Przed 4. kolejką PLFA II - grupy południowa i zachodnia

Autor: Dawid Biały Opublikowano dnia: 13 lipca 2017 | Komentarze: 0

W najbliższy weekend zostanie rozegrana czwarta kolejka meczów w grupach południowej oraz zachodniej PLFA II. W sobotę Panthers B zmierzą się z Owls, a Thunders podejmą Tigers. W niedzielę Silvers zagrają ze Steelers, a Wolverines ugoszczą Dragons

 

O pierwsze miejsce w „grupie śmierci”

Panthers Wrocław B – Bielawa Owls 

Data i godzina: 15 lipca, godz. 13:00
Stadion: Stadion Olimpijski, Al. Paderewskiego 35, Wrocław 
Bilety:  10zł

Bez niespodzianek i wielkich zaskoczeń. Rezerwy obrońców tytułu mistrza Polski prowadzą na zachodzie PLFA II i mają na swoim koncie komplet wygranych. O ile w pierwszym meczu popełnili kilka kosztownych błędów, które dały rywalom nadzieję, o tyle w kolejnym starciu udało się je skutecznie wyeliminować. W składzie Panthers znajduje się wielu graczy, którzy spokojnie mogliby walczyć na Topligowych boiskach. Czołowym z nich jest z pewnością Tomasz Dziedzic. Jeden z najlepszych skrzydłowych w kraju wraca do wielkiej formy, co udowodnił przed tygodniem aż trzykrotnie meldując się w polu punktowym Wolverines. Terminarz tak się ułożył, że reprezentanci Wrocławia zagrają w sezonie zasadniczym przed własną widownią po raz ostatni. Chcą zostawić po sobie efektowne wrażenie, a do tego nakręcić atmosferę przed zbliżającymi się wielkimi krokami The World Games.

- O The World Games i przygotowaniach kadry jest głośno w całym Wrocławiu. Chyba każdy zawodnik chciałby wziąć udział w tak wielkim wydarzeniu i reprezentować kraj. Ja odpuściłem praktycznie cały sezon Topligowy i przygotowawczy. Do treningów postanowiłem wrócić dopiero po meczu ze Swarco Tirol Raiders. Kadrowicze przepracowali całą zimę i dziwnie bym się czuł „wchodząc na gotowe”. Dlatego też żeby nie tracić sezonu postanowiłem zasilić skład w PLFA II. Nasz sztab trenerski jest bardzo dobrze przygotowany. Nie mamy żadnych obaw, że coś może pójść nie tak, choć oczywiście nie lekceważymy żadnego przeciwnika. Naszym celem jest Mistrzostwo i perfekcyjny sezon. Do tego finał chcemy grać u siebie na wspaniałym Stadionie Olimpijskim – powiedział Tomasz Dziedzic, skrzydłowy Panthers Wrocław B.

Sowy przebojowo wróciły na drugoligowe boiska. Przejście z gry w ósemkach do jedenastoosobowej rywalizacji nie zawsze jest płynne, ale w przypadku klubu z Bielawy przebiega w modelowy sposób. Zarówno Wolverines, jak i Dragons byli w minionych sezonach o krok od pierwszoligowego awansu. Obydwie ekipy musiały uznać Sowią wyższość, co pokazuje wielką ambicję reprezentantów jednej z najmniejszych miejscowości w ligowych rozgrywkach. Small Town, Big Dreams (małe miasteczko, wielkie  marzenia – przyp. red.) tak brzmi hasło, które Sowy dumnie noszą na klubowej odzieży. Idealnie oddaje ono klimat i podejście w miejscowości, która nieprzypadkowo nazywana jest „polskim Green Bay”. Już w sobotę przekonamy się, czy Owls są w stanie sprawić kolejną niespodziankę.

- Po dwóch wygranych meczach klimat w drużynie się poprawił. Jesteśmy bardziej zgrani, pewniejsi oraz bogatsi o nowe doświadczenia. Każdy z zawodników zrozumiał, że nie bez powodu zachód PLFA II nazywany jest „grupą śmierci”. Dzięki temu z każdym kolejnym treningiem pracujemy jeszcze ciężej i dajemy z siebie wszystko podczas przygotowań. Mecz z Panthers będzie z pewnością najtrudniejszy, ale z drugiej strony najciekawszy. Ich ofensywa jest bardzo wszechstronna, więc dla naszej obrony to będzie prawdziwy sprawdzian - powiedział Marcin Kochanowski, koordynator ofensywy Bielawa Owls.

Do trzech razy sztuka

Rybnik Thunders – Kraków Tigers

Data i godzina: 15 lipca, godz. 15:00
Stadion: Thunders Field, ul. Za Torem, Rybnik 
Bilety:  wstęp wolny

Niewiele jest drużyn będących z stanie przezwyciężyć słaby początek połączony z kontuzjami kilku kluczowych graczy. Thunders udowodnili, że potrafią w trakcie meczu skutecznie przemeblować zawodniczy potencjał jakim dysponują. Duża w tym zasługa trenera Rafała Grabowskiego, ale również samego składu, mającego na swoim koncie klika dobrych lat gry w futbol. Pieruny rozpoczynały sezon najpóźniej spośród wszystkich uczestników rywalizacji w PLFA II. Na dzień dobry pokonały Hammers i z optymizmem patrzą w przyszłość. Dwa dotychczasowe starcia z Tigers wygrywały uśrednioną, bezpieczną różnicą ponad dziesięciu punktów. Zrobią wszystko, aby podtrzymać korzystną passę.

- Nie da się ukryć, że potrzeba nam trochę czasu, aby zgrać i dopracować zagrywki. W trakcie spotkania z Hammers duża część pierwotnego planu się posypała wraz z kolejnymi kontuzjami. Dzięki solidnie przepracowanej przerwie zimowej udało się zwyciężyć i skupiamy się na kolejnych rywalach. Przed nami dwumecz z Tigers. W żadnym wypadku nie porównywałbym aktualnej siły drużyn do tej, którą dysponowaliśmy grając przed dwoma laty. Zarówno Thunders, jak i Tigers to zupełnie inne kluby. Po obydwu stronach młodość wsparta jest doświadczeniem, a to daje siłę. Zapowiada się bardzo ciekawe spotkanie– powiedział Rafał Grabowski, trener główny Rybnik Thunders.

Pierwszy mecz w wykonaniu Tigers był prawdziwym rollercoasterem emocji. Zmotywowani i świetnie przygotowani Silvers postawili bardzo twarde warunki dzięki czemu wyraźnie prowadzili po pierwszej połowie. Tygrysy zdołały się odbudować, a ich pogoni niewiele zabrakło do końcowego sukcesu. Porażka z całą pewnością nie ucieszyła zawodników, ale skuteczna druga połowa pokazała, że jest duża nadzieja na bardzo udany sezon. Przed dwoma laty zarówno u siebie, jak i na wyjeździe Tigers musieli uznać wyższość Thunders. W sobotę obydwa kluby spotkają się po raz trzeci, a krakowianie liczą na to, że ludowa mądrość doskonale znanego przysłowia znów się sprawdzi.

- W meczu z Silvers zagraliśmy dwie odmienne połowy. Na drugą wyszliśmy bardziej skupieni, defensywa zaczęła lepiej działać, a atak wykańczał akcje i zdobywał punkty. Zemściły się nieudane podwyższenia, ale pomimo porażki z optymizmem patrzymy na kolejne mecze. Wynik zmobilizował nas do cięższej pracy i to zaowocuje lepszą grą w dalszej części sezonu. Kluczem do sukcesu z Thunders będzie koncentracja od pierwszych minut spotkania. Tego nam zabrakło w meczu z Silvers – powiedział  Grzegorz Gofroń, rozgrywający Kraków Tigers.

Pojedynek „starych znajomych”

Silvers Olkusz – Zagłębie Steelers Interpromex

Data i godzina: 16 lipca, godz. 13:00
Stadion: Stadion Czarna Góra, ul. 29 Listopada 12 B, Olkusz 
Bilety:  wstęp wolny

Sezon układa się dla Srebrnych niemal idealnie. Dwa pierwsze spotkania rozstrzygnęli na własną korzyść, a do składu wracają kolejni doświadczeni zawodnicy. Pierwsze miejsce w tabeli grupy południowej rozbudza nadzieje i apetyty. Wygrana nad Tigers dała drużynie wielki zastrzyk pewności siebie i motywacji. Droga do perfekcyjnego bilansu w sezonie zasadniczym wydaje się być otwarta i, co najważniejsze, osiągalna. Srebrnym zostały dwa mecze ze Steelers, wyjazdowe starcie z Hammers, a także domowa batalia z Thunders. Ekipa, która przed rokiem po raz pierwszy wywalczyła awans do playoffs coraz odważniej myśli o szarży na PLFA I. 

- Zwycięstwa z klasowymi rywalami, takimi jak Tigers, zdecydowanie budują morale w zespole. Perspektywa osiągnięcia perfekcyjnego bilansu w sezonie zasadniczym i zbudowania mocnej pozycji przed playoffs podwójnie motywuje zespół. Istotnym elementem „srebrnej układanki” jest doświadczenie i ogranie, którego nam nie brakuje. Przejściowe problemy kadrowe zostały już zażegnane i obecnie dysponujemy składem umożliwiającym walkę o coś więcej niż rozegranie sześciu meczów w sezonie. Mamy szczęście, że w naszej grupie znajdują się dwie ex-topligowe drużyny. Sam prestiż tych klubów jest dla nas wystarczającym zastrzykiem przedmeczowej napinki. W poprzednim sezonie dwa razy wygrywaliśmy ze Steelers i liczymy na jeszcze korzystniejszą powtórkę w tym sezonie. Oczywiście nie lekceważymy rywala, ale zrobimy wszystko aby dwukrotnie zwyciężyć „do zera”– powiedział Mariusz Tkaczyk, gracz drugiej linii obrony Silvers Olkusz.

Trener główny Hutników, Marcel Kramarczyk, przed kilkoma dniami świętował zdobycie wicemistrzostwa Słowacji broniąc barw Żilina Warriors. To klub, który w meczu przedsezonowym uległ... Silvers Olkusz. Było to rozstrzygnięcie dość zaskakujące i niespodziewane, ale z drugiej strony pokazujące wyraźny wzrost poziomu gry w PLFA. W pierwszym meczu Steelers ulegli Hammers, a ich największym problemem była egzekucja ofensywna. Klub nie zdołał zdobyć żadnych punktów, co nie stawia go w silnej pozycji przed starciem ze Srebrnymi. Dwie ubiegłoroczne batalie zostały rozstrzygnięte na korzyść Olkusza, a fakt, że wśród Silvers znajdziemy wielu wychowanków Steelers sprawia, że i tym razem nie będzie mowy o odpuszczaniu. 

- W Silvers nie ma zawodników Zagłębia Steelers, są tylko zawodnicy Silvers Olkusz. Tak wybrali i to ich sprawa. Srebrni przez tyle sezonów w jednej klasie rozgrywkowej nauczyli się grać w PLFA II, więc oczywiście są faworytem. My zaliczamy nieustanny progres, choć mamy niestety kilku graczy, których z najbliższego meczu wykluczają urazy. Nie zamierzam przewidywać wyniku, ale słynę z tego, że zawsze jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że to będzie dobry mecz obfitujący w widowiskowe akcje– powiedział Szymon Widera, prezes Zagłębie Steelers Interpromex.

O podtrzymanie nadziei

Wolverines Opole – Dragons Zielona Góra

Data i godzina: 16 lipca, godz. 14:15
Stadion: Miejski Stadion Lekkoatletyczny, ul. Sosnkowskiego 12, Opole 
Bilety:  wstęp wolny

Rosomaki i Smoki zbliżają się do połowy sezonu zasadniczego nie mając na swoim koncie wygranej. To sprawia, że przystępują do kolejnego meczu będąc pod wielką presją. Ewentualna wygrana pozwoli na włączenie się do walki o playoffs, a porażka dość mocno ograniczy te szanse. Wolverines mają dodatkową motywację ponieważ po raz pierwszy w nowych rozgrywkach zaprezentują się przed własną publicznością. W meczu z Owls niewiele zabrakło im do wygranej, ale już przeciwko Panthers nie było żadnych wątpliwości, która drużyna jest lepsza. Rywalizacja w „grupie śmierci” nikogo nie oszczędza. Największymi zwycięzcami są jednak kibice, którzy mają okazję zobaczyć kolejny wyrównany i emocjonujący spektakl.

- W meczu z Panthers próbowaliśmy grać zarówno futbol biegowy, jak i podaniowy. Defensywie wrocławian za każdym razem udawało się nas zatrzymywać. Takie porażki dają sporo nauki. Musimy być bardziej skupieni i na bieżąco wyciągać wnioski. Dragons stawiają na zagrywki biegowe, podobnie jak my przed rokiem. Mamy nadzieję, że będziemy w stanie ich zatrzymać. Liczę na to, że pokażemy się z jak najlepszej strony. Gra przed własną publicznością dodaje nam wiele sił, więc zapewniam, że emocji nie zabraknie – powiedział Konrad Rodak, rozgrywający Wolverines Opole.

Dragons doskonale pamiętają rozegrany przed trzema laty mecz z Wolverines. Grając na własnym terenie oddali wtedy zwycięstwo rywalowi w ostatniej akcji meczu. Wojciech Drąg podał do Łukasza Szelongiewicza, a ten wykorzystał błąd defensywy rywala i dał swojej drużynie wygraną. Od tego czasu obydwie ekipy nie trafiały na siebie, ale nigdy nie jest za późno na rewanż. Smoki przyjadą do Opola podwójnie zmotywowane i gotowe do walki. Zamierzają zamęczyć rywala mocnymi biegami i narzucić mu swój styl gry. Oczekując na dokończenie budowy boiska futbolowego w Zielonej Górze po raz trzeci z rzędu zagrają na wyjeździe. Druga część sezonu z pewnością będzie dla nich łatwiejsza, jednak aby wciąż liczyć się w walce o playoffs nie mogą pozwolić sobie na kolejne wpadki.

- Jesteśmy źli po porażce w Bielawie, ale przeanalizowaliśmy już to spotkanie i wiemy co zawiodło. Popełniliśmy sporo błędów, ale atmosfera w drużynie jest dobra. Wszyscy są głodni zwycięstwa i kolejnego meczu. Nie lekceważymy żadnego rywala. Zarówno dla nas, jak i dla Wolverines jest to mecz ostatniej szansy i jestem pewien, że zawodnicy z Opola podejdą do tego spotkania podwójnie zmotywowani. Rywal  gra przed własną widownią, ale my jedziemy po zwycięstwo. Czas przeznaczony na przygotowania wykorzystujemy do maksimumpowiedział Tomasz Dzida, prezes Dragons Zielona Góra.

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA