Warning: file_get_contents(https://graph.facebook.com/?fields=og_object{likes.summary(true).limit(0)},share&id=http://plfa.pl/news/2457/): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 403 Forbidden in /home/pzfa/public_html/plfa2012/klasy/LikeFacebook.class.php on line 27
PLFA - Polska Liga Futbolu Amerykańskiego
 

Podsumowanie 5. kolejki PLFA II

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 20 lipca 2016 | Komentarze: 0

W rozegranej w niedzielę 17 sierpnia 5. kolejce PLFA II zwycięstwa odniosły zespoły: Green Ducks Radom, Wolverines Opole oraz Olsztyn Lakers. 

Przechwyty Kardasia, powalenia Przybyłowicza, zwycięstwo Lakers

Olsztyn Lakers - Griffons Słupsk 38:12 

Mecz rozpoczęli w ataku goście. Ich seria nie trwała jednak długo i piłkę otrzymali Jeziorowcy. Pierwsze zagrania ofensywne gospodarzy przyniosły straty po przewinieniach i dzięki dobrej presji wywieranej przez rywali. Lakers byli na 15. jardzie przed własnym polem punktowym. Wtedy świetnym zagraniem popisał się Patryk Piechowski, którego slalom i długi sprint zakończył się w endzone rywali. 

Niedługo później w ataku byli ponownie gospodarze. Tym razem jednak nie wytrzymali szarży przeciwników i rozgrywający Jeziorowców wybiegł z piłką poza linię końcową boiska. Sędziowie przyznali Griffons dwa punkty za safety. Dodatkowo Lakers odkopnęli piłkę i słupszczanie ponownie atakowali. Tym razem goście nie zmarnowali okazji - podanie Gavina Campbella wykorzystał running back Maciej Całujek. Griffons wyszli na prowadzenie. Niedługo później świetną akcją obronną popisał się Paweł Przybyłowicz, który powalił rozgrywającego przeciwników w jego polu punktowy. To przyniosło gościom kolejne dwa punkty. 

W kwarcie poprzedzającej przerwę między połowami olsztynianie trzykrotnie znaleźli drogę do pola punktowego rywali. Dwa razy dobrymi podaniami popisał się Przemysław Banat – odbiorcami byli Piechowski i Amerykanin Jamar Dials. Tuż przed końcem połowy w gospodarze zapunktowali w obronie, gdy Caesar Harris schwytał piłkę po nieprecyzyjnym podaniu rywali i wykonał akcję powrotną mierzącą jedną trzecią długości boiska. Po dwóch kwartach zespoły dzieliło 16 punktów.

Po trzeciej kwarcie, w której licznie zgromadzeni kibice nie zobaczyli punktów, na początku ostatniej odsłony ponownie błysnął Przybyłowicz, któremu jeszcze raz udało się wykonać dwupunktowe powalenie quarterbacka rywali. Ostatnie słowa należały jednak do Jamara Dialsa, który w czwartej kwarcie pojawił się na pozycji rozgrywającego. Jego dwie akcje biegowe na przyłożenia pozwoliły gospodarzom powiększyć rozmiary zwycięstwa. 

Niezwykła sztuką popisał się linebacker Lakers Artur Kardaś, który w całym meczu przechwycił aż cztery podania rozgrywającego słupskiej ekipy. 

- Za nami udana inauguracja, ale mamy wiele do poprawienia, szczególnie w formacji ataku. Jeśli poważnie myślimy o walce o i w play-off to musimy poprawić pracę linii ofensywnej. Nie mogą nam się zdarzać błędy przy wprowadzaniu piłki do gry i słabe ochranianie rozgrywającego. Archers są najbardziej niebezpiecznymi rywalami w naszej grupie. Spodziewamy się wyrównanego i emocjonującego spotkania, w którym musimy odnieść zwycięstwo by wzrosły nasze szanse na awans do play-off - powiedział Bartosz Bania, prezes Olsztyn Lakers. 

- Jesteśmy w trakcie przebudowywania drużyny. Pokazaliśmy się z dobrej strony. Czynimy duże postępy, ale dzisiaj mierzyliśmy się z mocną, dobrze prowadzoną drużyną. Lakers potrafili wykorzystać nasze błędy i dlatego przekonująco wygrali, chociaż różnica dwóch przyłożeń lepiej odzwierciedlałaby obecny poziom obu zespołów. Przed kolejnym meczem skoncentrujemy się głównie na ofensywnie przemeblowując nasze ustawienia w ataku. Na pewno zwrócimy uwagę na to, by skrajni liniowi defensywni obierali lepsze kąty, co spowoduje to, że rozgrywający rywali nie będzie uciekał poza „kieszeń” - powiedział Gavin Campbell, rozgrywający Griffons Słupsk. 

Kolejny mecz Jeziorowcy rozegrają 31 lipca w Bydgoszczy. Ich rywalem będą miejscowi Archers. Już 24 lipca słupszczanie zmierzą się wyjazdowo z Łucznikami. 

Olsztyn Lakers - Griffons Słupsk 38:12 (6:10, 20:0, 0:0, 12:2) 

I kwarta
6:0 przyłożenie Patryka Piechowskiego po 85-jardowej akcji biegowej
6:2 dwa punkty (safety) dla Griffons po tym jak rozgrywający Lakers wybiegł linię końcową własnego pola punktowego
6:8 przyłożenie Macieja Całujka po 7-jardowej akcji po podaniu Gavina Campbella
6:10 dwa punkty (safety) dla Griffons po powaleniu rozgrywającego Lakers przez Pawła Przybyłowicza w polu punktowym Jeziorowców 

II kwarta
13:10 przyłożenie Patryka Piechowskiego po 5-jardowej akcji po podaniu Przemysława Banata
20:10 przyłożenie Jamara Dialsa po 20-jardowej akcji po podaniu Przemysława Banata (podwyższenie za jeden punkt Piotr Gołacki)
26:10 przyłożenie Caesara Harrisa po 35-jardowej akcji powrotnej po przechwycie 

IV kwarta
26:12 dwa punkty (safety) dla Griffons po powaleniu rozgrywającego Lakers przez Pawła Przybyłowicza w polu punktowym Jeziorowców
32:12 przyłożenie Jamara Dialsa po 25-jardowej akcji biegowej
38:12 przyłożenie Jamara Dialsa po 5-jardowej akcji biegowej 

Mecz obejrzało 400 widzów. 

MVP meczu: Jamar Dials (skrzydłowy AZS Olsztyn Lakers) 

 

Goście pokrzyżowali plany

Crusaders Warszawa - Green Ducks Radom 3:48 

Po dotkliwej porażce z Rhinos Wyszków Krzyżowcy w Warszawy nie przystępowali do starcia z Green Ducks Radom jako faworyci. Jednak już pierwsza ich seria zakończyła się skutecznym kopnięciem z pola w wykonaniu Kamila Pilicha. Taki obrót spraw nie zbił z tropu mających bardzo duże aspiracje gości. Jeszcze w pierwszej kwarcie prowadzenie radomianom zapewnił nabytek z Warsaw Eagles Mateusz Poneta. Zawodnik ten wykorzystał precyzyjne podanie Luke’a Zetazate i goście prowadzili 6:3. 

W drugiej odsłonie popis gry ofensywnej Green Ducks spowodował to, że przyjezdni zdobyli aż cztery przyłożenia. Autorami akcji punktowych byli wszechstronny Denis Battistella, Adrian Przybylski, Mateusz Poneta i Ernest Seweryn. W trzech przypadkach celnymi podaniami asystował kanadyjski rozgrywający zespołu z Radomia. Po dwóch z touchdownów Zielone Kaczki skutecznie podwyższyły za dwa punkty. Ta sztuka udała się Ponecie po podaniu Zetazate i Sewerynowi po biegu. Do przerwy goście prowadzili 36:3 i losy spotkania były praktycznie przesądzone. 

Trzecia i czwarta kwarta przyniosła już tylko dwa przyłożenia - oba zdobyli radomianie. Grający w meczu z Krzyżowcami we wszystkich formacjach (jako running back, skrzydłowy, linebacker i kopacz) Battistella tym razem błysnął przechwytem i akcją powrotną na przyłożenie. Ostatnie słowo należało jednak do Adriana Przybylskiego. Potyczka zakończyła się 45-punktowym triumfem gości. 

- Ten mecz był dla nas trudniejszy niż pierwsza potyczka w sezonie. Krzyżowcy prezentują fizyczny futbol, a najwięcej problemów sprawiał nam ich trudny do powalenia running back Damian Sobański. Koniec końców nasza szybkość okazała się cenniejsza niż ich siła. Bardzo dziękujemy grupie ponad 30 zawodników Dukes, którzy w naszych drużynowych t-shirtach dopingowali nas. Współpracujemy z Książętami i był to bardzo miły gest. Przed nami starcie z Rhinos, którzy mają kilku dobrych Amerykanów. Na papierze do najtrudniejszy rywal w naszej grupie. Spodziewamy się trudnego, wyrównanego spotkania - skomentował Luke Zetazate, rozgrywający Green Ducks Radom. 

 - W składzie mamy sporo mniej doświadczonych zawodników, którzy potrzebują ogrania boiskowego by walczyć równie skutecznie przez wszystkie cztery kwarty. Zabrakło nam agresywności w linii ofensywnej, co spowodowało, że mieliśmy kłopoty z przesuwaniem się z piłką w stronę pola punktowego rywali. Na domiar złego pojawiło nam się kilka kontuzji na kluczowych pozycjach. To zupełnie zmieniło naszą taktykę. Zapominamy o meczu z Green Ducks. Teraz nasze myśli zaprzątają tylko Rhinos Wyszków. Wiemy jaki styl prezentują - powiedział Marcin Miszczak, prezes Crusaders Warszawa. 

Dzięki drugiemu wysokiemu zwycięstwu w sezonie radomianie umocnili się na pierwszym miejscu w Grupie Centralnej PLFA II. Z dwoma porażkami Krzyżowcy zajmują obecnie czwartą, ostatnią lokatę. 

Kolejny mecz Crusaders rozegrają 7 sierpnia, gdy na własnym boisku spróbują się zrewanżować Rhinos Wyszków za 41-punktową porażkę w pierwszym meczu sezonu. Tydzień później radomianie zagrają z wyszkowianami na wyjeździe. 

Crusaders Warszawa - Green Ducks Radom 3:48 (3:6, 0:30, 0:6, 0:6)

I kwarta
3:0 25-jardowe kopnięcie z pola Kamila Pilicha
3:6 przyłożenie Mateusza Ponety po 15-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate

II kwarta
3:14 przyłożenie Denisa Battistelli po 1-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate (podwyższenie za dwa punkty Mateusz Poneta po podaniu Luke’a Zetazate)
3:22 przyłożenie Adriana Przybylskiego po 10-jardowej akcji  po podaniu Luke’a Zetazate (podwyższenie za dwa punkty Michał Podkowa po podaniu Luke’a Zetazate)
3:28 przyłożenie Mateusza Ponety po 50-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate
3:36 przyłożenie Ernesta Seweryna po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Ernest Seweryn) 

III kwarta
3:42 przyłożenie Denisa Battistelli po 40-jardowej akcji powrotnej po przechwycie 

IV kwarta
3:48 przyłożenie Adriana Przybylskiego po 10-jardowej akcji biegowej 

Mecz obejrzało 250 widzów. 

MVP meczu: Denis Batistella (linebacker Green Ducks Radom)

 

Udana inauguracja Rosomaków

Wolverines Opole - Rybnik Thunders  48:21

Niedzielny mecz idealnie zaczęła ekipa z Opola. Już w pierwszym posiadaniu gospodarze zdobyli przyłożenie za sprawą Pawła Wojciechowskiego. Następnie błąd przy odbiorze piłki po kick-offie spowodował to, że Wolverines znaleźli się na 20. jardzie Thunders i po chwili było już 15:0. Dopiero w tym momencie na boisku mógł się pojawić atak Piorunów, jednak duża presja wywierana na rozgrywającego sprawiła że kolejne serie kończyły się odkopnięciem piłki. Idealnie zgrana ofensywa Rosomaków bezlitośnie realizowała przedmeczowe założenia i zdobywała touchdown w każdym posiadaniu. Dopiero pod koniec pierwszej połowy rybniczanie zdołali najpierw zatrzymać przeciwników, a później zdobyć przyłożenie po krótkim biegu Daniela Kamińskiego. 

W drugiej połowie obraz gry uległ nieznacznej zmianie. Warto odnotować, poprawę w grze „do przodu” Grzmotów po zmianie rozgrywającego. Grzegorz Kozub, mimo kontuzji niepozwalającej na posyłanie długich piłek, doznanej w meczu z Hammers, wszedł na boisko i krótkimi podaniami zdobywał kolejne jardy.

Poprawa postawy Thunders nie była w stanie obrócić losów spotkania. Biegowy kolektyw opolan dołożył po zmianie stron jeszcze trzy przyłożenia. Ciekawostką może być fakt, iż Wolverines przez cały mecz ani razu nie wykonali próby podania. Potwierdza to po raz kolejny tezę, że silna defensywa, w połączeniu z atakiem skupionym na biegach są wystarczające do tego aby zdominować przeciwników i kontrolować tempo spotkania na poziomie PLFA II. 

W drużynie gospodarzy trzeba docenić występ dwóch zawodników. Paweł Wojciechowski zdobył łącznie aż sześć przyłożeń, w tym jedno po 85-jardowym biegu, a Marcin Niedobitek skutecznie przebijał się przez zasieki obronne rybnickiej ekipy skutecznymi biegami przez środek. Po stronie górnośląskiego zespołu wyróżnił się autor dwóch przyłożeń oraz podwyższenia za dwa punkty Filip Piecha. 

- Bardzo cieszymy się z pierwszej wygranej w tym sezonie. Ofensywa spełniła oczekiwania trenera głównego, a defensywa trochę się rozluźniła podczas meczu. W efekcie straciliśmy trzy przyłożenia. Bezpieczna przewaga pozwoliła na debiut wszystkich zawodników, którzy byli dzisiaj do dyspozycji trenera. Na wyróżnienie zasługuje Paweł Wojciechowski zdobywca 6 przyłożeń. Świetnie też spisał się Marcin Niedobitek, który popisywał się twardymi zagraniami. Najważniejsze, że już podczas meczu zauważyliśmy własne błędy i postaramy się je wyeliminować w przyszłych meczach. Licznie zgromadzona opolska publiczność została nagrodzona twardą i zaciekłą walką na boisku. Udało nam się uniknąć kontuzji, co pozwoli nam na 4 tygodnie wydajnych przygotowań do najbliższego meczu - powiedział Adam Mazurek, prezes Wolverines Opole. 

- Przegraliśmy, jednak nie mamy się czego wstydzić. Wszyscy zawodnicy walczyli do końca i to w tej chwili jest dla nas najważniejsze. Nikt nie spodziewał się tak dobrej postawy z naszej strony. Do końcowych minut rywalizacja była zacięta - skomentował Stanisław Hanzel, prezes Rybnik Thunders. 

W kolejnym spotkaniu 14 sierpnia Rosomaki podejmą na własnym stadionie Pretorians Skoczów. Dzień wcześniej, 13 sierpnia Grzmoty czeka wyjazd na rewanż z drużyną Hammers Łaziska Górne 

Wolverines Opole - Rybnik Thunders 48:21 (21:0, 7:8, 13:7, 7:6) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Pawła Wojciechowskiego po 60-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Konrad Rodak)
15:0 przyłożenie Pawła Wojciechowskiego po 11-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty po biegu Marcin Niedobitek)
21:0 przyłożenie Pawła Wojciechowskiego po 6-jardowej akcji biegowej 

II kwarta
28:0 przyłożenie Pawła Wojciechowskiego po 85-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Konrad Rodak)
28:8 przyłożenie Daniela Kamińskiego po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Filip Piecha po podaniu Grzegorza Kozuba) 

III kwarta
35:8 przyłożenie Pawła Wojciechowskiego po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Konrad Rodak)
35:15 przyłożenie Filipa Piechy po 60-jardowej akcji po podaniu Grzegorza Kozuba (podwyższenie za jeden punkt Mariusz Gorzawski)
41:15 przyłożenie Pawła Wojciechowskiego po 65-jardowej akcji biegowej 

IV kwarta
48:15 przyłożenie Marcina Niedobitka po 20-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Konrad Rodak)
48:21 przyłożenie Filipa Piechy po 30-jardowej akcji po podaniu Grzegorza Kozuba 

Mecz obejrzało 800 widzów. 

MVP meczu: Paweł Wojciechowski (skrzydłowy Wolverines Opole)

tekst o meczu Wolverines - Thunders: Jan Trojniak

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl