Podsumowanie 1. kolejki PLFA J-11

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 3 maja 2016 | Komentarze: 0

W pierwszej rundzie zmagań juniorskich w formule jedenastoosobowej triumf odniosły zespoły Patrioci Poznań, Seahorses Mazowsze, Warsaw Eagles i Panthers Wrocław.

Przed weryfikacją
Patrioci Poznań - Wolverines Opole 40:0

30 kwietnia w Poznaniu, w otwierającym rozgrywki PLFA J-11 meczu Patrioci podjęli juniorskich debiutantów - drużynę Wolverines Opole. Od początku tego spotkania gra toczyła się pod dyktando bardziej doświadczonych gospodarzy. Po jednym przyłożeniu w pierwszej kwarcie, poznanianie rozwiązani worek z punktami w drugiej, w której zdobyli łącznie aż 24 punkty. W pierwszej połowie trzy razy na touchdown podał rozgrywający Patriotów Witold Gajewski. Odbiorcami jego punktowych podań byli Michał Podobieński, Krzysztof Klemenski i Kaelina Coyne.

Tuż przed przerwą znać o sobie dała formacja defensywna gospodarzy, gdy piękną akcją powrotną po odzyskaniu zgubionej przez rywali piłki popisał się Mikołaj Kamiński. Po dwóch kwartach zespół z Wielkopolski prowadził aż 32:0. W drugiej połowie o 8 punktów wynik poprawił Mateusz Rakowicz. Spotkanie zakończyło się gładkim triumfem Patriotów.

- Nasi rywale dysponowali wąskim składem i debiutują w rozgrywkach, ale nie zmienia to faktu, że zaprezentowali twardy futbol. Trochę nas tym nas zaskoczyli. Jeśli miałbym wskazać usterki w naszej grze, to na pewno musimy popracować nad obroną przeciwko biegom. Prawdziwy test czeka nas za trzy tygodnie, gdy podejmiemy Stalowe Sowy. Ten mecz zweryfikuje nasze przygotowanie. Liczymy, że będzie to weryfikacja pozytywna - powiedział Bartłomiej Kimnes, trener Patriotów Poznań.

- Jesteśmy bardzo dumni z postawy naszego składu juniorskiego, mimo tak niekorzystanego wyniku. Młode Rosomaki zostawiły na boisku serce i płuca, a do Opola nasi zawodnicy wracali szczęśliwi i bez poważniejszych kontuzji. Patrioci wygrali doświadczeniem i dzięki temu, że mają szeroki skład. Wszyscy nasi juniorzy to debiutanci. Zapałem i oddaniem na boisku nie ustępowali rywalom. Wzorową dyscyplinę wśród zawodników oraz plan gry realizowali trener główny Tomasz Biernacki wraz z koordynatorami Krzysztofem Pacanem i Damianem Hajdaszem. Wszyscy zawodnicy są głodni kolejnego meczu - skomentował Adam Mazurek, prezes Wolverines Opole.

Kolejny mecz Wolverines rozegrają 15 maja na wyjeździe. Rywalem będą Stalowe Sowy. Z tą drużyną Patrioci zagrają 26 maja w Poznaniu.

Patrioci Poznań - Wolverines Opole 40:0 (8:0, 24:0, 8:0, 0:0)

I kwarta
8:0 przyłożenie Michała Podobieńskiego po 7 -jardowej akcji po podaniu Witolda Gajewskiego (podwyższenie za dwa punkty Mateusz Rakowicz)

II kwarta
16:0 przyłożenie Krzysztofa Klemenskiego po 10-jardowej akcji po podaniu Witolda Gajewskiego (podwyższenie za dwa punkty Michał Podobieński)
24:0 przyłożenie Kaelina Coyne'a po 25-jardowej akcji po podaniu Witolda Gajewskiego (podwyższenie za dwa punkty Kaelin Coyne)
32:0 przyłożenie Mikołaja Kamińskiego po 70-jardowej akcji powrotnej po odzyskaniu piłki zgubionej przez rywali (podwyższenie za dwa punkty Michał Podobieński)

III kwarta
40:0 przyłożenie Mateusza Rakowicza po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Maurycy Wawrzyniak)

Mecz obejrzało 200 widzów

MVP spotkania: Witold Gajewski (rozgrywający Patriotów Poznań)


Z pokorą w kierunku play-off
Warsaw Eagles - Olsztyn Lakers 24:6

2 maja, w dniu Flagi Rzeczpospolitej Polskiej juniorzy Warsaw Eagles podjęli młodzieżową drużynę Olsztyn Lakers. O ile w formule ośmioosobowej zespoły te mierzyły się już trzy razy (w każdym z tych spotkań górą były Orły, które wygrały kolejno 10, 22 i 28 punktami), to poniedziałkowe starcie było dla tych klubów pierwszym w ramach PLFA J-11.

Już w pierwszej kwarcie warszawianie zdobyli dwa przyłożenia, które pozwoliły im prowadzić 12:0. Punkty w ataku zdobył Patrick Biskupski, a w obronie Mateusz Dębski. Gdy jeszcze przed przerwą doświadczony skrzydłowy zespoły ze stolicy Aleksander Kawiarowski złapał precyzyjne podanie Tadeusza Bellaby wydawało się, że Jeziorowcy będą musieli się pogodzić z kolejną porażką z Orłami. Z odsieczą przyszedł jednak Michał Małkowski, który krótkim biegiem zniwelował prowadzenie rywali do 12 punktów. Jak się jednak później okazało było to jedyne przyłożenie olsztynian w tym spotkaniu.

Ostatni cios Orły zadały w czwartej kwarcie gdy ładnym rajdem na touchdown popisał się Maciej Szymczak. O ile w przypadku trzech pierwszych przyłożeń warszawianie nieskutecznie próbowali podwyższyć za jeden punkt, to tym razem zdecydowali się na grę za dwa - także bez rezultatu punktowego. Mecz zakończył się 18-punktowym triumfem Eagles.

- Cieszy to, że wielu nowych zawodników odegrało dzisiaj ważne role. Nie zawiedli też weterani, którzy zdobywali punkty i mieli duży wpływ na grę. Specyfiką rozgrywek juniorskich jest spora rotacja w składzie. Uczymy naszych zawodników, że każdy mecz jest ważny, a ukoronowaniem całej drogi jest spotkanie o mistrzostwo. Staramy się unikać potknięć w kolejnych meczach i nie czujemy się faworytem do awansu do play-off. Z pokorą podchodzimy do każdego rywal - skomentował Artur Górski, trener główny Warsaw Eagles J-11.

Co ciekawe, dzień po meczu z Lakers juniorzy Warsaw Eagles uświetnili start Biegu Konstytucji 3 Maja, który odbył się w stolicy.

Kolejny mecz Eagles rozegrają 29 maja w Gdyni. Rywalami Orłów będą Jastrzębie. Tego samego dnia w Olsztynie Lakers podejmą Seahorses Mazowsze.

Warsaw Eagles - Olsztyn Lakers 24:6 (12:0, 6:6, 0:0, 6:0)

I kwarta
6:0 przyłożenie Patricka Biskupskiego po 15-jardowej akcji biegowej
12:0 przyłożenie Mateusz Dębskiego po 28-jardowej akcji powrotnej po odzyskaniu piłki zgubionej przez Lakers

II kwarta
18:0 przyłożenie Aleksandra Kawiarowskiego po 10-jardowej akcji po podaniu Tadeusza Bellaby
18:6 przyłożenie Michała Małkowskiego po 6-jardowej akcji biegowej

IV kwarta
24:6 przyłożenie Macieja Szymczaka po 33-jardowej akcji biegowej

Mecz obejrzało 350 widzów

MVP spotkania: Patrick Biskupski (running back Warsaw Eagles)


Trzy jardy od nieba
Stalowe Sowy - Panthers Wrocław 6:7

3 maja w Bielawie naprzeciw siebie stanęły połączona drużyna Bielawa Owls oraz Stal Gorzów Wielkopolski i zespół Panthers Wrocław. W zeszłorocznej - pierwszej edycji PLFA J-11 ekipy te zagrały we Wrocławiu. Wtedy wysoko, bo aż 42:7 wygrały Panthery.

Wtorkowo-majówkowy mecz miał jednak zupełnie inny przebieg niż spotkanie sprzed niewiele ponad 7 miesięcy. Od pierwszego gwizdka główne role odgrywały formacje obrony obu zespołów. Ofensywny impas Panthers w drugiej kwarcie przełamał running back Igor Romański, który precyzyjnym podaniem został obsłużony przez Piotra Koziaka. Po skutecznym podwyższeniu za jeden w wykonaniu Kacpra Pawlaka wrocławianie prowadzili 7:0.

Druga połowa mogła się rozpocząć w wymarzony sposób dla aktualnych mistrzów PLFA J-11. Przyłożenie po pięknej akcji powrotnej, którą wykonał Grzegorza Lary zostało jednak anulowane z powodu przewinienia.

Krytycznym dla losów spotkania momentem był touchdown Stalowych Sów na niespełna dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Punkty zdobył Karola Streja po rzucie juniorskiego weterana, świetnie tego dnia dysponowanego podaniowo Adriana Górnego. Gospodarze zdecydowali się na grę za dwa punkty. Ustawiona na trzecim jardzie przed polem punktowym rywali piłka została dobrze wprowadzona do gry, ale na wysokości zadania stanęli defensorzy Panthers, którzy strącili futbolówkę zmierzającą w stronę running backa gospodarzy. Mecz zakończył się skromnym zwycięstwem wrocławian.

- Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu, ale nie podejrzewaliśmy, że postawią nam aż tak trudne warunki. Dzisiaj na pewno nie zaprezentowaliśmy tego, co potrafimy w ataku, co nie zmienia faktu, że oni wykonali kawał świetnej roboty w obronie. W klubie Panthers Wrocław zawsze walczymy o najwyższe cele. Nie inaczej jest tym razem - chcemy złota - skomentował Krzysztof Stopa, koordynator ataku Panthers Wrocław.

- Bardziej wierzyliśmy w akcję za dwa punkty po przyłożeniu, także dlatego że mieliśmy mało czasu na dobre przygotowanie formacji specjalnych. Dodatkowo wiedzieliśmy, że skuteczna akcja może nam zapewnić zwycięstwo bez konieczności kontynuowania meczu w dogrywce. To był nasz pierwszy mecz w tym sezonie. Na pewno w kolejnych spotkaniach nasza futbolowa maszyna się rozkręci. Bardzo niewiele dzisiaj zabrakło by pokonać najlepszą drużynę juniorską w kraju. Nasi rywale nie przypominają sobie kiedy ostatni raz zdobyli tak mało punktów. My optymistycznie patrzymy w przyszłość - powiedział Paweł Sołtysiak, trener Stalowych Sów.

Kolejny mecz grupowy Stalowe Sowy rozegrają 15 maja, gdy podejmą Wolverines Opole. 29 maja rywalem Panter też będą Rosomaki. Mecz ten zostanie rozegrany w Opolu.

Stalowe Sowy - Panthers Wrocław 6:7 (0:0, 0:7, 0:0, 6:0)

II kwarta
0:7 przyłożenie Igora Romańskiego po 10-jardowej akcji po podaniu Piotra Koziaka (podwyższenie za jeden punkt Kacper Pawlak)

IV kwarta
6:7 przyłożenie Karola Streja po 15-jardowej akcji po podaniu Adriana Górnego

Mecz obejrzało 300 widzów

MVP spotkania: Igor Romański (running back Panthers Wrocław)


Eksplozja podaniowa
Seahorses Mazowsze - Seahawks Gdynia 20:0

W ostatnim meczu pierwszej rundy drugiej edycji PLFA J-11 drużyna Seahorses Mazowsze podjęła w Płocku Seahawks Gdynia. Te zespoły zmierzyły się 24 października zeszłego roku w półfinale pierwszej edycji juniorskich „jedenastek”. Wtedy aż 31:0 wygrała ekipa z Mazowsza. Później musiała uznać wyższość Panthers Wrocław w finale rozgrywek.

Po pierwszej kwarcie kibice zgromadzeni na trybunach boiska bocznego stadionu im. Kazimierza Górskiego w Płocku nie zobaczyli żadnej akcji punktowej. W drugiej odsłonie ofensywna Koników Morskich eksplodowała. Trzy z dobrych podań rozgrywającego gospodarzy Przemysława Pawłowskiego pozwoliły zespołowi z Mazowsza zdobyć przyłożenia. Najpierw drogę do pola punktowego rywali znalazł Daniel Przyborowski, później dwukrotnie z piłką w end zone zameldował się najlepszy zawodnik tego spotkania Jędrzej Kubica.

W całym meczu defensywa Seahawks kilkukrotnie odzyskiwała piłkę po tym jak gubili ją rywale. Gdyński atak nie był jednak w stanie wykorzystać okazji. W końcówce spotkania Jastrzębie znalazły się z piłką w okolicach 20. jarda przed polem punktowym rywali. Gdynianie nie potrafili jednak zdobyć punktów i mecz zakończył się 20-punktowym triumfem Seahorses.

- Nie jesteśmy zadowoleni z tego, co dzisiaj pokazaliśmy. Defensywa zagrała świetnie, ale atak ma nad czym pracować. Naszym celem jest złoto. Na razie jednak nie prezentujemy formy mistrzowskiej. Jastrzębie mają niezłą, elastyczną formację obrony. Gdynianie praktycznie zniwelowali naszą grę biegową. Trochę gorzej radzili sobie przeciw podaniom, a te nam bardzo dobrze dzisiaj wychodziły - powiedział Paweł Kęsy, koordynator ataku Seahorses Mazowsze.

Swoje kolejne mecze oba zespoły rozegrają 29 maja – Seahorses pojadą do Olsztyna by zmierzyć się z Lakers, a Seahawks na własnym boisku podejmą Warsaw Eagles.

Seahorses Mazowsze - Seahawks Gdynia 20:0 (0:0, 20:0, 0:0, 0:0)

II kwarta
6:0 przyłożenie Daniela Przyborowskiego po 55-jardowej akcji po podaniu Przemysława Pawłowskiego
13:0 przyłożenie Jędrzeja Kubicy po 32-jardowej akcji po podaniu Przemysława Pawłowskiego (podwyższenie za jeden punkt Adam Dobkowski)
20:0 przyłożenie Jędrzeja Kubicy po 47-jardowej akcji po podaniu Przemysława Pawłowskiego (podwyższenie za jeden punkt Adam Dobkowski)

Mecz obejrzało 200 widzów

MVP spotkania: Jędrzej Kubica (skrzydłowy Seahorses Mazowsze)

 

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?