Wywiadowca: Piotr Krakowski

Autor: Piotr Bera Opublikowano dnia: 19 maja 2017 | Komentarze: 0

Na bóle i troski Piotr Krakowski?

Na to wygląda, bo za każdym razem jak jest misja ratowania Husarii Szczecin, to pojawiam się w pobliżu. Chyba coś w tym jest.

Na stanowisku trenera głównego zastąpiłeś Terry’ego Batesa. Amerykanin miał wprowadzić Husarię na wyższy poziom.

Decyzję o rozstaniu z Batesem podjęto po meczu w Tychach. Amerykanin nie poczynił żadnych zmian, żeby poprawić obraz gry. Z Falcons przegraliśmy 0:34, a po ostatnim gwizdku sędziego Bates… poszedł od razu do autokaru. Nie podszedł do zawodników, nie porozmawiał z nimi. To przelało czarę goryczy.

Jak zareagowała drużyna?

Wszyscy byli zszokowani. Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby trener nie podszedł do graczy po meczu. Bez względu na wynik zawsze była próba pocieszenia i mobilizacji do cięższej pracy. Futboliści czekali na murawie i nie wiedzieli co robić. Podziękowali kibicom i rywalowi i poszli do autokaru. Też nie zamienili z trenerem ani jednego słowa.

Bates tłumaczył się przed zawodnikami?

Ani przed zarządem, ani przed graczami. Dwa dni po meczu zarząd stwierdził, że współpraca zostanie zakończona. Nie wyglądał na zaskoczonego.

 fot. archiwum Piotra Krakowskiego

Sam zgłosiłeś się jako jego następca?

Zostałem zaproszony na spotkanie, gdzie zapadła decyzja o zwolnieniu trenera. Ja nie miałem z tym nic wspólnego. Na moje barki nałożono misję dokończenia fatalnego sezonu. W 2010 roku musieliśmy zrezygnować z gry z powodu małej liczby zawodników, ale teraz stoimy przed innym wyzwaniem - brakuje nam trenerskiego zaplecza. Instrumenty do funkcjonowania są, ale liga poszła tak do przodu, że bez pomocy z zewnątrz nie możemy rywalizować na wysokim poziomie.

Jak to możliwe, że drużyna, która wygrywała niedawno 20 meczów z rzędu i przynosiła radość wielu kibiców teraz ledwo dyszy?

Z perspektywy czasu myślę, że powinniśmy ściągnąć nowych importów. Wiele zawdzięczamy m.in. Dylannowi Rauchowi, ale potrzebowaliśmy jednak świeżej krwi. Od dwóch lat byliśmy na tym samym poziomie, co przy olbrzymim rozwoju Lowlanders Białystok jest bardzo widoczne. Cieszyliśmy się tym, co mieliśmy, nie myśleliśmy w dalszej perspektywie.

Krakowski zaczął karierę w Husarii w 2007 r. na pozycji safety. Cztery lata później zmienił strony boiska i został skrzydłowym oraz regularnie pomagał trenerom w koordynowaniu ofensywy zespołu.
karta informacyjna

Wygrywaliście finały PLFA I z Lowlanders w 2013 i 2014 roku. To były niezwykłe pojedynki, a teraz odnoszę wrażenie, że to było dawno temu w odległej galaktyce. Zazdrościcie Lowlanders?

Oczywiście że tak! Wystarczy pojechać do Białegostoku i zobaczyć jak wszystko jest zorganizowane. Mają obiekt treningowy, są zabezpieczeni finansowo przez miasto i sponsorów. U nas tego nie ma. Startowaliśmy z tego samego poziomu, ale spójrz gdzie jesteśmy my, a gdzie oni. Chyba już kilka lat temu osiągnęliśmy szczyt, który obecnie jest zdecydowanie zbyt niski.

Przed Wami mecz o utrzymanie w Toplidze z Wrocław Outlaws. Macie nóż na gardle.

Nie podchodzimy tak do tego. Bez względu na wynik, to i tak trzeba zmierzyć się z ogromnymi problemami klubu. Sezon jest nieudany i trzeba wyciągnąć wnioski. Mamy już dosyć przegrywania, a seria zwycięstw trwająca od 2012 do drugiej kolejki Topligi w 2015 r. nas rozpieściła. Sami ukręciliśmy na siebie bicz. Przez trzy lata nie poznaliśmy smaku porażki i po awansie do Topligi wiedzieliśmy, że w końcu nadejdzie moment porażki. Mimo to zabolało i niektórych bardzo zaskoczyło.

Zresztą Outlaws też mają ogromne problemy. Dopiero w środę dowiedzieliśmy się, że w ogóle mecz się odbędzie. Wiele wskazywało na walkower ze względu na zbyt późnym zgłoszeniem przez Banitów miejsca rozgrywania meczu z nami.

Prywatnie jesteś fanem drużyny NFL Cleveland Browns, która również dołuje od wielu lat. Ciężkie masz to futbolowe życie.

Chyba jestem skazany na cierpienie (śmiech). Ale dzięki temu potrafię się cieszyć z małych rzeczy. Wiem, że będzie lepiej. Husaria nigdy się nie poddaje. A Browns zaczynają wielką odbudowę. My tak samo. Za dwa lata będzie dla mnie dobry rok ;)

 fot. archiwum Piotra Krakowskiego

Poprowadzisz Husarię jako trener główny także w przyszłym sezonie?

Jest za wcześnie na takie dywagacje. Na ten moment nie wiemy, jaki wprowadzimy plan ratunkowy, ale obserwujemy Warsaw Sharks. Rekiny na własną prośbę zrezygnowały z Topligi i grają z powodzeniem w PLFA I. Ciągłe przegrywanie nie ma sensu. Męczy to nie tylko nas, ale całą ligę. Dla niektórych drużyn rywalizacja z Husarią to przykry obowiązek. Wszyscy cierpimy.

Husarię czeka ciężki los Kozłów Poznań, które tworzyły historię PLFA, a teraz tułają się gdzieś na dole ligowego szczebla?

Wolałbym tego uniknąć, ale wszystkie warianty trzeba brać pod uwagę. Brakuje nam pieniędzy i ludzi ze zmysłem menedżerskim. Tej Husarii nie sprzyjają pomyślne wiatry. Nawet mając w składzie takich zawodników jak: Marcin Kaim, Norbert Szczęsny czy Mateusz Dubicki.

Rozwiązaniem może być fuzja z Cougars.

Kiedyś zarzekałem się, że nie jest to możliwe. Jednak po ostatniej wizycie we Wrocławiu wydaje mi się, że to jedyna droga do zbudowania w Szczecinie silnej drużyny. Tylko czy waśnie i problemy z przeszłości nie wpłyną na przebieg rozmów? Bardzo żałuję swoich słów z tamtego okresu, ale niestety krew nie woda. Dopiero teraz zaczynam nabierać odpowiedniego dystansu do całej tej sytuacji.

Wrocław pokazał, że można zakopać nawet największy topór wojenny.

To prawda. Długo dojrzewali do tej decyzji, a prób połączenia drużyn było kilka. Zanim powstali Panthers pojawili się Giants w miejsce The Crew. U nas sytuacja wygląda trochę inaczej, ale musimy to zrobić. Czas usiąść do stołu i porozmawiać. Dla dobra futbolu amerykańskiego w Szczecinie. Posiadanie dwóch słabych drużyn to nie jest dobra reklama dla naszego sportu w mieście.

Zabrakło długoterminowego planu? Żyliście tu i teraz.

I to był wielki błąd. Nawet nie wiesz jak mocno tego żałuję. Do tego nie docenialiśmy zmienników. Bez przerwy wygrywaliśmy i wystawialiśmy pierwszy garnitur, który przez wiele miesięcy był niepokonany. Rezerwowi nie dostawali praktycznie żadnych szans i nawet jeśli mieli zapał do pracy, to i tak odchodzili. To największy błąd sztabu trenerskiego w ostatnich latach. Zabiliśmy ambicję młodych chłopaków i ci przestali się angażować w rozwój klubu.

Juniorzy to esencja rozwoju futbolu. Brak takiego zaplecza to ślepy zaułek i układanie głowy pod topór.

Staramy się to naprawić i szybko budujemy skład juniorów. Młodzieży nie brakuje, na treningi chodzi nawet dziewczyna. Ale co mogliśmy zrobić, gdy brakowało ludzi do brudnej roboty? Nie miał kto organizować rzeczy wokół klubu. Albo byłeś zawodnikiem i działałeś w wolnej chwili na rzecz drużyny, albo lądowałeś na marginesie. Nie było półśrodków.

Beton w Husarii Szczecin?

Dokładnie tak. Bez młodzieży, bez perspektyw. Przecież wydawało się, że jesteśmy tacy dobrzy, że nic nam nie grozi. Teraz liczę, że weterani i byli już zawodnicy bardziej zaangażują się w pracę u podstaw. Leszek Ankutowicz grał przez 10 lat, ale musiał zawiesić buty na kołku z powodu kontuzji – jego doświadczenie jest dla nas bezcenne. Jest też Piotrek Roszak. Zasiada w zarządzie, ale nadal może też pomóc na boisku.

Teraz klub tworzą i zarządzają aktywni zawodnicy, co nie powinno mieć miejsca, bo mają wpływ na przykład na zwolnienie trenera. Szkoleniowiec musi być niezależny od graczy. Powinniśmy rozdzielić zadania pomiędzy wiele niegrających osób. A póki co tych niestety brakuje. Ludzie kończąc karierę, w wielu przypadkach od razu kończą całkowicie przygodę z futbolem.

Co w takim razie czeka Husarię?

Byliśmy już kiedyś na dnie i już szykowano nam nagrobek. Mimo to, wyszliśmy z tego dołu z dwoma złotymi medalami. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Czas by historia zatoczyła koło i znowu nastały tłuste lata dla futbolu w Szczecinie.

 fot. archiwum Piotra Krakowskiego

Piotr Bera
p.bera@bp.plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA