Po 3. kolejce PLFA II - grupy południowa i zachodnia

Autor: Dawid Biały Opublikowano dnia: 10 lipca 2017 | Komentarze: 0

W weekend rozegrano trzecią kolejkę PLFA II. Zwycięstwa w grupach południowej oraz zachodniej odnieśli Silvers Olkusz, Bielawa Owls, Panthers Wrocław B, a także Rybnik Thunders.

Burzowe emocje w Krakowie

Kraków Tigers - Silvers Olkusz 20:22

Pierwszy mecz futbolowego weekendu obfitował w sporą ilość dramaturgii. Było tutaj wszystko, co kibice lubią najbardziej. Klimatyczna pogoda, która aż dwukrotnie wymuszała przerwanie spotkania, piękne akcje i zabójczy wyścig z czasem do ostatnich sekund. Fanom gospodarzy zabrakło tylko zwycięstwa Tygrysów, ale na brak wrażeń z całą pewnością nie mogli narzekać. Starcia Tigers z Silvers mają krótką, acz burzliwą historię. Reprezentanci Krakowa dwukrotnie wychodzili z nich zwycięsko, ale ich wygrane za każdym razem były minimalne. Do trzeciej bezpośredniej potyczki Srebrni podchodzili mając w głowach zasadę „do trzech razy sztuka”. Byli niesamowicie zmotywowani, aby udowodnić małopolskiemu rywalowi, że są w stanie go pokonać.

Pierwsza połowa należała do zawodników z Olkusza. Grali swoje i zdołali zbudować ponad dwudziestopunktową przewagę. Punktowali Kamil Bielas, a także dwukrotnie Kamil Zięba. Szczególnie trzecie przyłożenie Silvers pozostanie na długo w pamięci. Zięba na drodze do jego zdobycia pokonał z piłką ponad osiemdziesiąt jardów. W defensywie wyróżniał się Mariusz Tkaczyk. Wydawało się, że nic nie zagrozi ekipie gości. W przerwie Tigers usłyszeli sporo męskich słów, przegrupowali się i zdecydowanie poprawili skuteczność. Ich atak zaczął działać. Za sprawą: Adriana Pomietło, Mieszko Łabuza, a także Grzegorza Gofronia bardzo zbliżył się do rywali odrabiając niemal całą stratę. Na wyjście na prowadzenie zabrakło czasu i tym razem minimalna wygrana w bezpośrednim starciu przypadła Srebrnym. Futboliści z Olkusza wykonali wielki krok w kierunku zapewnienia sobie zwycięstwa na południu PLFA II.

- Ciężko powiedzieć dlaczego w pierwszej połowie zagraliśmy tak słabo. Może rozbiła nas burza i przedłużające się oczekiwanie na wznowienie meczu, a może błędy, które popełniliśmy w kluczowych sytuacjach. Chwile nieuwagi zadecydowały o tym, że Silvers odskoczyli. W przerwie powiedzieliśmy sobie kilka gorzkich słów i zaczęliśmy grać swoje. Aby zwyciężyć zabrakło nam czasu i skuteczności przy okazji podwyższeń. Nie załamujemy się, pracujemy dalej i liczę, że dostaniemy szansę na rewanż w fazie play-offs – powiedział Tadeusz Janczykowski, ofensywny liniowy Kraków Tigers.

- Mecze z Tygrysami zawsze należą do tych najbardziej wymagających. Tak było i tym razem. Pierwsza połowa wyszła nam znakomicie, wysokie prowadzenie oraz zero straconych punktów. Po zmianie stron Tigers pokazali, że potrafią grać w futbol i za tą postawę należy im się szacunek. Nasze starcie po raz trzeci z rzędu zakończyło się dwupunktową przewagą. Na szczęście tym razem Silvers byli górą - powiedział Michał Polak, prezes Silvers Olkusz.

Kraków Tigers - Silvers Olkusz 20:22 (0:8, 0:14, 6:0, 14:0)

I kwarta
0:8 przyłożenie Kamila Bielasa po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Marcin Niedziałek)
II kwarta
0:14 przyłożenie Kamila Zięby po 8-jardowej akcji biegowej
0:22 przyłożenie Kamila Zięby po 80-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Marcin Niedziałek)
III kwarta
6:22 przyłożenie Adriana Pomietło po 50-jardowej akcji po podaniu Grzegorza Gofronia
IV kwarta
12:22 przyłożenie Mieszko Łabuza po 10-jardowej akcji biegowej
20:22 przyłożenie Grzegorza Gofronia po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Krzysztof Kania)

Mecz obejrzało 300 widzów.
MVP meczu: Mariusz Tkaczyk (gracz drugiej linii obrony Silvers Olkusz)

Sowy popełniły o jeden błąd mniej

Bielawa Owls - Dragons Zielona Góra 28:24

Licznie zgromadzeni kibice na Stadionie Bielawianki byli świadkami kolejnego dreszczowca z udziałem Sów. Tym razem Bielawę odwiedzili Dragons, którzy od początku konsekwentnie egzekwowali swój styl gry. Ich pierwsza seria ofensywna dotarła aż do okolic dziesiątego jarda przed polem punktowym Owls. Tam jednak została zatrzymana za sprawą bardzo zmotywowanej obrony gospodarzy. Na szczególne słowa uznania zasługuje Dariusz Sołtysiak, który popisywał się rekordową ilością powaleń rywali będących w posiadaniu futbolówki. Sowy przejęły piłkę i potrzebowały zaledwie dwóch akcji, aby otworzyć wynik spotkania. Efektownym biegiem przez całe boisko popisał się Triston McCathern. Strata punktów nie podłamała Smoków, którzy dalej skupiali się na realizacji swojego planu taktycznego. Urozmaicona gra biegowa przyniosła skutek w postaci dwóch przyłożeń Krystiana Wójcika. Dzięki dołożeniu dwupunktowych podwyższeń po pierwszej połowie goście prowadzili dziewięcioma punktami.

W trzeciej kwarcie trwała zacięta walka „punkt za punkt”. Po raz kolejny obronę rywala zaskoczył McCathern, ale Dragons szybko odpowiedzieli trzecim przyłożeniem Wójcika. Niezrażone Sowy przeprowadziły długą serię, którą krótkim biegiem wykończył rozgrywający, Adrian Górny. Przedostatnia część gry dobiegała końca, a nad stadionem zaczęły zbierać się deszczowe chmury. Ulewa nadeszła niemal równo ze startem decydującej części gry i miała wielki wpływ na jej przebieg.  Mokra i śliska piłka często lądowała na murawie, a obydwie ekipy zaliczyły bardzo bolesne straty. Prezent od rywala lepiej wykorzystali gospodarze. Po odzyskaniu piłki przez Tomasza Józefowicza, krótki bieg na przyłożenie zamienił McCathern. W trzech pozostałych minutach Dragons nie byli już w stanie skutecznie odpowiedzieć. Po emocjonującym starciu dwóch ekip dysponujących podobnym potencjałem, Owls zwyciężyli 28:24. 

- To był mecz typowo defensywny i bardzo fizyczny. To styl gry, w którym czuje się dobrze i dlatego wygrana cieszy jeszcze bardziej. W przedsezonowych założeniach mieliśmy w planach wygrać z Opolem i Zieloną Górą. Udało się, ale nie spodziewaliśmy się, że opór rywali będzie aż tak duży. To nie jest przypadek, że zachód w PLFA II nazywany jest „grupą śmierci”. Każdy mecz jest bardzo ciężki i nie ma tutaj miejsca na łatwe punkty. Przed nami najważniejszy mecz z Panthers B. Wiemy, co musimy poprawić i jesteśmy gotowi na najtrudniejszy test w sezonie – powiedział Dariusz Sotłysiak, gracz drugiej linii obrony Bielawa Owls.

- W tej chwili ciężko stwierdzić, dlaczego mecz potoczył się w taki sposób. Musimy przeanalizować całe spotkanie, wyeliminować błędy, które popełniliśmy i ruszyć dalej. Zostało jeszcze sporo meczów i na pewno nie zamierzamy odpuszczać. Wiedzieliśmy, że musimy zatrzymać Tristona McCatherna. Dokładnie tak jak się spodziewaliśmy był on jedyną bronią Owls i śmiało można powiedzieć, że zdobył dla rywali 90% jardów i punktów. Niestety, nie udało nam się zrealizować planu nr 1 na to starcie - powiedział Krystian Wójcik, biegacz Dragons Zielona Góra.

 Bielawa Owls - Dragons Zielona Góra 28:24 (0:8, 0:14, 6:0, 14:0)

I kwarta
7:0 przyłożenie Tristona McCatherna po 89-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Oskar Wypych)
II kwarta
7:8 przyłożenie Krystiana Wójcika po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Mateusz Tomaszewski)
7:16 przyłożenie Krystiana Wójcika po 18-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Patryk Wójcik)
III kwarta
14:16 przyłożenie Tristona McCatherna po 18-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Oskar Wypych)
14:24 przyłożenie Krystiana Wójcika po 13-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Krystian Wójcik)
21:24 przyłożenie Adriana Górnego po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Oskar Wypych)
IV kwarta
28:24 przyłożenie Tristona McCatherna po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Oskar Wypych)
Mecz obejrzało 300 widzów.
MVP meczu: Dariusz Sołtysiak (gracz drugiej linii obrony Bielawa Owls)

Pantery zrobiły swoje

Panthers Wrocław B - Wolverines Opole 42:0

Panthers Wrocław B rozkręcają się i w świetnym tempie osiągają optymalną dyspozycję. To zdecydowanie nie są dobre wieści dla reszty drugoligowej stawki. Inauguracyjny mecz z Dragons pokazał, że popełniają błędy i jeśli przeciwnik będzie wystarczająco skupiony, to jego szanse rosną. Niedzielne starcie z Wolverines dało jasny sygnał, że równie szybko wyciągają wnioski, a zgranie osiąga poziom niespotykany na drugoligowym froncie. Pantery straszą wszechstronnością, bardzo solidną defensywą, a także urozmaiconą grą w ataku. Rywale nie są przyzwyczajeni do mierzenia się z ekipą prezentującą tak wysoki poziom egzekucji zagrywek i  zaawansowania taktycznego.

Do swojej optymalnej formy powraca Tomasz Dziedzic, który daje futbolowej Polsce jasny znak, że jego miejsce jest na zgrupowaniu reprezentacji, a nie w PLFA II. W starciu z Wolverines punktował aż trzykrotnie, za każdym razem po precyzyjnym dograniu od Damiana Kwiatkowskiego. Rozgrywający Panthers dołożył dwa przyłożenia po ładnych akcjach biegowych, a wśród punktujących zdołał zapisać się również Tomasz Pietkiewicz. Przewaga wrocławian nie podlegała żadnej dyskusji. Szczególnie efektowna była w ich wykonaniu druga kwarta, którą zakończyli zdobyciem aż trzech przyłożeń. Obrona Wolverines nie radziła sobie z zatrzymywaniem rywala, a atak był zdecydowanie mniej skuteczny niż w inauguracyjnym meczu z Owls. Przed kilkoma sezonami obecny szkoleniowiec Rosomaków, Dimos Spyropoulos był trenerem Krzysztofa Wydrowskiego w Devils Wrocław. Dzisiaj były MVP ligi zarządza grą Panthers, a swojego nie tak dawnego szefa pokonuje wyraźnie, aż 42:0. Panthers umacniają się na prowadzeniu w grupie zachodniej.

- Mam wielki szacunek do trenera Dimosa. Wykształcił wielu futbolistów, a z jego playbookiem, jeszcze w czasach Devils zdobywaliśmy mistrzostwo w 2010 roku. Dwa lata współpracy na pewno ułatwiły rozgryzienie przeciwnika. Jednak wynik nie oddaje przebiegu meczu. Opolanie stawiali twarde warunki, zarówno w ofensywie, jak i defensywie. My graliśmy skupieni do końca, ale znów przytrafiały się nam problemy z egzekucją w „czerwonej strefie”. Poprawimy błędy i wrócimy lepsi – powiedział Krzysztof Wydrowski, trener główny Panthers Wrocław B,

- Panthers to solidna i dobrze poukładana drużyna, która znacznie przewyższała nas skutecznością. Ofensywa nie funkcjonowała tak, jak planowaliśmy, a kolejne posiadania piłki kończyły się zdecydowanie zbyt szybko. Wszechstronna gra rozgrywającego Panthers sprawiła nam sporo kłopotów. Wolverines przyzwyczaili już do tego, że grając z faworyzowaną drużyną, rozpędzają się w drugiej połowie spotkania. Tym razem niestety niewiele nam wychodziło, choć nieustępliwie walczyliśmy do ostatniego gwizdka. Nastroje oczywiście nie są najlepsze. Dawno nie rozegraliśmy tak słabego meczu, ale charakteryzujemy się tym, że szybko identyfikujemy błędy. Już od poniedziałku skupiamy się na przygotowaniach do meczu z Dragons. Wierzymy, że będzie to przełomowe spotkanie, którym rozpoczniemy dobrą passę - powiedział Adam Mazurek, prezes Wolverines Opole

Panthers Wrocław B – Opole Wolverines 42:0 (8:0, 21:0, 7:0, 6:0)

I kwarta
8:0 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 40-jardowej akcji podaniowej Damiana Kwiatkowskiego (podwyższenie za dwa punkty, Tomasz Dziedzic)
II kwarta
11:0 27-jardowe kopnięcie z pola Kamila Pyki
17:0 przyłożenie Damiana Kwiatkowskiego po 3-jardowej akcji biegowej
23:0 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 48-jardowej akcji podaniowej Damiana Kwiatkowskiego
29:0 przyłożenie Tomasza Pietkiewicza po 5-jardowej akcji biegowej 
III kwarta
36:0 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 5-jardowej akcji podaniowej Damiana Kwiatkowskiego (podwyższenie za jeden punkt, Dawid Pańczyszyn)
IV kwarta
42:0 przyłożenie Damiana Kwiatkowskiego po 45-jardowej akcji biegowej

Mecz obejrzało 200 widzów.
MVP meczu: Tomasz Dziedzic (skrzydłowy Panthers Wrocław B)

Pieruny zwyciężają na inaugurację

Hammers Łaziska Górna – Rybnik Thunders 12:22

Wspaniała pogoda przyciągnęła na obiekt w Łaziskach sporą ilość kibiców. Byli oni świadkami porażki swoich pupili, którzy ulegli ekipie Rybnik Thunders. Popularne Pieruny dopiero teraz rozpoczynały swoje zmagania w tegorocznych rozgrywkach i inaugurację zamierzały rozegrać zdecydowanie lepiej niż przed rokiem. Wtedy debiutujący w lidze Hammers zdołali ich zaskoczyć, ale tym razem doświadczona ekipa z Rybnika zaliczyła bardzo udany rewanż. W ostatnich dniach województwo śląskie nawiedzały efektowne burze, co Thunders wykorzystali promocyjnie, pisząc, że w ten właśnie sposób drużyna przygotowywała się do startu rozgrywek. Okazało się, że tego rodzaju treningi odznaczają się wielką skutecznością.

Podobnie jak w poprzednich meczach dobrze rozpoczęli Hammers. Długie podanie do Dawida Janika posłał Dominik Niedziela i było 6:0. Rybniczanie odpowiedzieli biegiem Adama Bąkowskiego, a chwilę później jedną z najładniejszych akcji meczu wykonał Konrad Kondraciuk. Gospodarze prowadzili, ale zdarzało im się coraz więcej błędów. Mecz obfitował w niedokładne zagrania, podania które lądowały w rękach przeciwnika, a także kluczowe wypuszczenia piłki. Jednym i drugim brakowało dokładności, ale jako pierwsi nerwy zdołali opanować goście. Przyłożenia po biegach zdobywali Daniel Kamiński i Mateusz Gdowski, a atak Pierunów bardzo pewnie prowadził wychowanek Pretorians Skoczów, Sebastian Czyż. Spora presja defensywy Thunders przyniosła dwukrotne safety, które ustaliły wynik spotkania. Wśród gospodarzy wyróżniał się mocno uderzający Michał Bronaszewski, ale jego dobra gra nie wystarczyła do wygranej. Hammers nie zdołali odzyskać skuteczności z pierwszej połowy i musieli uznać wyższość rywala. Rybnik zwyciężył 22:12

- Pierwsza połowa wyszła nam całkiem nieźle. Niestety w drugiej uszło z nas powietrze. Popełnialiśmy proste błędy i łapaliśmy głupie i niepotrzebne kary. Przegraliśmy na własne życzenie. Gdy spotkanie nie układa się po naszej myśli morale idą w dół i nie potrafimy się podnieść. To nasza wielka bolączka. Pomimo porażki nie zamierzamy korygować naszych planów. Do samego końca będziemy walczyć o miejsce w playoffs – powiedział Aksel Kocyła, trener główny Hammers Łaziska Górne.

- Pierwszy mecz zazwyczaj jest najtrudniejszy. Musisz „opanować głowę”, a także przeskoczyć fizycznie poprzeczkę postawioną podczas przerwy zimowej. Tak było dzisiaj z nami. Mentalnie musieliśmy zmierzyć się z zeszłoroczną porażką z Hammers, a fizycznie z drużyną będącą w środku sezonu. Udało się sprostać zadaniu głównie w aspekcie mentalnym. Fizycznie mecz został okupiony kontuzjami, choć świeżość dała nam w drugiej połowie przewagę. Przed nami trudne spotkania z Tigers. Po tych pojedynkach będziemy mogli realnie zobaczyć, jak wygląda nasza dyspozycja na tle konkurencji - powiedział Rafał Grabowski, trener główny Rybnik Thunders.

Hammers Łaziska Górne – Rybnik Thunders 12:22 (6:0, 6:6, 0:14, 0:2)

I kwarta
6:0 przyłożenie Dawida Janika po 40-jardowej akcji podaniowej Dominika Niedzieli 
II kwarta
6:6 przyłożenie Adama Bąkowskiego po 13-jardowej akcji biegowej
12:6 przyłożenie Konrada Kondraciuka po 35-jardowej akcji biegowej 
III kwarta
12:12 przyłożenie Daniela Kamińskiego po 7-jardowej akcji biegowej
12:14 safety po tym jak piłka opuściła boisko po przerzuceniu puntera przy próbie odkopnięcia
12:20 przyłożenie Mateusza Gdowskiego po 9-jardowej akcji biegowej 
IV kwarta
12:22 safety po posiadającego piłkę zawodnika Hammers w jego polu punktowym

Mecz obejrzało 400 widzów.
MVP meczu: Sebastian Czyż (rozgrywający Rybnik Thunders)

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA