CENTRUM MECZOWE 30 kwietnia, 2017 12:00

Eagles
Warszawa
7
0 I 7
0 II 21
7 III 0
0 IV 19
- OT -
47
Panthers
Wrocław
rozwiń ͮ
 

Lider jest tylko jeden

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 30 kwietnia 2017 | Komentarze: 0

W rozegranym w niedzielę 30 kwietnia meczu zamykającym piątą kolejkę Topligi Panthers Wrocław pokonali na wyjeździe Warsaw Eagles 48:7. Dzięki czwartemu zwycięstwu w sezonie zespół z województwa dolnośląskiego przewodzi stawce w najwyższej klasie rozgrywkowej PLFA. Z bilansem 3-1 Orły plasują się obecnie na drugim miejscu w Toplidze. 

Do potyczki z Orłami faworyzowani Panthers przystępowali po ciężkiej batalii, którą tydzień temu stoczyli na otwarcie przebudowanego Stadionu Olimpijskiego, gdy ich rywalem była jedna z najlepszych drużyn w Europie - Swarco Raiders Tirol. 

To że blisko półtorej godziny siedzieliśmy w szatni czekając na karetkę nie wpłynęło dobrze na jakość naszej gry na początku spotkania. Przedmeczowa bezczynność spowodowała też to, że trochę się zdekoncentrowaliśmy. Od drugiej kwarty kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń systematycznie podwyższając prowadzenie.
Kamil Ruta, linebacker i kapitan Panthers Wrocław

Rozegranie dzisiejszego meczu stało pod dużym znakiem zapytania, gdyż bardzo poważne opóźniona była karetka, bez której obecności sędziowie nie mogli dać sygnału do rozpoczęcia spotkania. Pantery na mecz z Orłami przebyły blisko 350 kilometrów i nie miały ochoty zadowolić się walkowerem, który w myśl regulaminu mogli zarządzić arbitrzy. Po blisko półtoragodzinnym oczekiwaniu przy boisku pojawił się ambulans i zawodnicy obu drużyn mogli przystąpić do rywalizacji. 

Mecz rozpoczął się źle dla wrocławian, którzy stracili piłkę po wykopie Orłów. Piłkę wykonującemu akcję powrotną zawodnikowi Panter wybił defensor Eagles Antoni Omondi. Na wysokości zadania stanęła jednak formacja obrony przyjezdnych. Po raptem czterech zagraniach piłka przeszła w posiadanie gości. Atak wrocławian był w stanie donieść piłkę w okolice 35. jarda przed polem punktowym rywali, ale seria zakończyła się tylko odkopnięciem piłki. 

Pierwsze punkty goście zdobyli jeszcze w pierwszej kwarcie, gdy piłkę po długim podaniu Timothy’ego Morovicka złapał bardzo dobrze tego dnia dysponowany Wiktor Zięba. Ten sam zawodnik był autorem kolejnego touchdownu. Stało się to na początku drugiej odsłony, po tym jak skrzydłowy wrocławian złapał kolejną długą piłkę. W kolejnym zagraniu jeszcze raz duet Morovick-Zięba wystąpił w roli głównej wykonując 1-jardowe podanie za 6 punktów. 

Po niemrawym początku spotkania Pantery nabrały animuszu. Jeszcze przed przerwą kolejne dwie akcje punktowe w wykonaniu Jakuba Kłoskowskiego i Adama Skakowskiego pozwoliły wywindować prowadzenie do 28 punktów. To oznaczało, że losy meczu są praktycznie przesądzone. 

Tego dnia Orły było stać tylko na jeden touchdown, gdy w trzeciej kwarcie Ezekiel Graham krótkie podanie Karola Żaka zamienił na akcję punktową, w trakcie której running back gospodarzy pokonał z piłką dwie trzecie długości boiska. 

Podrażnione Pantery w czwartej kwarcie przypomniały o tym, która drużyna zdominowała boiska ligowe w naszym kraju. Po drugim w tym spotkaniu przyłożeniu Skakowskiego, wielką przytomnością popisał się Kamil Ruta, który podniósł piłkę zgubioną przez rywali i po 50-jardowym rajdzie uzyskał dla swojej ekipy 6 punktów. Ostatnie słowo należało do Bartosza Dziedzica. W ostatniej akcji meczu rozgrywający ten nie miał kogo obsłużyć podaniem i zdecydował się na bieg. Na nieszczęście dla Orłów Dziedzic pokonał z piłką aż 62 jardy i zameldował się w polu punktowym warszawian. Jako, że była to ostatnia akcja w ramach regulaminowego czasu gry i zwycięstwo w meczu było przesądzone, nie doszło do podwyższenia po touchdownie Panter. Mecz zakończył się wysoką wygraną wrocławian 47:7. 

- To że blisko półtorej godziny siedzieliśmy w szatni czekając na karetkę nie wpłynęło dobrze na jakość naszej gry na początku spotkania. Przedmeczowa bezczynność spowodowała też to, że trochę się zdekoncentrowaliśmy. Od drugiej kwarty kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń systematycznie podwyższając prowadzenie. Jesteśmy zawiedzeni poziomem gry jaki dzisiaj zaprezentowały Orły. Spodziewaliśmy się bardziej wyrównanego meczu i wyniku rywalizacji zbliżonego do tego, jak miało to miejsce podczas naszego starcia z Lowlanders. Niestety tak się nie stało - skomentował Kamil Ruta, linebacker i kapitan Panthers Wrocław. 

- Na pewno trzeba docenić przygotowanie i konsekwencję Panter. W drugiej kwarcie przegraliśmy mecz w naszych głowach. Wcześniej wydawało się, że wrocławianie są w naszym zasięgu. Słabszy dzisiaj atak może być trochę usprawiedliwiony tym, że do meczu przystąpił wąski korpus skrzydłowych. ­­Przed nami dwa kolejne mecze, w których nie stawia się nas w roli faworytów. Dlatego mamy coś do udowodnienia. Chcemy się zrewanżować Seahawks i Lowlanders za zeszłoroczne niepowodzenia - powiedział Marek Włodarczyk, prezes Warsaw Eagles. 

Najlepszym zawodnikiem meczu był skrzydłowy wrocławian Wiktor Zięba, który wykonał dwie akcje sześciopunktowe. W ataku dobrze zaprezentował się running back Adam Skakowski, który wybiegał dwa przyłożenia. Przechwytem w obronie popisał się Mateusz Kamiński a Adam Lary dobrze krył w polu. Na wyróżnienie zasłużył też Kamil Ruta, który popisał się akcją powrotną w formacji defensywnej. Dobry mecz ma za sobą grający na skraju linii obrony Panter Jacek Wszół - wcześniej gracz Outlaws Wrocław, a wychowanek Bielawa Owls. 

Najlepszymi graczami Eagles byli linebacker Konrad Paszkiewicz i defensywny liniowy Piotr Grzywanowski. Dobrze zaprezentował się młody wychowanek klubu Dominik Wołowiec, który przechwycił piłkę po jednym z podań amerykańskiego rozgrywającego Panter.

Kolejny mecz Orły rozegrają 6 maja, gdy na własnym terenie podejmą wicemistrza Topligi - Seahawks Gdynia. Przed Panterami raptem pięć dni odpoczynku przed meczem z Tychy Falcons, który w piątkowy wieczór 5 maja zostanie rozegrany na Stadionie Olimpijskim.
 

Warsaw Eagles - Panthers Wrocław 7:47 (0:7, 0:21, 7:0, 0:19) 

I kwarta
0:7 przyłożenie Wiktora Zięby po 33-jardowej akcji po podaniu Timothy’ego Morovicka (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip) 

II kwarta
0:14 przyłożenie Wiktora Zięby po 1-jardowej akcji po podaniu Timothy’ego Morovicka (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip)
0:21 przyłożenie Jakuba Kłoskowskiego po 9-jardowej akcji po podaniu Timothy’ego Morovicka (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip)
0:28 przyłożenie Adama Skakowskiego po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip) 

III kwarta
7:28 przyłożenie Ezekiela Grahama po 67-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka (podwyższenie za jeden punkt Marcin Łojewski) 

IV kwarta
7:34 przyłożenie Adama Skakowskiego po 1-jardowej akcji biegowej
7:41 przyłożenie Kamila Ruty po 50-jardowej akcji powrotnej po odzyskaniu piłki zgubionej przez zawodnika Eagles (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip)
7:47 przyłożenie Bartosza Dziedzica po 62-jardowej akcji biegowej 

Mecz obejrzało około 250 widzów. 

MVP meczu: Wiktor Zięba (skrzydłowy Panthers Wrocław)

 

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
49% do 51% (125 głosów)

TABELA

Topliga

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Panthers 6 6/0 233 12
2. Seahawks 6 4/2 106 8
3. Lowlanders 6 4/2 74 8
4. Eagles 6 3/3 43 6
5. Falcons 6 3/3 -58 6
6. Husaria 6 1/5 -180 2
7. Outlaws 6 0/6 -218 0

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?