CENTRUM MECZOWE 9 kwietnia, 2017 13:00

Lowlanders
Białystok
23
7 I 0
2 II 0
7 III 7
7 IV 6
- OT -
13
Seahawks
Gdynia
rozwiń ͮ
 

Zmiana warty?

Autor: Marcin Szczepański Opublikowano dnia: 9 kwietnia 2017 | Komentarze: 0

W rozegranym w niedzielę 9 kwietnia meczu trzeciej kolejki Topligi drużyna Primacol Lowlanders Białystok pokonała na własnym boisku Seahawks Gdynia 23:13. 

To miał być mecz, w którym Lowlanders wreszcie wygrają z Seahawks. Zaczęło się mocno. W pierwszej akcji ofensywnej gospodarzy Bartłomiej Turbaj złapał 16-jardowe podanie Aarona Knighta. W kolejnym wznowieniu Damian Kołpak zdobył pierwszą próbę 12-jardowym biegiem. Defensywa gości tym razem na więcej nie pozwoliła. Ale jak mówi przysłowie: „co się odwlecze…”. Białostocczanie szybko wrócili do posiadania piłki dzięki skutecznej grze obrońców. Damian Wesołowski uderzył rozgrywającego Jastrzębi, a upuszczoną piłkę odzyskał Kuba Nowicki. Ofensywa miała do pokonania krótkie boisko i szybko udało się jej wykonać plan. Łukasz Czaczkowski złapał 13-jardowe podanie, Mikołaj Pawlaczyk wykonał 14-jardowy bieg z piłką i na koniec amerykański rozgrywający z Białegostoku 14-jardowym podaniem obsłużył Tomasza Zubryckiego, który znalazł się w polu punktowym. 

Wreszcie wygraliśmy z Seahawks, ale nie ma euforii. Nastroje nie są najlepsze, bo popełniliśmy mnóstwo błędów. Powinniśmy lepiej wykańczać nasze akcje. Gdyby tak się stało, już do przerwy prowadzilibyśmy wyżej i grałoby się nam spokojniej w drugiej połowie.
Tomasz Zubrycki, skrzydłowy Primacol Lowlanders Białystok

Druga część gry to popis formacji defensywnych i specjalnych. Po świetnych biegach Bartłomieja Turbaja, Aarona Knighta (18-jardowy) i Mikołaja Pawlaczyka, Lowlanders byli 21 jardów od pola punktowego. Wtedy widowiskowym powaleniem rozgrywającego przed linią wznowienia akcji popisał się Arkadiusz Cieślok, cofając przeciwników o 14 jardów. Chwilę później bieg Tomasza Zubryckiego zastopował Hubert Chudy, zmuszając gospodarzy do odkopnięcia. Ich formacja specjalna wykonała świetnie tę zagrywkę zatrzymując piłkę na czwartym jardzie. Gracze Seahawks znaleźli się pod presją, którą wykorzystał Maciej Maksimowicz. Z pomocą Damiana Wesołowskiego powalił zawodnika z piłką w polu punktowym i zdobył dwa punkty dla swojej drużyny. Było 9:0 dla gospodarzy. 

Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy, po przechwycie i 20-jardowym powrocie Dawida Magreana, swoją szansę na zmniejszenie strat otrzymali gdynianie. Dwa złapane podania przez Damiana Bijana przeniosły grę na 20. jard Lowlanders. Na szczęście dla miejscowych Tomasz Żukowski przechwycił podanie McKeana w samej końcówce połowy. 

Trzecia kwarta mogła rozpocząć się fatalnie dla gości. Przy próbie odkopnięcia piłki liniowy źle wykonał wprowadzenie piłki do gry i ta trafiła do Macieja Suchanowskiego, który został od razu powalony przez zawodników gospodarzy. Jako że była to czwarta próba, futbolówka przeszła w posiadanie miejscowych. Ofensywa prowadzona przez Aarona Knighta rozpoczęła grę 28 jardów od pola punktowego rywali. Białostoczanie jednak tego nie wykorzystali i po chwili to się zemściło. Seahawks pokazali jak mogą być skuteczni w grze podaniowej. Portalski, Bijan i Mazan złapali w sumie pięć podań, a całą serię wbiegnięciem w pole punktowe zwieńczył Aleksander McKean. 

Odpowiedź Lowlanders była natychmiastowa. Serię 16-jardowym biegiem rozpoczął świetnie tego dnia dysponowany Mikołaj Pawlaczyk. W kolejnym wznowieniu błąd popełnił center i akcja została cofnięta aż o 26 jardów. Ale potrzeba było kilkudziesięciu sekund by Aaron Knight odrobił te straty z nawiązką. Najpierw przebiegł z piłką 24 jardy, a następnie obsłużył długim, 24-jardowym podaniem Bartłomieja Trubaja. Serię zwieńczył ten, który ją zaczął, czyli Pawlaczyk. Pokonał brakujące do pola punktowego 14 jardów i zdobył przyłożenie. 

Najładniejszą akcję meczu wykonał w ostatnich sekundach trzeciej kwarty rozgrywający Lowlanders. Po wznowieniu zdecydował się na bieg. Rozpoczął go jakby wykonywał slalom gigant, przeskakując między obrońcami jak między tyczkami, aż dobiegł do linii bocznej i wzdłuż niej zmierzał po przyłożenie. Sześć jardów przed tym celem powstrzymał go obrońca gości. Przyłożenie stało się faktem dwie akcje później, po złapaniu piłki przez Eryka Mąkowskiego. 

Seahawks nie byli w stanie skonstruować dłuższej serii ofensywnej. Presja uciekającego czasu zmuszała ich do coraz większego ryzyka i szukania szybkich akcji zatrzymujących zegar. Efektem tego było bardzo dużo niecelnych podań. Jedno z nich zakończyło się przechwytem Krzysztofa Czaplejewicza. W samej końcówce meczu gościom udało się jednak zdobyć punkty. Dokonał tego Przemysław Portalski po podaniu McKeana. Nieudane podwyższenie za dwa punkty ustaliło wynik spotkania na 23:13 dla Lowlanders. 

- Wreszcie wygraliśmy z Seahawks, ale nie ma euforii. Nastroje nie są najlepsze, bo popełniliśmy mnóstwo błędów. Powinniśmy lepiej wykańczać nasze akcje. Gdyby tak się stało, już do przerwy prowadzilibyśmy wyżej i grałoby się nam spokojniej w drugiej połowie. Martwi nas dyskwalifikacja Aarona Knighta. Złożymy odwołanie do władz ligi od decyzji o wykluczeniu, licząc na to że Aaron będzie mógł zagrać w kolejnym meczu - powiedział Tomasz Zubrycki, skrzydłowy Primacol Lowlanders Białystok. 

- Zagraliśmy zdecydowanie poniżej naszych oczekiwań. Musimy dużo zmienić i mogą do być zmiany dość bolesne. To nasza pierwsza w historii porażka z Lowlanders. Pokazuje ona, że Białystok odwalił kawał dobrej roboty przed sezonem. Myślę, że można w nich śmiało upatrywać jednego z kandydatów do mistrzostwa - powiedział Daniel Piechnik, koordynator defensywy Seahawks Gdynia. 

Na wyróżnienie w Lowlanders zasłużyła przede wszystkim formacja defensywy na czele z Michaelem Kagafasem. W ofensywie dobrze zaprezentowali się Aaron Knight (130 jardów zdobytych biegiem), Mikołaj Pawlaczyk (66 jardów zdobytych biegiem) oraz Bartłomiej Trubaj (40 jardów po podaniach). 

Najlepszymi zawodnikami Seahawks byli Jakub Mazan (60 jardów po podaniach), Damian Bijan (50 jardów po podaniach) oraz Aleksander McKean (152 jardy podaniami i 40 biegami). 

Przed obiema drużynami spotkania z beniaminkami. Za dwa tygodnie, w sobotę 22 kwietnia Seahawks Gdynia podejmować będą Outlaws Wrocław, a dzień później w niedzielę 23 kwietnia Primacol Lowlanders Białystok zagrają u siebie z Tychy Falcons.
 

Primacol Lowlanders Białystok - Seahawks Gdynia 23:13 (7:0, 2:0, 7:7, 7:6) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Tomasza Zubryckiego po 14-jardowej akcji po podaniu Aarona Knighta (podwyższenie za jeden punkt Bartłomieja Trubaja) 

II kwarta
9:0 dwa punkty dla Lowlanders (safety) po powaleniu przez  Macieja Maksimowicza zawodnika Seahawks z piłką w jego polu punktowym

III kwarta
9:7 przyłożenie Aleksandra McKeana po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysława Portalskiego)
16:7 przyłożenie Mikołaja Pawlaczyka po 14-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Bartłomieja Trubaja) 

IV kwarta
23:7 przyłożenie Eryka Mąkowskiego po 2-jardowej akcji po podaniu Aarona Knighta (podwyższenie za jeden punkt Bartłomieja Trubaja)
23:13 przyłożenie Przemysława Portalskiego po 10-jardowej akcji po podaniu Aleksandra McKeana
 

MVP meczu: Mikołaj Pawlaczyk (running back Primacol Lowlanders Białystok) 

Mecz obejrzało 600 widzów.

 

Marcin Szczepański
m.szczepanski101@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
57% do 43% (83 głosów)

TABELA

Topliga

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Panthers 6 6/0 233 12
2. Seahawks 6 4/2 106 8
3. Lowlanders 6 4/2 74 8
4. Eagles 6 3/3 43 6
5. Falcons 6 3/3 -58 6
6. Husaria 6 1/5 -180 2
7. Outlaws 6 0/6 -218 0

Sonda

Czy byłeś/byłaś na The World Games we Wrocławiu?