyni przeżył w 2015 roku spory kryzys. Sezon kończono w kilkunastoosobowym składzie i w nie najlepszej atmosferze po tym, jak z drużyną tuż przed turniejem finałowym pożegnał sie poprzedni trener - Paweł Kaźmierczak. Czy Seahawks zdążą odbudować się przed pojedynkiem z Seahorses, których, jak mówią, darzą ogromnym respektem?- Nie zamierzamy powtarzać błędów z lat ubiegłych. Trenujemy ciężko. Widać lepsza energię. Nasz zespół opuściło kilku graczy, ale już w zeszłym sezonie wiele pozycji na boisku obsadzonych było przez zawodników urodzonych w 1998 i 1999 r. W tym roku zwracamy szczególną uwagę na aspekt wychowawczy. Nie tylko chcemy wygrywać, ale robić to z dumą w duchu uczciwej, sportowej rywalizacji – zapewnia aktualny szkoleniowiec młodych Jastrzębi, Daniel Piechnik. Najlepszą okazją do spełnienia tych obietnic będzie wtorkowy pojedynek.

Seahorses to drużyna, która kilka miesięcy temu we Wrocławiu wyraźnie pokonała Jastrzębie i ewidentnie nie bierze pod uwagę możliwości zmiany scenariusza. Zmieniły się jednak realia, które bez wątpienia mogą wpłynąć na wynik najbliższego starcia. - Z powodu przekroczenia wieku juniorskiego nie może już z nami występować rozgrywający - Damian Kwiatkowski, wybrany na MVP finału. Będzie brakowało również kilku innych ważnych postaci zeszłorocznej drużyny – zauważa Przemysław Deja, główny trener Seahorses.

Gospodarze wierzą jednak w nową jakość drużyny i ze skupieniem przygotowują się do najbliższego pojedynku. Wygląda na to, że dzięki współpracy między Płockiem a warszawskimi Rekinami tworzy się zgrana ekipa. W ofensywie wyróżnia się skrzydłowy Daniel Przyborowski i rozgrywający Przemysław Pawłowski, w którym Seahorses upatrują spadkobiercy tytułu MVP ubiegłorocznych finałów. Jastrzębie, które jako pierwsze przetestują nową jakość Mazowszan, będą miały twardy orzech do zgryzienia także w przypadku formacji defensywnej, gdzie na szczególną uwagę zasługują Oskar Masłowski, Michał Bogdański czy Oliwier Lesiak. W opinii trenera to jednak nie jednostki zdecydują o wyniku. – Uważam, że siłą Seahorses Mazowsze jest kolektyw. Nasz drużyna zbudowana jest z zawodników z Płocka i Warszawy, jednak na boisku tworzymy jedność, nie ma miejsca na indywidualności czy faworyzowanie – podkreśla Deja. W podobnym duchu wyraża się Paweł Kęsy, koordynator ofensywy Mazowszan, który już nie może doczekać się, aby udowodnić siłę drużyny. - Naszym atutem będzie z pewnością różnorodność i uniwersalność zawodników. Jesteśmy bardzo zadowoleni z rekrutacji, dzięki której szeregi Koników Morskich zasilili młodzi, perspektywiczni gracze, mogący napsuć krwi przeciwnikom – zapewnia Kęsy.
 

Stalowe Sowy - Panthers Wrocław 

Data i godzina: 3 maja, godz. 14:00
Stadion: Bielawianka, ul. Sportowa 10, Bielawa
Bilety: wstęp wolny 

W Bielawie spodziewać się możemy gorącej majówki. O podgrzanie atmosfery i futbolowe emocje zadbają bowiem dwie silne i mierzące w najwyższe cele drużyny – Stalowe Sowy i Panthers Wrocław. Najlepsze w 2015 roku w PLFA J-11 Pantery, szkolone pod doświadczonym okiem Michała Rutkowskiego, wspomaganego przez trenerów składu seniorskiego oraz amerykańskich graczy, nie mogą doczekać się wyjścia na boisko. - Mamy nadzieje, że we wtorek nasza drużyna zademonstruje styl gry, do którego przywykliśmy w poprzednich sezonach. Jeżeli nic się nie wydarzy w nadchodzącym tygodniu, powinniśmy wystąpić w optymalnym składzie. Przede wszystkim liczymy na najbardziej doświadczonych zawodników: Piotra Koziaka, Kacpra Ołdaka, Kacpra Pawlaka i wielu innych. Wśród nas jest również kilku nowych, bardzo dobrze rokujących graczy, którzy mogą sporo namieszać – analizuje główny trener wrocławian.

Na zwycięstwo liczą także Stalowe Sowy – połączona drużyna Bielawy Owls i Stali Gorzów Wielkopolski, które bardzo poważnie podchodzą do meczu z mistrzami. - Zdajemy sobie sprawę z potęgi przeciwnika. Już w zeszłym sezonie przekonaliśmy sie, że w starciu z tak silną ekipą nie można pozwolić sobie na najmniejszy błąd. Każdy zostanie wykorzystany… Dlatego będziemy drużyną grającą bardzo szybki futbol w ofensywie oraz agresywnie po drugiej stronie. Atutami w ataku będą: rozgrywający - Adrian Górny i biegacz - Marcin Niewiarowski oraz w formacji defensywnej linebacker - Mateusz Lisiewicz. Naszą siłą ma być jednak przede wszystkim zgranie i dobrze ułożona taktycznie drużyna, która na boisku stworzy monolit – zapewnia Emil Mikula, współprowadzący z Pawłem Sołtysiakiem stalowy zespół.

Kto wygra wtorkowy pojedynek? Obie ekipy z determinacją, zawziętością i respektem przygotowują się do walki. - Wolelibyśmy w pierwszym meczu trafić na mniej wymagającego przeciwnika. Ale pewnie to samo mogą powiedzieć o nas Stalowe Sowy... – zauważa z humorem Rutkowski. Takie podsumowanie zapowiada wyjątkowo ciekawy i emocjonujący mecz, w którym najwięcej zyskają… kibice.

 

Anna Cygańska-Zapadka
a.cyganska-zapadka@bp.plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA