Przed 4. kolejką PLFA II - grupy północna i wschodnia

Autor: Dawid Biały Opublikowano dnia: 13 lipca 2017 | Komentarze: 0

W najbliższy weekend czwartą kolejkę spotkań rozegrają drużyny grupy północnej i wschodniej PLFA II. W sobotę Seahawks B zmierzą się z Angels, a Crusaders z Rockets. W niedzielę Patrioci podejmą Mustangs, a Green Ducks zagrają z Aviators.

Trudny sezon Jastrzębich rezerw

Seahawks Gdynia B – Angels Toruń 

Data i godzina: 15 lipca, godz. 14:00
Stadion: Narodowy Stadion Rugby, ul. Górskiego 10, Gdynia 
Bilety:  wstęp wolny

Dwie porażki, średnia na poziomie czterdziestu traconych punktów i zaledwie jedno zdobyte przyłożenie. Jastrzębie nie są przyzwyczajone do podobnych osiągnięć. Najbardziej zwycięski klub w historii PLFA wie jednak jak radzić sobie z błyskawicznymi roszadami w składzie, co idealnie pokazała tegoroczna rywalizacja w Toplidze. Ekipa Jastrzębich rezerw nie zaczęła dobrze, ale to drużyna z którą zawsze trzeba się liczyć. Przed nimi pierwszy mecz na własnym terenie, co z pewnością da zawodnikom dodatkowy bonus motywacyjny. Priorytetem Seahawks jest oczywiście szkolenie i ogrywanie przyszłych gwiazd Topligi. Nie znaczy to jednak, że brakuje im chęci do zwyciężania na drugoligowym poziomie.

- Gra przed własną publicznością to wielki atut, tym bardziej, że w tym roku rywalizujemy na Narodowym Stadionie Rugby. Tradycje Jastrzębiego wygrywania są tam duże i liczymy na ich podtrzymanie. Mam nadzieję, że w końcu odblokujemy się w ataku i pokażemy na co nas stać. Trenerzy linii ofensywnej, z którą mieliśmy największe problemy wykonali przez ten tydzień świetną robotę, która z pewnością zaowocuje. Angels to doświadczona i zmotywowana drużyna. Grają twardą defensywę, a ich atak, choć jest nastawiony na biegi, to potrafi zaskoczyć dobrym podaniem. Recepta na zwycięstwo jest prosta – grać swoje, do końca, na 100%. Wierzę w nasz zespół i wygraną przed własną publicznością  – powiedział Bartosz Romanowski, koordynator ofensywy Seahawks Gdynia B.

Anioły mają za sobą dwa niemal idealnie różne spotkania. W pierwszym meczu pokonały rywala „do zera”, perfekcyjnie radząc sobie z zatrzymywaniem jego akcji ofensywnych. Miniony tydzień pokazał drugą stronę medalu. Patrioci wbili Angels aż 64 punkty, a obrona ekipy z Torunia wielokrotnie popełniała kluczowe błędy. O ile po inauguracji kibice mogli mieć uzasadnione nadzieje na dobry sezon, a tyle drugi mecz mocno stonował nastroje. Wielu obserwatorów zastanawia się, które oblicze klubu  zobaczymy w batalii z Seahawks B.

- Na pewno nie jesteśmy zadowoleni z poprzedniego meczu. Mimo przebudowy stać nas na więcej, niż to co pokazaliśmy przeciwko Patriotom. Nauczeni doświadczeniem wiemy, że wyjazdy do Gdyni nigdy nie były łatwe. Spodziewamy się walki do samego końca, szczególnie, że jest to pierwszy mecz domowy Seahawks - powiedział Hubert Pińczak, prezes Angels Toruń.

Czy Krzyżowcy znów zdominują rywala?

Crusaders Warszawa – Rockets Rzeszów

Data i godzina: 15 lipca, godz. 17:00
Stadion: DOSiR Dzielnicy Praga Północ, ul. Kawęczyńska 44, Warszawa 
Bilety:  5zł

Krzyżowcy rozpoczęli sezon w imponującym stylu. Mają za sobą dwa wyraźne zwycięstwa i są aktualnie najskuteczniejszą drużyną w PLFA II. W każdym z meczów zdobywają średnio powyżej sześćdziesięciu punktów i jeśli zdołają utrzymać tempo, to mają szanse na wpisanie się do księgi ligowych rekordów. Pomimo niesamowitej skuteczności ofensywy podkreślają, że sztuczne „pompowanie” wyniku nie jest ich celem. Stawiają na rozwój całego składu, o czym świadczy fakt, że wielu nominalnych rezerwowych dostało już teraz sporo okazji do zaprezentowania swojego talentu. Z Rakietami zmierzą się po raz pierwszy w historii i grając przed własną widownią zamierzają zaliczyć kolejne zwycięstwo. Bez wątpienia są faworytami sobotniego starcia.

- Cały czas się zgrywamy i poprawiamy schematy. Skupiamy się na eliminacji błędów technicznych. Wszystko po to, aby w pełni wykorzystać potencjał naszej drużyny. Mamy w obwodzie utalentowanych zawodników, którzy pokazali się z Aviators. Liczymy na to, że z meczu na mecz ilość szans na grę, które otrzymają będzie wzrastać. Po analizie wiemy, że musimy przygotować się na liczne „blitze”. To będzie trudne spotkanie dla naszej linii ofensywnej. Obrona nastawia się na zatrzymanie biegów na zewnątrz oraz  dalekich podań. Gramy u siebie, przed najwierniejszymi kibicami. Trener Olaf razem koordynatorami pracują, aby w pełni wykorzystać każdą możliwość i zagrać „na zero” w defensywie. Czekamy na wyniki budżetu partycypacyjnego w Warszawie, które zostaną opublikowane już w piątek. Jeżeli nasz projekt zyska wymagane poparcie, to da nam kolejny impuls by pokazać się z najlepszej strony – powiedział Marcin Miszczak, prezes Crusaders Warszawa.

Rakiety jadą do Warszawy po bardzo ważnym zwycięstwie nad Green Ducks. Pomimo słabego startu drużyna zdołała się odbudować i zaliczyć cenną wygraną. Niestety, mecz z Zielonymi Kaczorami miał swoją cenę w postaci dokuczliwych urazów kilku kluczowych zawodników. Ich występ w meczu z Crusaders stoi pod znakiem zapytania, a to dość mocno komplikuje rzeszowskie plany. Pomimo osłabień Rockets nie zamierzają odpuszczać. Jak zwykle zagrają z pełnym poświęceniem i zaangażowaniem. Celem drużyny pozostaje awans do playoffs, gdzie trzeba będzie regularnie mierzyć się z rywalami na poziomie Krzyżowców.

- W swoich dwóch pierwszych meczach Crusaders udowodnili, że są zespołem, który powalczy o awans do PLFA I. To ekipa kompletna mająca świetnych zawodników w ataku i obronie. Nasz mecz z Radomiem daje nam ogromny zastrzyk energii wzmocniony przekonaniem, że gdyby w drugiej części nie wdarło się lekkie rozluźnienie, to nasza zwycięstwo mogło być równie okazałe jak warszawian. Zamierzamy zagrać na fali niedzielnego tryumfu i powalczyć o przedłużenie serii wygranych. Naszym fundamentem jest solidna obrona dla której będzie to bardzo wymagający test. Jestem przekonany, że zdadzą go Rakietowo – powiedział Michał Tittinger, prezes Rockets Rzeszów.

Patrioci planują festiwal punktów

Patrioci Poznań – Mustangs Płock

Data i godzina: 16 lipca, godz. 14:00
Stadion: Stadion POSiR Golęcin, ul. Warmińska 1, Poznań 
Bilety:  wstęp wolny

Patrioci wystartowali z wysokiego C i bardzo szybko wysforowali się na prowadzenie w grupie północnej. Mają za sobą dwa spotkania zakończone wysokimi i pewnymi zwycięstwami. W każdym z rozegranych meczów punktowali często i efektownie, obnażając każdy mankament formacji obronnych rywali. Przed nimi trzecie spotkanie i jeśli ono również zakończy się spokojną wygraną, to reprezentanci Poznania będą mogli oficjalnie rozpocząć przygotowania do playoffs. Przed własną publicznością zmierzą się z Mustangs. Obok sportowych atrakcji na kibiców czeka amerykański piknik pełen niespodzianek.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z początku rozgrywek. Jednak dążąc do perfekcji i chcąc walczyć w tym roku o najwyższe cele wiemy, że może być jeszcze lepiej. Doceniamy to, co już dokonaliśmy i dalej ciężko pracujemy. Mustangi pokazały, że lubią grać fizycznie. Widzieliśmy ich mocne uderzenia w obronie. Pokazali, że potrafią dostosować się do przeciwnika, zagrać górą, jak i dołem. Mają pomysł na grę i to nam się podoba. Liczymy na ciężki, czysty mecz i rewelacyjne widowisko. Razem z naszym partnerem Wolnym Targiem organizujemy „First American Sunday”, festyn rodzinny w prawdziwie amerykańskim stylu. Zgromadzi wielu wystawców, food trucki, klasyczne samochody, a także atrakcje dla dzieci. To wydarzenie jakiego w Poznaniu jeszcze nie było, a dla nas wielka promocja. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony – powiedział Damian Banaszak, defensywny liniowy Patriotów Poznań.

Dzikie Konie z Mazowsza rozpoczęły sezon od falstartu. Wyjazd do Torunia nie potoczył się zgodnie z ich planem. Pomimo porażki w inauguracji zdołali się bardzo szybko odbudować za sprawą efektownej wygranej nad Seahawks B. Co ciekawe, drużyna znana do tej pory z twardej i fizycznej gry biegowej zaskoczyła rywala sporą ilością celnych podań. Jeśli mają jeszcze jakieś asy w rękawie, to bardzo szybko mogą zapracować na miano „czarnego konia” rozgrywek. Może się wtedy okazać, że czarny mustang w logotypie klubu ma prorocze znaczenie.

- Odnaleźliśmy swój rytm. Zgranie wzrasta z meczu na mecz. Wiemy, że w tym elemencie będzie coraz lepiej i nie mamy zamiaru dokonywać zmian w przygotowaniu żadnej z formacji. Nigdy wcześniej nie graliśmy ze sobą, więc nie wydaje mi się, żeby Patrioci byli faworytem tego spotkania. Fakt, zdobywają dużo punktów, ale jak do tej pory nam nie wbili jeszcze nawet jednego. Jedziemy po zwycięstwo. Jesteśmy dobrze przygotowani, aby zatrzymać grę podaniową Patriotów– powiedział Paweł Kęsy, prezes Mustangs Płock.

Jeśli nie teraz, to kiedy?

Green Ducks Radom – Aviators Mielec

Data i godzina: 16 lipca, godz. 14:30
Stadion: Stadion XI LO im. Stanisława Staszica, ul. 11-go listopada 27, Radom 
Bilety:  wstęp wolny

Zielone Kaczory mają za sobą mecz z prawdziwą huśtawką nastrojów. Grając z Rockets rozpoczęły od znakomitej pierwszej kwarty, w której udało się zdobyć dwa przyłożenia i zatrzymać rywala. Trudno powiedzieć, czy to wpłynęło na rozluźnienie radomian, czy aż tak zmotywowało rakiety, ale mecz uległ w dalszej części radykalnej zmianie. Rzeszowianie przejęli inicjatywę i do końca dyktowali warunki na boisku. Green Ducks musieli pogodzić się z porażką i wyraźnym oddaleniem się szansy na awans do playoffs. Starcie z Aviators będzie dla nich szansą na powrót do zwyciężania. Radomska publiczność na pewno stworzy wspaniałą atmosferę. Wszystko po to, aby Zielone Kaczory znów poczuły smak wygranej.

- Żaden mecz nie jest łatwy, a w naszej obecnej sytuacji tym bardziej nie powinniśmy nikogo lekceważyć. Obydwie ekipy zawalczą w niedzielę o przełamanie, a boisko pokaże komu się to uda. Wnioski z poprzednich meczów wyciągamy na bieżąco, a plusem jest fakt, że porażki skonsolidowały zespół nie podłamując zawodników. Apetyt na zwycięstwo jest ogromny, gramy w końcu przed własną publicznością. Mimo trudnej sytuacji grupowej nie zamierzamy składać broni– powiedziała Natalia Domagała, wiceprezes Green Ducks Radom.

Aviators to potencjalnie najłatwiejszy z możliwych rywali dla Green Ducks, ale doświadczenie ligowe uczy, że do każdego meczu należy podchodzić z równie dużym zaangażowaniem. Lotnicy mierzyli się z liderami wschodu PLFA II i mają za sobą dwie wysokie porażki. W każdym ze spotkań rywale szybko budowali przewagę, a wąski skład z mielca nie był w stanie się temu przeciwstawić. Rzut oka na ligową tabelę może sugerować, że tym razem jest szansa na nieco bardziej wyrównaną rywalizację. Aviators z całą pewnością nie odpuszczą.

- Radom tak jak i my nie wygrał jeszcze żadnego spotkania. Wiemy, że traktują starcie z nami jako świetną okazję na przełamanie złej passy. Jedziemy na mecz w pełni zmotywowani. Zamierzamy stawiać opór i walczyć o pełną pulę. Choć priorytetem na ten sezon jest doskonalenie naszych umiejętności i nabieranie doświadczenia, to myślę, że uda nam się wreszcie zameldować w polu punktowym rywala. Na pewno damy z siebie wszystkopowiedział Jakub Gawryś, trener główny Aviators Mielec. 

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA