Podsumowanie 4. kolejki PLFA J-11

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 12 czerwca 2016 | Komentarze: 0

W ostatniej rundzie sezonu zasadniczego PLFA J-11 zwycięstwa odniosły drużyny Seahorses Mazowsze, Patrioci Poznań oraz Seahawks Gdynia.

Juniorskie Mazowsze dla Seahorses
Seahorses Mazowsze - Warsaw Eagles 16:0
 

Stawką sobotnich derbów był awans do półfinału z pierwszego miejsca. Już wcześniej obie drużyny zapewniły sobie promocję do play-off, kwestią pozostawało która drużyna wygra grupę i w półfinale podejmie na własnym boisku drugą siłę Grupy Zachodniej. 

Od początku sobotniego meczu dobrze funkcjonowała formacja ataku Koników morskich. Kolejne pierwsze próby zbliżyły gospodarzy do 20 jarda przed polem punktowym rywali. Wtedy atak Seahorses zaciął się i na boisku pojawiał się formacja specjalna. Celne kopnięcie Adama Dobkowskiego pozwoliło łączonej drużynie Warsaw Sharks i Mustangs Płock wyjść na skromne prowadzenie. 

Dużo gorzej w ataku radzili sobie Eagles. Regularnie defensorzy Seahorses zatrzymywali rywali przed linią pierwszej próby. Druga kwarta zaczęła się bardzo dobrze dla Koników morskich. Po precyzyjnym podaniu Przemysława Pawłowskiego piłkę efektownie złapał Jędrzej Kubica. Po podwyższeniu Dobkowskiego było 10:0. 

Największą eksplozję radości kibicom Seahorses przyniosło zagranie w czwartej kwarcie spotkania, gdy Michał Bogdański złapał piłkę po rzucie rozgrywającego Eagles. Stało się to w polu punktowym Koników morskich. Kilkanaście sekund później, po pokonaniu ponad 100 jardów z futbolówką Bogdański celebrował piękny return na przyłożenie. 

To zagranie, które miało miejsce około 5 minut przed końcem czwartej kwarty, podłamało młode Orły. Eagles mieli jeszcze szansę na przyłożenie, ale znowu na wysokości zadania stanęła formacja obrony Seahorses i spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 16:0. 

- Nie oglądaliśmy się na rywali. Musieliśmy wygrać mecz z Eagles, by triumfować w grupie. Nie zastanawialiśmy się z kim zagramy w półfinale. Ważne było dla nas by zapewnić sobie ten mecz na własnym terenie. Cieszy to, że defensywa po raz kolejny stanęła na wysokości zadania. Także Orły zagrały bardzo dobrze w obronie - za to należą im się słowa uznania - skomentował Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, prezes Warsaw Sharks. 

- Wiedzieliśmy, że Seahorses zbudowali na ten sezon mocną drużynę. Niestety nie byliśmy w stanie wiele ugrać w ataku. Nasza defensywa miała tym trudniejsze zadanie, że często była stawiana w bardzo trudnym położeniu na boisku. Patrioci Poznań mają bardzo dobry program juniorski. Wydaje się, że inwestują bardziej w drużynę młodzieżową, niż w swój zespół seniorski. To ba pewno zaprezentuje. Myślę jednak, że jesteśmy w stanie powalczyć z nimi jak równy z równym i awansować do finału - powiedział Artur Górski, trener Warsaw Eagles. 

Kolejny mecz Seahorses rozegrają w weekend 25-26 czerwca, gdy będą gospodarzami meczu półfinałowego. Rywalem Koników morskich będą Pantery z Wrocławia. W ten sam weekend Eagles wybiorą się do Poznania by zmierzyć się w drugim półfinale z Patriotami. 

Seahorses Mazowsze - Warsaw Eagles 16:0 (3:0, 7:0, 0:0, 6:0) 

I kwarta
3:0 29-jardowe kopnięcie z pola Adama Dobkowskiego 

II kwarta
10:0 przyłożenie Jędrzeja Kubicy po 6-jardowej akcji po podaniu Przemysława Pawłowskiego (podwyższenie za jeden punkt Adam Dobkowski) 

IV kwarta
16:0 przyłożenie Michała Bogdańskiego po 103-jardowej akcji powrotnej po przechwycie 

Mecz obejrzało 300 widzów. 

MVP spotkania: Oskar Masłowski (defensywny liniowy Seahorses Mazowsze)
 

Patrioci przerywają passę mistrzów
Panthers Wrocław - Patrioci Poznań 9:13
 

20 zwycięstw z rzędu okraszone trzema mistrzostwami - to dorobek juniorskiej drużyny Panthers Wrocław. W sobotę do Wrocławia przyjechali Patrioci Poznań, którzy przed meczem zapowiadali, że mają realne szanse na pokonanie Panter. 

Pierwsza połowa meczu jednak na to nie wskazywała. Gospodarze bardzo szybko zdobyli 9 punktów po skutecznym kopnięciu z pola Kacpra Pawlaka i przyłożeniu Dawida Dieu po podaniu Piotra Koziaka. Swoje szanse mieli też przyjezdni, którzy w całym meczu chybili dwa razy przy próbach kopnięcia za trzy punkty. 

Po trzech kwartach wynik niezmiennie brzmiał 9:0 na korzyść gospodarzy. W ostatniej odsłonie Patrioci wykonali znakomity comeback. Stało się to głównie za sprawą pewnych chwytów i świetnych biegów po złapaniu piłki w wykonaniu Maurycego Wawrzyniaka. Zawodnik ten dwa razy po podaniach Witolda Gajewskiego znalazł sposób na ogranie defensywy wrocławian. Po tych akcjach poznanianie prowadzili 13:9. W końcówce Pantery miały szansę na odwrócenie losów spotkania, ale przechwyt Mikołaja Kędziory pozwolił gościom dowieźć korzystny rezultat do ostatniego gwizdka sędziowskiego. 

- Tym zwycięstwem zaskoczyliśmy wielu kibiców. Na początku byliśmy zdekoncentrowani głośnym dopingiem fanów Panthers. Później nasza gra zaczęła wyglądać coraz lepiej. Wymusiliśmy kilka strat na rywalach. Mimo dwóch nietrafionych kopnięć z pola byliśmy w stanie przegonić Pantery. Walczyliśmy do samego końca, co zaprocentowałem zwycięstwem.  Dzięki dzisiejszemu triumfowi wydaje się, że nasza droga do finału jest łatwiejsza. Zmierzymy z Warsaw Eagles, którzy dość wyraźnie przegrali z Seahorses Mazowsze - skomentował Karol Siliwoniuk, prezes Patriotów Poznań. 

- W końcówce meczu nasza defensywa zaspała pozwalając Patriotom zdobyć dwa przyłożenia po długich podaniach. W ataku często wykonywaliśmy długie serie, ale brakowało konsekwencji i wykończenia. Lepiej wychodziły dzisiaj biegi, gorzej było z podaniami. Mam nadzieję, że dzisiejsza porażka wpłynie na nas pozytywnie. Lepiej przegrać teraz, niż w play-offach - powiedział Michał Rutkowski, trener Panthers Wrocław. 

Zarówno Patrioci, jak i Panthers już wcześniej zapewnili sobie awans do półfinału rozgrywek. Dzisiejsze zwycięstwo oznacza to, że poznanianie w weekend 25-26 czerwca podejmą Warsaw Eagles, a Panthers rozegrają półfinał na wyjeździe. Rywalem wrocławian będzie drużyna Seahorses Mazowsze. 

Panthers Wrocław - Patrioci Poznań 9:13 (9:0, 0:0, 0:0, 0:13) 

I kwarta
3:0 30-jardowe kopnięcie z pola Kacpra Pawlaka
9:0 przyłożenie Dawida Dieu po 8-jardowej akcji po podaniu Piotra Koziaka

IV kwarta
9:6 przyłożenie Maurycego Wawrzyniaka po 57-jardowej akcji po podaniu Witolda Gajewskiego (podwyższenie za jeden punkt Maurycy Wawrzyniak)
9:13 przyłożenie Maurycego Wawrzyniaka po 88-jardowej akcji po podaniu Witolda Gajewskiego 

Mecz obejrzało 200 widzów.  

MVP spotkania: Maurycy Wawrzyniak (skrzydłowy Patriotów Poznań)
 

Jastrzębie nieznaczenie lepsze od Jeziorowców
Olsztyn Lakers - Seahawks Gdynia 6:8 

Już wcześniej zarówno Jastrzębie, jak i Jeziorowcy stracili szansę na awans do play-off, co nie znaczy, że zespoły te nie chciały zakończyć sezonu zwycięstwem. Od pierwszych minut niedzielnego meczu w rolach głównych były formacje defensywne obu zespołów. 

Dopiero w połowie drugiej kwarty ładna seria w ataku olsztynian przyniosła im przyłożenie. Ofensywny ciąg zagrań gospodarzy krótkim biegiem zwieńczył Konrad Stępień. Jeziorowcy zdecydowali się na próbę podwyższenia za dwa punkty, ale ta nie powiodła się. 

Decydujące o zwycięstwie ciosy Jastrzębie zadały w trzeciej kwarcie, gdy efektownym biegiem popisał się running back przyjezdnych Miłosz Góralski. Chwilę później ten sam zawodnik wbiegł z piłką ponownie w pole punktowe rywali i było 8:6 dla gdynian. 

Do ostatniego gwizdka sędziów żadnej z drużyn nie udało się już zdobyć punktów. Po zeszłorocznym zwycięstwie 7 punktami, Jastrzębie ponownie pokonały Jeziorowców - tym razem dwoma oczkami. 

- Jadąc na mecz z Lakers zdawaliśmy sobie sprawę, że spotkanie to wygra ta drużyna, która popełni mniej błędów. W końcu w naszej grze było mniej usterek niż w dwóch poprzednich potyczkach. Spodziewaliśmy się meczu, w którym nie będzie wielu punktów i tak dzisiaj rzeczywiście było. Nasza defensywa dobrze zatrzymywała biegi na zewnątrz i to było ważne w kontekście dzisiejszej wygranej. Na pewno ten sezon nie jest taki, jak sobie go wyobrażaliśmy. Mierzyliśmy dużo wyżej. Wielu chłopaków wróci jednak do naszej juniorskiej drużyny w przyszły roku. Mam nadzieję, że w kolejnej edycji rozgrywek będziemy mieli dużo lepszy bilans niż 1-2 - powiedział Daniel Piechnik, trener Seahawks Gdynia. 

- Długo utrzymywaliśmy prowadzenie. Defensywa prezentowała się dobrze, ale niestety zabrakło wykończenia w ataku. Największe problemy mieliśmy tradycyjnie w linii ofensywnej. Bez sprawnego serca ataku bardzo ciężko jest konstruować akcje które przynoszą pierwsze próby i przyłożenia. Nie udało nam się w tym sezonie wygrać, ale nie uważamy tych rozgrywek za stracone. W każdym meczu zdobyliśmy przyłożenie i prezentowaliśmy się nieźle. Mamy sporo utalentowanych zawodników, którzy już wkrótce zasilą drużynę seniorską. To dla nas jest priorytetem w pracy z futbolową młodzieżą - skomentował Rafał Zapadka, trener Olsztyn Lakers. 

Dla obu drużyn był to ostatni mecz w tegorocznych rozgrywkach. Jastrzębie zakończyły rozgrywki na trzeciej lokacie w Grupie Wschodniej PLFA J-11. Trzy porażki Jeziorowców spowodowały to, że olsztynianie kończą sezon na ostatniej lokacie swojej grupy. 

Olsztyn Lakers - Seahawks Gdynia 6:8 (6:0, 0:0, 0:8, 0:0) 

I kwarta
6:0 przyłożenie Konrada Stępnia po 2-jardowej akcji biegowej 

III kwarta
6:8 przyłożenie Miłosza Góralskiego po 60-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Miłosz Góralski) 

Mecz obejrzało 100 widzów.  

MVP spotkania: Miłosz Góralski (running back Seahawks Gdynia)

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl