Podsumowanie 1. kolejki PLFA II

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 19 czerwca 2016 | Komentarze: 0

W rozegranej w dniach 18-19 czerwca otwierającej sezon kolejce PLFA II zwycięstwa odniosły drużyny: Bydgoszcz Archers, Kraków Tigers i Dragons Zielona Góra. 


Bezcenne uczucie
Angels Toruń - Bydgoszcz Archers 6:24 

Jako pierwsi w ataku rozpoczęli gospodarze. Ich seria nie przyniosła jednak spodziewanego efektu i na murawie po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się atak Łuczników. To, czego nie był w stanie zapewnić atak Aniołów, przyniosło świetne zagranie linebackera Huberta Pińczaka. Po przechwyceniu piłki po rzucie rozgrywającego gości, torunian popędził z futbolówką w pole punktowe rywali, w którym znalazł się po sprincie przez ponad jedną trzecią długości boiska. 

Przyjezdni odpowiedzieli przyłożeniem w drugiej kwarcie. Ładnym rzutem zrehabilitował się quarterback Paweł Kubiak. Odbierającym podanie był tight end Filip Hartwig. Na przerwę obie ekipy schodziły przy remisie 6:6. 

W całym spotkaniu formacje obrony odgrywały pierwszoplanowe role. Jednak to tylko bydgoszczanie byli w stanie zdobywać przyłożenia w ataku. W drugiej połowie biegami za sześć punktów popisali się Jakub Widawski i Paweł Kubiak. Rozgrywający gości uczynił to dwa razy - w obu przypadkach po krótkich biegach. Pierwszy mecz tego sezonu PLFA II zakończył się triumfem Archers 24:6. Co ciekawe w całym meczu żadnej z drużyn nie udało się skutecznie podwyższyć po przyłożeniu. Anioły chybiły przy kopnięciu raz, Łucznicy aż trzykrotnie. Po swoim trzecim przyłożeniu goście spróbowali zagrać za dwa punkty - także bezskutecznie. 

- Zwycięstwo z Angels wywołuje bezcenne uczucie. Czekaliśmy na ten moment dwa lata. Intensywne przygotowania do sezonu zaprocentowały. Chcemy stawać się coraz lepszą drużyną, nie spoczywamy na laurach. Anioły zaskoczyły nas dzisiaj tym, że Amerykanin w ich składzie Matthew Kershey grał nie tylko w ataku, ale także w defensywie - na pozycji linebackera. To właśnie grając w obronie sprawił nam więcej problemów, bo w ataku zatrzymaliśmy ich pozwalając na pojedyncze pierwsze próby - skomentował Marcin Spłocharski, trener Bydgoszcz Archers. 

- Łucznicy byli do ogrania. Zabrakło nam dyscypliny i większego skupienia, szczególnie w ataku. Liczymy, że to dobrego złe początki i taki zimny prysznic dobrze nam zrobi. Nasz cel nie zmienił się – jest nim awans do PLFA I. Wierzę, że sezon zasadniczy zakończymy z bilansem 5-1. Gratuluję Archers, którzy mają poukładaną defensywę. Myślę, że to właśnie dzięki niej wygrali dzisiejszy mecz. Mimo iż nie wskazuje na to wynik, my też dobrze zaprezentowaliśmy się dzisiaj w obronie. Niestety jest to bardzo widoczne, że nasza ofensywa przebudowuje się. Dziękujemy kibicom za liczne przybycie, a oglądających mecz przez internet przepraszamy za problemy techniczne - powiedział Hubert Pińczak, prezes Angels Toruń. 

Kolejny mecz Anioły rozegrają 30 lipca, gdy w Słupsku zmierzą się z Griffons. Tydzień wcześniej  24 lipca w Bydgoszczy Archers podejmą tę samą ekipę. 

Angels Toruń - Bydgoszcz Archers 6:24 (6:0, 0:6, 0:12, 0:6) 

I kwarta
6:0 przyłożenie Huberta Pińczaka po 37-jardowej akcji powrotnej po przechwycie 

II kwarta
6:6  przyłożenie Filipa Hartwiga po 17-jardowej akcji po podaniu Pawła Kubiaka 

III kwarta
6:12 przyłożenie Jakuba Widawskiego po 27-jardowej akcji biegowej
6:18 przyłożenie Pawła Kubiaka po 2-jardowej akcji biegowej 

IV kwarta
6:24 przyłożenie Pawła Kubiaka po 1-jardowej akcji biegowej 

Mecz obejrzało 450 widzów. 

MVP meczu: Arkadiusz Kwinta (linebacker Bydgoszcz Archers)
 

Debiutant o włos od niespodzianki

Kraków Tigers - Rzeszów Rockets 14:12 

Już w pierwszej akcji ofensywnej Tyrgysy postraszyły debiutujące w „jedenastkach” Rakiety. Stało się to za sprawą świetnej, 60-jardowej akcji biegowej Jakuba Spałka. Rzeszowianie zwarli szyki i zatrzymali gospodarzy przed polem punktowym. Drużyna z Małopolski zdecydowała się na próbę kopnięcia z pola, ale była ona nieudana. 

Jako pierwsi punkty zdobyli rzeszowianie. Stało się to za sprawą zagrania duetu Joshua Ross - Łukasz Kudła. Na przerwę goście schodzili prowadząc już 12:0. Tym razem odbierającym podanie wykonane przez amerykańskiego rozgrywającego Rakiet był Michał Tittinger. 

W drugiej połowie na pozycji rozgrywającego Tigers pojawił się Maciej Król. Udało mu się uspokoić ofensywę, która w odróżnieniu od zagrań z pierwszej połowy, które miały przynosić wiele jardów, skoncentrowała się na systematycznym zdobywaniu terenu. Efekty kibice mogli zobaczyć w czwartej kwarcie, gdy przyłożenia biegowe zdobyli Mieszko Łabuz i Krzysztof Kania. Dzięki tym akcjom i skutecznym podwyższeniom za jeden punkt Wojciecha Korby krakowianie wyszli na dwupunktowe prowadzenie. 

Rakiety nie złożyły broni. Gdy na zegarze pozostało około 6 minut przyjezdni rozpoczęli swoją, która mogła im przynieść triumf. Na wysokości zadania stanęła formacja obrony Tygrysów, chociaż nie ustrzegła się błędów, także w czwartych próbach. Te usterki pozwoliły Rockets pozostać w grze. Ostateczny cios zadał Jakub Spałek, który pojawił się na pozycji defensive backa. Przechwyt Spałka pozbawił rzeszowian szans na zwycięstwo. Spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem dużo bardziej doświadczonych Tygrysów. 

- Łatwy początek meczu chyba nas uśpił. Amerykański rozgrywający Rockets obnażył nasze niedostatki w obronie. Szczególnie dużo spustoszenia siał podaniami. Widać, że jeszcze nie jest zgrany ze swoim kolegami z ataku. Jak na beniaminka Rockets prezentują bardzo dobry poziom. Na szczęście w przerwie przebudziliśmy się i w drugiej połowie kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń, chociaż trzeba przyznać, że rzeszowianie mieli szansę na zwycięstwo. Świetnie zagrała jednak nasza obrona i wyszliśmy z tej potyczki  - powiedział Tadeusz Janczykowski, kapitan ofensywy Kraków Tigers.

- Mieliśmy krakowian na patelni. Gdybyśmy wykorzystali wszystkie okazje w pierwszej połowie, to po dwóch kwartach powinniśmy prowadzić pięcioma przyłożeniami. W drugiej połowie oni zaczęli grać znakomicie, a nam zaczęły przydarzać się błędy. Uważam, że też trochę opuściło nas szczęście. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że gra była bardzo twarda, ale cały czas fair. Liczymy dni do rewanżu w Rzeszowie. 6 sierpinia w Rzeszowie nie pozostawimy Tygrysom złudzeń kto jest lepszy  - skomentował Tomasz Tittinger, tight end Rzeszów Rockets. 

Kolejny mecz Tigers rozegrają 6 sierpnia. Ich rywalem będą ponownie Rockets. Zanim dojdzie do tego spotkania rzeszowianie zmierzą się ligowo jeszcze dwa razy - 10 lipca na wyjeździe z Silvers Olkusz i 24 lipca na własnym boisku z Zagłębie Steelers Interpromex. 

Kraków Tigers - Rzeszów Rockets 14:12 (0:6, 0:6, 0:0, 14:0)

I kwarta
0:6 przyłożenie Łukasza Kudły po 15-jardowej akcji po podaniu Joshuy Rossa

II kwarta
0:12 przyłożenie Michała Tittingera po 10-jardowej akcji po podaniu Joshuy Rossa 

IV kwarta
7:12 przyłożenie Mieszko Łabuza po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Wojciech Korba)
14:12 przyłożenie Krzysztofa Kani po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Wojciech Korba) 

Mecz obejrzało 400 widzów. 

MVP meczu: Jakub Spałek (running back Kraków Tigers)
 

Schołtun-time

Stal Gorzów - Dragons Zielona Góra 8:38 

Długo wyczekiwane derby futbolowe Ziemi Lubuskiej potoczyły się po myśli faworyzowanych Smoków z Zielonej Góry. Od początku dzisiejszej potyczki atak gości konsekwentnie zdobywał jardy bazując głównie na akcjach biegowych. Bardzo aktywny od pierwszych minut był MVP spotkania Przemysław Schołtun. Zawodnik ten zdobył dla zielonogórzan pierwsze przyłożenie - jak się później okazało, nie było to ostatnie słowo, które powiedział w tym meczu. 

Jeszcze przed przerwą Stalowcy przyjęli kolejne dwa ciosy sześciopunktowe. Tym razem z piłką w polu punktowym rywali zameldowali się Mateusz Tomaszewski i po efektownym biegu Ariel Wróbel. Do przerwy Dragons prowadzili 22:0. 

Na początku drugiej połowy, zdekoncentrowani i bezbarwni w ataku gospodarze wykonali dobrą serię. Zwieńczyło ją precyzyjne podanie Tomasz Martynowa do Marka Kaźmierczaka. Po skutecznym podwyższeniu za dwa punkty Kamila Helaka różnica na korzyść zielonogórzan stopniała do 14 punktów. 

Sprawy postanowił w swoje ręce i nogi wziąć Przemysław Schołtun. Running back gości jeszcze dwa razy znalazł drogę do pola punktowego rywali. Skuteczne podwyższenia za dwa punkty w wykonaniu Grzegorza Borgosza i Mateusza Tomaszewskiego dołożyły kolejne cegiełki do okazałego triumfu na otwarcie sezonu. Na rewanż za 30-punktową porażkę gorzowianie będą mieli szansę 11 września w Zielonej Górze. 

 - Spodziewaliśmy się dobrego otwarcia sezonu i tak się stało. Stal zaskoczyła nas dobrą postawą i nieustającą, mimo niekorzystnego wyniku, chęcią walki. Bardzo dobrze funkcjonowała dzisiaj nasza gra biegowa. Gorzej było z podaniami. Na pewno na grze górą musimy skupić się na treningach. Teraz przed nami analiza dzisiejszego meczu i przygotowanie do kolejnego rywala - powiedział Michał Róg, asystent trenera głównego Dragons Zielona Góra. 

- Dzisiaj okazało się, że Smoki mają naprawdę solidną drużynę. Przede wszystkim zaimponowali nam zgraniem. Pokazali dzisiaj twardy futbol, którego się spodziewaliśmy. Nie potrafiliśmy jednak znaleźć recepty na taki styl gry. Nasza ofensywa wyszła na boisko bardzo stremowana. Długu szukaliśmy sposobu na poukładanie gry. Patrzymy w przyszłość z optymizmem - skomentował Emil Mikuła, trener Stali Gorzów. 

Kolejny mecz ligowy gorzowianie rozegrają 9 lipca, gdy w Poznaniu zmierzą się z Patriotami. Przed Dragons futbolowa pauza dłuższa o jeden dzień - 10 lipca Smoki także wybiorą się do poznania. Rywalem będzie druga drużyna Topligowych Kozłów. 

Stal Gorzów - Dragons Zielona Góra 8:38 (0:8, 0:14, 8:0, 0:16)

I kwarta
0:8 przyłożenie Przemysława Schołtuna po 9-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Aurelian Amrogowicz)

II kwarta
0:14 przyłożenie Mateusza Tomaszewskiego po 11-jardowej akcji biegowej
0:22 przyłożenie Ariela Wróbla po 45-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Krystian Wójcik) 

III kwarta
8:22 przyłożenie Marka Kaźmierczaka po 45-jardowej akcji po podaniu Tomasza Martynowa (podwyższenie za dwa punkty Kamil Helak) 

IV kwarta
8:30 przyłożenie Przemysława Schołtuna po 50-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Grzegorz Borgosz)
8:38 przyłożenie Przemysława Schołtuna po 7-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Mateusz Tomaszewski) 

Mecz obejrzało 100 widzów. 

MVP mecz: Patryk Wójcik (rozgrywający i safety Dragons Zielona Góra)

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl