Dookoła Topligi

Autor: Karol Potaś Opublikowano dnia: 19 kwietnia 2017 | Komentarze: 0

W dzisiejszym odcinku „Dookoła Topligi” przeczytacie m.in. o tym czy rozgrywający Primacol Lowlanders Białystok – Aaron Knight – będzie mógł wystąpić w meczu z Tychy Falcons oraz o dynamicznej sytuacji na kluczowej pozycji w ofensywie w Seahawks Gdynia. Natomiast w „Kartce z kalendarza” przypominamy pierwsze zwycięstwo Warsaw Sharks w najwyższej klasie rozgrywkowej. 

Prasówka 

Zaczynamy od najświeższych informacji z Topligi.

Odwołanie Lowlanders, dotyczące nałożenia przez sędziów kary niesportowego zachowania Aarona Knighta, nie przyniosło skutku i Amerykanin nie zagra w najbliższym spotkaniu z Tychy Falcons. Jednak białostoczanie nie zamierzają składać broni: - Jesteśmy przygotowani na taką sytuację. Są różne zdarzenia losowe jak choroby czy kontuzje, na które nie mamy wpływu. Liczyliśmy jednak, że odwołanie będzie skuteczne, ponieważ Aaron nikogo nie uderzył. Ta nieszczęśliwa sytuacja mobilizuje nas do jeszcze większego wysiłku. W niedzielę zagramy wyłącznie o zwycięstwo – skomentował decyzję Komisji Dyscyplinarnej Piotr Morko, członek zarządu klubu.

fot. Włodzimierz Sierakowski

Zespół wicemistrza Polski – Seahawks Gdynia – poinformował na swojej stronie internetowej (http://seahawks.topliga.pl/aktualnosci/2628/), że pożegnał się z rozgrywającym Zanderem McKeanem i na tej pozycji zastąpi go Joey (Joseph Kelly) Bradley.

- Zander to utalentowany i doświadczony zawodnik, który niestety nie miał możliwości wykazać pełni swojego potencjału. (…) Mam nadzieję, że to koniec tej złej passy... – mówi Maciej Cetnerowski, trener gdynian. Jednocześnie zaszły także zmiany w sztabie szkoleniowym oraz formacji defensywnej. Chrisopher Young przestał być koordynatorem ataku, a z drużyną, z powodu kontuzji, musiał pożegnać się obrońca Grant de Palma. 

 

Ostateczny termin rejestracji zawodników w najwyższej klasie rozgrywkowej mija w przyszły wtorek o 23:59. Ciekawe wieści dotarły z PLFA I, gdzie do futbolu wróciła jedna z gwiazd topligowych Kozłów Poznań – Łukasz Bentka. Zawodnik zawiesił karierę po sezonie 2015, a teraz został zgłoszony jako biegacz na najbliższy, sobotni mecz z AZS Olsztyn Lakers.

Olimpijska inauguracja

O tym, że mistrz Polski w sobotę będzie rozgrywał mecz z SWARCO Raiders Tirol i jest to oficjalne otwarcie Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu poinformowały w specjalnym materiale Roberta Jałochy – Fakty TVN.

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/panthers-wroclaw-sa-najlepsza-druzyna-w-europie-maja-nowy-stadion,732480.html 

- Kiedy tu przyszedłem trzy lata temu, mieliśmy plan trzyletni, pięcioletni i dziesięcioletni. Stadion już jest. Mamy więc wszystko czego potrzebujemy. Teraz czas na kolejne sukcesy – opowiada w materiale główny trener wrocławskiej ekipy – Nicholas Johansen.

Pantery na sportową inaugurację zaprosiły też stacjonujących w Żaganiu amerykańskich żołnierzy. Ci nie ukrywali, że chętnie z niego skorzystają i zobaczą swój sport narodowy na Stadionie Olimpijskim. - Wielu uwielbia futbol. Obecność we Wrocławiu to dla nas namiastka domowej atmosfery daleko od ojczyzny. Już nie możemy się doczekać, by zobaczyć, jak Panthers poradzą sobie w starciu z drużyną z Austrii – opowiada Kapitan John Strickland odpowiedzialny za sprawy publiczne jednostek stacjonujących w Żaganiu (cytat za http://panthers.topliga.pl/aktualnosci/2626/).

 

 

Kartka z kalendarza

Kozły Poznań - Warsaw Sharks, 19 kwietnia 2015 roku 

Spotkanie Kozłów z Rekinami otworzyło nowy rozdział w Toplidze. Warszawianie potrzebowali 12 meczów (dziesięciu w sezonie 2014 i dwóch w 2015) by poznać smak zwycięstwa. I chodź kilka razy nawiązywali równorzędną walkę, to zawsze do wygranej czegoś brakowało. Gdy jednak w Poznaniu udało im się zaliczyć triumf 18:13, to okazało się, że sukces był ich klątwą. Ale o tym później.

Przed starciem niewiele wskazywało na to, że zespół z Wielkopolski może mieć problemy w starciu ze stołecznymi. Tuż przed konfrontacją z Rekinami, Kozły zanotowały sukces w walce z Husarią Szczecin na wyjeździe i mierzyły w górną część tabeli. - Byliśmy pewni siebie. Wydawało się, że możemy być w tej „lepszej” połowie stawki. Mimo, że już kiedyś Sharks postawili nam trudne warunki (31 maja 2014 roku poznanianie wygrali dzięki udanej końcówce 27:22 – przyp. red.), to nie wyobrażaliśmy sobie, że sprawimy sobie i kibicom zawód – mówi Mikołaj Cieśla, zawodnik defensywy Kozłów. 

Początek spotkania nie zapowiadał sensacji. Mecz był wyrównany, ale to Kozły wyszły na prowadzenie 6:0, po przyłożeniu Emilio Dangote. Wtedy jednak pomocną dłoń do Sharks wyciągnęli... Wielkopolanie. Nieudany punt gospodarzy sprawił, że jeszcze przed przerwą wyrównał Antonio Roane. Chwilę po rozpoczęciu drugiej części gry uaktywnił się wiodący duet Sharks: Karol Żak – Tomasz Ochnio i przyjezdni przesunęli się pod pole punktowe rywali, gdzie formalności dopełnił Mateusz Bednarczuk. Gospodarze odpowiedzieli w czwartej kwarcie drugim przyłożeniem Dangote. Udane podwyższenie sprawiło nawet, że Wielkopolanie wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Ostatnie punkty zdobyli jednak przyjezdni. Roane wpadł z piłką w pole punktowe i pierwsze zwycięstwo w historii Sharks w Toplidze stało się faktem. 

- To były piękne chwile. Powrót do domu był jednym z najmilszych w mojej karierze. Ale paradoksalnie to zwycięstwo nam zaszkodziło. Zaczęły się rozmowy, co się stanie w tabeli jak pokonamy Husarię, bo nie braliśmy pod uwagę faktu, że przytrafi się porażka, skoro zespół ze Szczecina przegrał z Kozłami. Stało się inaczej - dostaliśmy od Husarii 0:33. To był dramat. Zabrakło doświadczenia. Teraz byśmy się tak nie zachowali, ale wtedy, po meczu w Poznaniu… każdy z nas musiał jeszcze sporo się nauczyć o podejściu mentalnym do futbolu – opowiada Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, prezes i zawodnik Sharks.

fot. Marcin Fijałkowski, Interception

Co ciekawe zawodnicy Kozłów również uważają, że pierwsze i jedyne zwycięstwo w sezonie, tuż przed starciem z Sharks, było dla nich klątwą: - Jestem pewny, że gdybyśmy nie zwyciężyli Husarii to porażka z Kozłami nigdy by się nie zdarzyła. Zagraliśmy poniżej swoich umiejętności, a Sharks oddali się spotkaniu maksymalnie. Ta klęska nas rozbiła. Próbowaliśmy później się podnieść, ale nic nie wychodziło i zakończyliśmy rok jako ostatnia drużyna ligi. Tylko z tą jedyną wygraną z Husarią - dorzuca Cieśla. 

Spotkanie z 2015 roku odwróciło bieg rywalizacji Sharks i Kozłów. Od tego meczu warszawianie mierzyli się z zespołem z Poznania trzykrotnie i wszystkie starcia wygrali.

Karol Potaś

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?