CENTRUM MECZOWE 3 lipca, 2016 14:00

Seahawks
Gdynia
14
0 I 7
0 II 6
7 III 0
7 IV 0
- OT -
13
Lowlanders
Białystok
rozwiń ͮ
 

Jastrzębie zrobiły to znowu!

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 3 lipca 2016 | Komentarze: 0

W rozegranym w niedzielę 3 lipca meczu półfinałowym Topligi drużyna Seahawks Gdynia wygrała na własnym boisku z Primacol Lowlanders Białystok 14:13. 

Mecz rozpoczęli w ataku gospodarze. Po kilku zagraniach byli już na połowie rywali. Systematyczny, zbilansowany ciąg ofensywny został jednak zatrzymany 10 jardów przed polem punktowym Lowlanders. Piłkę po nieprecyzyjnym podaniu schwycił  z powietrza Tomasz Żukowski i na boisku pojawiła się ofensywa białostoczan. 

Nasza defensywa znowu zagrała dobrze. Popełniliśmy kilka błędów, ale wytrzymywaliśmy ataki białostoczan, oczekując aż nasza ofensywa w końcu odpali. Nieskutecznością sami zafundowaliśmy sobie thriller.
Maciej Siemaszko, defensive back Seahawks Gdynia

Chwyt Eryka Mąkowskiego oraz zagrania biegowe Jabariego Harrisa i Ronalda Leverna Longa pozwoliły gościom bardzo szybko znaleźć się przed polem punktowym gdynian. Plany Lowlanders starał się zniweczyć  defensor gospodarzy Arkadiusz Cieślok, który powalił Harrisa 15 jardów przed linią wznowienia akcji, ale przy tym zagraniu faulował i białostoczanie znaleźli się z piłką tuż przed endzone. Dzieła dokonał rozgrywający zespołu z Podlasia i po skutecznym podwyższeniu za jeden w wykonaniu Artura Zalewskiego było 7:0. 

Jastrzębie szybko zabrały się do próby odrobienia strat. Zagrania Joshuy Quezady i Jakuba Mazana pozwoliły gospodarzom przemieścić się z piłką na połowę rywali, jednak pochód Jastrzębi zatrzymał się, gdy białostoczanin Marek Smólski powalił w trzeciej próbie gdyńskiego rozgrywającego kilkanaście jardów przed linią wznowienia akcji. Po niezbyt udanym odkopnięciu zakończyła się pierwsza kwarta. 

Po raptem trzech zagraniach w ataku pretendenci z Białegostoku też byli zmuszeni do punta. Efekt był równie mizerny, w tym przypadku jednak za sprawą bardzo dobrego zagrania Macieja Suchanowskiego, który wepchnął liniowego Lowlanders na drogę kopniętej futbolówki. Radość Seahawks nie trwała jednak długo, bo już w pierwszym zagraniu ofensywnym piłkę zgubił Paweł Henicz. 

Serię Lowlanders rozpoczął fantastycznym sprintem Jabari Harris, ale przewinie jednego z jego kolegów anulowało zagranie. Chwilę później w obronie dwa razy błysnęli aktualni mistrzowie Topligi – powalenia w wykonaniu Klaudiusza Rostowskiego i Arkadiusza Cieśloka spowodowały to, że Lowlanders mieli czwartą próbę i ponad 25 jardów do pokonania. Do ataku przystąpili gospodarze, którzy już w pierwszym zagraniu spróbowali zdobyć przyłożenie, gdy Terrance Owens posłał bombę do Jakuba Mazana. Piłka nie została jednak złapana. Mimo iż Seahawks zdobyli dwie pierwsze próby, to znowu ich atak został zastopowany i mistrzowie ponownie odkopywali piłkę.

Lowlanders bardzo szybko zszokowali obronę Jastrzębi podaniem do nieobstawionego Bartłomieja Trubaja, który po złapaniu piłki pokonał z nią jedną trzecią długości boiska. Tight end gości został powalony na piątym jardzie przed polem punktowym Seahawks. Gospodarze zwarli szyki i mimo ekstremalnego położenia pozwolili gościom raptem na próbę kopnięcia z pola. Po 22-jardowym kopnięci Zalewskiego piłka uderzyła w słupek i wyszła w pole. Na tablicy pozostał wynik 7:0 na korzyść białostoczan. 

Po długiej serii w ataku, na niespełna minutę przed końcem pierwszej połowy Jastrzębie popełniły błąd - futbolówkę po leniwym podaniu przechwycił Tomasz Żukowski i po 55-jardowej akcji powrotnej dał szansę swojemu atakowi na powiększenie prowadzenia. Celne podanie do Trubaja, nieudany rzut w pole punktowe i ostatecznie chwyt w endzone Tomasza Zubryckiego pozwoliły gościom zdobyć drugie przyłożenie. Ponownie jednak białostoczanom nie wyszło kopnięcie, ale do przerwy prowadzili 13:0. 

Na początku drugiej połowy jako pierwsi w ataku byli przyjezdni, ale zmuszeni byli odkopnąć w czwartej próbie. W odpowiedzi Jastrzębie zdobyły pierwszą próbę po ładnym podaniu do Mazana. Później znakomitym, ponad 40-jardowym biegiem popisał się Quezada. Uskrzydlone Jastrzębie dopiero jednak w czwartej próbie były w stanie sforsować defensywne zasieki białostoczan. Stało się to za sprawą krótkiego biegu rozgrywającego Terrance’a Owensa. Po skutecznym podwyższeniu Przemysława Portalskiego goście prowadzili już tylko 6 punktami. 

To nie podłamało Ludzi z nizin. Kilka biegów Harrisa oraz zmyłkowe zagranie, w którym rozgrywający gości był odbierającym, pozwoliło przyjezdnym dotrzeć do 25. jarda przed polem punktowym Jastrzębi. W trzech kolejnych zagraniach górą była defensywa Seahawks. W czwartej próbie, niewiarygodnym biegiem na first down popisał się Harris, który z powodu wycieńczenia zmuszony był poprosić o przerwę na żądanie. Po kontrowersyjnej sytuacji w rogu pola punktowego, Harris znowu odpalił i wykonał bieg, który pozwolił przenieść piłkę na 8. jard przed endzone Jastrzębi. Było to ostatnie zagranie trzeciej kwarty i wydawało się, że Lowlanders są murowanymi kandydatami do awansu do białostockiego SuperFinału. 

Pomni dwóch niepowodzeń przy kopnięciach goście zdecydowali się na bieg w czwartej próbie, ale znowu na wysokości zadania stanęła obrona aktualnych mistrzów Topligi. Serię znakomitym biegiem otworzył rozgrywający gdynian Terrance Owens. Chwilę później obronę białostoczan zmyłkową akcją zaczarował Jakub Mazan. Gdy wydawało się, seria ofensywna gospodarzy zostanie zatrzymana, ponownie stalowymi nerwami, w czwartej próbie, popisał się Paweł Fabich. Białostoczanie dopięli jednak swego, gdyż zatrzymali kolejne cztery zagrania i dzięki temu przejęli futbolówkę. 

Umordowany Harris na spółkę z Longiem wybiegali kilkadziesiąt jardów i Lowlanders byli już na połowie rywali. Ponad 50-jardowy, celny rzut pozwolił gościom zameldować się tuż przed polem punktowym rywali. Jeszcze raz znakomicie zaprezentował się obrona Jastrzębi, która w czwartej próbie, za sprawą Brandona Stanley’a przechwyciła futbolówkę. 

Na zegarze meczowym pozostały niespełna dwie minuty, gdy Jastrzębie rozpoczęły najważniejszą serię meczu. Dwa biegi Owensa i po dwa chwyty Przemysława Portalskiego i Jakuba Mazana pozwoliły Jastrzębiom dotrzeć na 15. jard przed polem punktowym rywali. Dzieła dokonał Mazan, który wykorzystał idealny rzut Owensa. Zagranie na miarę zwycięstwa miało jednak dopiero nastąpić. Bezbłędne kopnięcie Portalskiego wysforowało Jastrzębie na jednopunktowe prowadzenie. 

Do końca meczu pozostało tylko 11 sekund. Gdynianie nie chcieli ponownie oddać piłki w ręce rywali - po wykopie sami ją odzyskali i chwilę później w formacji zwycięstwa zakończyli bardzo emocjonujące zawody.

Zdruzgotani białostoczanie drugi raz w tym sezonie przegrali z mistrzami jednym punktem, co oznacza, że XI SuperFinał, który w tym roku odbędzie się w ich mieście będą oglądać z trybun Stadionu Miejskiego. 

- Nasza defensywa znowu zagrała dobrze. Popełniliśmy kilka błędów, ale wytrzymywaliśmy ataki białostoczan, oczekując aż nasza ofensywa w końcu odpali. Nieskutecznością sami zafundowaliśmy sobie thriller. Nie skupiamy się na tym, czy bronimy mistrzostwa - jedziemy do Białegostoku po to, by wygrać kolejny mecz. Nasza formacja obrony będzie miała w SuperFinale pełne ręce roboty. Wrocławianie prezentują zbilansowany atak, a na domiar złego ich rozgrywający bardzo dobrze biega z piłką - powiedział Maciej Siemaszko, defensive back Seahawks Gdynia. 

- Czujemy się rozbici. Jeszcze do nas nie trafia, że pozwoliliśmy sobie wydrzeć zwycięstwo. W drugiej połowie atak miał kilka świetnych okazji, których niestety nie wykorzystał. Zwycięska seria Jastrzębi była po prostu mistrzowska. Wszystko zagrało im idealnie. To był piękny mecz. Wygrała lepsza drużyna. Znowu przegrywamy kluczowe spotkanie. To był dla nas mały finał, który nieprędko zapomnimy - skomentował Rafał Bierć, prezes Primacol Lowlanders Białystok. 

Najlepszym zawodnikiem meczu był skrzydłowy Seahawks Jakub Mazan, który nie tylko zdobył w decydującym momencie przyłożenie, ale też kilka razy pozwolił podtrzymać serie ofensywne gospodarzy.

Efektywnymi biegami popisywał się running back Joshua Quezada, który w końcu wrócił do optymalnej formy po zaleczeniu kontuzji nogi. Filarami obrony byli linebackerzy Michał Garbowski i Mateusz Marciniak oraz safety Brandon Stanley. 

W ofensywie Ludzi z nizin świetnie zaprezentowali się quarterback Jabari Harris i skrzydłowy Ronald Levern Long. Świetny mecz w obronie rozegrał Tomasz Żukowski, który przechwycił dwa podania rywali. Świetnie, szczególnie w pierwszej połowie, zagrała linia defensywna. Dobrze w destrukcji prezentowali się Michael Kagafas i Michael Hall. 

16 lipca Seahawks Gdynia wystąpią w XI SuperFinale. Ich rywalem będą Panthers Wrocław, których w najważniejszym meczu sezonu Jastrzębie pokonały dwa razy z rzędu. Dla Lowlanders był to ostatni mecz w tym sezonie.
 

Seahawks Gdynia - Primacol Lowlanders Białystok 14:13 (0:7, 0:6, 0:7, 0:7) 

I kwarta
0:7 przyłożenie Jabari’ego Harrisa po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Artur Zalewski)  

II kwarta
0:13 przyłożenie Tomasza Zubrzyckiego po 23-jardowej akcji po podaniu Jabari’ego Harrisa 

III kwarta
7:13 przyłożenie Terrance’a Owensa po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski) 

IV kwarta
14:13 przyłożenie Jakuba Mazana 15-jardowej akcji po podaniu Terrance’a Owensa (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
 

Mecz obejrzało 900 widzów. 

MVP meczu: Jakub Mazan (skrzydłowy Seahawks Gdynia)

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
48% do 52% (88 głosów)

TABELA

Topliga

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Panthers 8 7/1 281 14
2. Seahawks 8 7/1 138 14
3. Lowlanders 8 4/4 60 8
4. Eagles 8 5/3 144 10
5. Husaria 8 3/5 -156 6
6. Sharks 8 2/6 -165 4
7. Kozły 8 0/8 -302 0

Sonda

Kto zwycięży w Lublinie?