CENTRUM MECZOWE 1 kwietnia, 2017 16:30

Archers
Bydgoszcz
6
0 I 0
0 II 0
0 III 7
6 IV 13
- OT -
20
Kozły
Poznań
rozwiń ͮ
 

Dwa punkty są najważniejsze

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 2 kwietnia 2017 | Komentarze: 0

W rozegranym w sobotę 1 kwietnia meczu pierwszej kolejki PLFA I Kozły Poznań pokonały na wyjeździe Bydgoszcz Archers 20:6. 

Spotkanie przy ul. Sielskiej w Bydgoszczy było pojedynkiem drużyn w dwóch różnych sytuacjach, ale zarazem zespołów równie mocno potrzebujących wygranej. Dla gości był to dopiero drugi mecz w tym roku, ale po efektownej wygranej nad Rhinos Wyszków, ewentualne zwycięstwo z Łucznikami dałoby im pewne drugie miejsce w grupie. Natomiast gospodarze, po dwóch dotkliwych porażkach, pragnęli udowodnić własnym kibicom, że mają większe ambicje i stać ich na wygrane w PLFA I. 

Staraliśmy się mocno eksploatować naszych biegaczy, którzy świetnie spisali się przed tygodniem, ale zabrakło większej różnorodności po naszej stronie. Na szczęście świetnie spisywała się defensywa, która bardzo mądrze przesuwała się po boisku.
Damian Łuc, trener Kozłów Poznań

Mecz składał się z dwóch diametralnie różnych połów. W pierwszej prym wiodły głównie formacje defensywne. Już pierwsze akcje pokazały, że obie ekipy są mocno zdeterminowane i gotowe na twardy, fizyczny mecz, w którym nie pozwolą sobie na stratę niepotrzebnych jardów. Ofensywa gości prowadzona przez Patryka Barczaka wyraźnie chciała utrzymać pęd  wypracowany przed tygodniem. Dowodem tego były liczne akcje biegowe Bartosza Wocha, na zmianę z młodym Pawłem Wdowińskim. Tym razem jednak o zyski jardowe tak łatwo już nie było, bo linia defensywna postawiła przeciwnikom twarde warunki. To poskutkowało zgubieniem piłki przez pierwszego z nich. Dzięki temu na boisku pojawiła się ofensywa gospodarzy. 

- Szczerze muszę przyznać, że nasz wybór zagrywek w tym meczu pozostawiał wiele do życzenia, szczególnie w początkowej fazie. Staraliśmy się mocno eksploatować naszych biegaczy, którzy świetnie spisali się przed tygodniem, ale zabrakło większej różnorodności po naszej stronie. Na szczęście świetnie spisywała się defensywa, która bardzo mądrze przesuwała się po boisku i na przerwę schodziliśmy bez straty punktów - powiedział Damian Łuc, trener główny poznańskiego klubu. 

Przed tym meczem Maciej Kalinowski zapewniał, że jedynymi mankamentami drużyny są błędy w komunikacji i dyscyplinie. Rozmowa z trenerami i intensywne treningi miały problemy wyeliminować i Łucznicy mieli pokazać wszystkie swoje atuty. Niestety, pierwsze akcje prowadzone przez Philipa Villanuevę - jednocześnie rozgrywającego i koordynatora ofensywy - nie nastrajały optymistycznie. Akcje biegowe Jakuba Widawskiego - pomimo prób zmieniania kierunku biegu, jak nie w prawą, to w lewą stronę boiska - były szybko kasowane przez formację zarządzaną przez Szymona Barczaka (zeszłorocznego najlepszego zawodnika defensywy Topligi). Dopiero w trzeciej serii Villanueva znalazł alternatywę w postaci skutecznych podań do Marcina Spłocharskiego, nie tylko skrzydłowego, ale i trenera defensive backs. Szczęście jednak nie trwało długo - w drugiej kwarcie, po kolejnej skutecznej akcji został uderzony przez przeciwnika w okolicach kolana, co spowodowało wykluczenie z gry. Na szczęście uraz nie okazał się bardzo groźny, ale wciąż kwestią jest długość absencji. 

- Kontuzja Marcina Spłocharskiego mocno pokrzyżowała nasze plany meczowe. Ciężar kolejnych akcji musiał na siebie wziąć Jakub Widawski, przez co wraz z upływem czasu przeciwnicy byli już przygotowani na jego biegi. Zresztą na linii wznowienia akcji nie było łatwo o tworzenie luk, dzięki którym mógłby swobodnie przesuwać piłkę do przodu. Widać, że jest jeszcze młoda, mało doświadczona i potrzebuje większego ogrania. Natomiast jestem pewien, że stać nas w tym elemencie na więcej, ale ze swojej pozycji widzę, że z każdym spotkaniem czyni kolejne postępy - skomentował po meczu Tim Tobin, trener główny Bydgoszcz Archers. 

Jedyną efektowną akcją, jaką kibice mieli możliwość obejrzeć w pierwszej odsłonie meczu był przechwyt Michała Kwinty w pierwszej kwarcie we własnym polu punktowym. 

Otwierająca trzecią kwartę seria ofensywna Łuczników nie była dobrym zwiastunem – gospodarzom tylko raz udało się przesunąć znacznik pierwszej próby. W lepszej dyspozycji byli za to goście. Już po trzech kolejnych akcjach, a konkretnie biegach Wocha, Wdowińskiego i Barczaka zameldowali się na 30. jardzie przed polem punktowym. Na pomoc gospodarzom przyszedł jednak Cezary Szczerba, który popisał się trzeźwością umysłu i przechwycił piłkę po podaniu jednego z braci Barczaków. Mimo wszystko Villanueva wciąż nie potrafił znaleźć skutecznej recepty na dobrze zorganizowaną defensywę Kozłów. Michał Kwinta odpowiedział swoim drugim przechwytem w tym spotkaniu, czym zmotywował swoich kolegów. Pewny drive Patryka Barczaka, który w końcu odnalazł się na boisku, mądrze rozporządził kolejnymi zagrywkami i zwieńczył dzieła krótkim biegiem po przyłożenie. To był ostatni moment tej kwarty, który mógł zrobić wrażenie na kibicach zebranych na stadionie. 

W czwartej kwarcie górę wzięło doświadczenie rozgrywającego przyjezdnych, co zaprocentowało kolejnymi punktami. Tym razem przyłożenie zdobył Bartosz Woch, który po pewnej serii i kilku karach defensywy, wbił się z piłką w pole punktowe po 10-jardowym biegu. Chwilę później Szymon Barczak popisał się swoim pierwszym przechwytem w tym sezonie i ustawił piłkę na 20. jardzie połowy przeciwnika. Kolejne biegi pozwoliły znaleźć się na jard przed linią końcową boiska i po raz kolejny Woch dopełnił jedynie formalności. Wynik 20:0 zwiastował brak emocji do ostatniego gwizdka sędziego. Wtem, swoją obecność na boisku - po kolejnym słabym występie Villanuevy i spółk i- zaznaczył Mateusz Marciniak, który przechwycił podanie Gunthera Krotscha i wykonał 60-jardową akcję powrotną na przyłożenie. 

- Mam wrażenie, że praca, którą wykonaliśmy między meczami w naszej formacji defensywnej przyniosła pożądane efekty. Pomimo, że już w poprzednich spotkaniach wyglądała dobrze, dziś zaprezentowała się z jeszcze lepszej strony. Naszym problemem jednak był fakt, że ofensywa nie pozwoliła im odetchnąć - skomentował Tim Tobin. 

Do ostatniego gwizdka sędziego kibice nie obejrzeli już żadnych akcji godnych uwagi. Ofiarą ostatnich minut okazał się jednak Paweł Wdowiński, 18-letni biegacz Kozłów, który po niefortunnym zderzeniu z przeciwnikiem opuścił boisko na noszach. 

Z perspektywy całego spotkania nie możemy mówić o ekscytującym widowisku. Obie drużyny nie ustrzegły się błędów, a na murawie częściej mogliśmy oglądać formacje defensywne. 

- Nie jest łatwo oceniać mecz, w którym mieliśmy aż osiem przechwytów, przez co często musieliśmy zmieniać nasz plan taktyczny. Ciężko też się gra, kiedy ofensywa nie zdobywa pierwszych prób i nie można złapać odpowiedniego momentum, które pociągnęłoby zespół do przodu - dodał trener bydgoskiego klubu. 

- Dla mnie najważniejsze, że możemy ogrywać młodych zawodników, na których liczymy w przyszłości. Zależy mi na tym, żeby każdy z nich zyskiwał doświadczenie, dlatego też często rotowałem składem. Czasem wymieniałem po trzech, czterech zawodników naraz. Wciąż wiele zależy od naszych liderów, czyli m.in. braci Barczaków, ale nie mówilibyśmy o tym gdyby nie dobra postawa reszty zespołu. Ważne, że dwa punkty zabieramy do Poznania i w dobrych nastrojach możemy przygotowywać się do kolejnego meczu - zakończył Damian Łuc. 

Kozły Poznań kolejny mecz rozegrają 8 kwietnia, kiedy to na własnym boisku zmierzą się z Warsaw Sharks. Natomiast Bydgoszcz Archers, dzień później, zagrają z Olsztyn Lakers na wyjeździe.
 

Bydgoszcz Archers - Kozły Poznań  6:20 (0:0; 0:0; 0:7; 6:13) 

III kwarta
0:7 przyłożenie Patryka Barczaka po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Wojciech Szymański)

IV kwarta
0:14przyłożenie Bartosza Wocha po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Wojciech Szymański)
0:20 przyłożenie Bartosza Wocha po 1-jardowej akcji biegowej
6:20 przyłożenie Mateusza Marciniaka po 60-jardowej akcji  powrotnej po przechwycie
 

Mecz obejrzało 100 widzów. 

MVP meczu: Michał Kwinta (defensive back Kozłów Poznań)

 

Jakub Kaczmarek
kaczmarek.jak94@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
44% do 56% (81 głosów)

TABELA

Grupa Południowa

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Kings 8 8/0 171 16
2. Dukes 8 4/4 100 8
3. Rebels 8 4/4 -19 8
4. Wilki 8 4/4 20 8
5. Lions 8 0/8 -272 0

Grupa Północna

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Sharks 8 8/0 266 16
2. Lakers 8 5/3 -4 10
3. Kozły 8 4/4 -22 8
4. Rhinos 8 2/6 -96 4
5. Archers 8 1/7 -144 2

Sonda

XII SuperFinał: kto zostanie mistrzem Topligi?