Warning: file_get_contents(https://graph.facebook.com/?fields=og_object{likes.summary(true).limit(0)},share&id=http://plfa.pl/news/2808/): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 403 Forbidden in /home/pzfa/public_html/plfa2012/klasy/LikeFacebook.class.php on line 27
PLFA - Polska Liga Futbolu Amerykańskiego
 

Przed 5. kolejką PLFA II - grupy południowa i zachodnia

Autor: Dawid Biały Opublikowano dnia: 27 lipca 2017 | Komentarze: 0

W najbliższy weekend zostanie rozegrana piąta kolejka meczów w grupach południowej oraz zachodniej PLFA II. W sobotę Tigers zmierzą się z Thunders, a Dragons z Owls. W niedzielę Wolverines zagrają z Panthers B.

 

Południowy rewanż

Kraków Tigers – Rybnik Thunders 

Data i godzina: 29 lipca, godz. 13:00
Stadion: MOS „Wschód”, Os. Szkolne 39, Kraków 
Bilety:  8zł, dzieci wstęp wolny

Przed dwoma tygodniami Tygrysy odwiedziły Pieruny, a w najbliższą sobotę role się odwrócą. Krakowskich kibiców czeka bardzo interesujące starcie dwóch doskonale znających się rywali. Gospodarze przystępowali do bieżących rozgrywek z wysokimi aspiracjami. Przemodelowany skład bogaty w wielu doświadczonych graczy miał być gwarantem sukcesu, ale początek sezonu zdecydowanie nie ułożył się po jego myśli. Tigers mają za sobą dwie porażki i zajmują aktualnie przedostatnie miejsce w tabeli drugoligowego południa. Ambicje jednej z najstarszych drużyn w PLFA sięgają zdecydowanie wyżej. Powrót do rywalizacji po przerwie na The World Games ma być dla krakowian wykorzystaną szansą na nowe otwarcie.

- Jedyne o czym myślimy to rewanż za porażkę. Musimy zagrać zdecydowanie lepiej i przede wszystkim ograniczyć nasze własne błędy. Tylko wtedy mamy szanse wygrać z Thunders. Jedno jest pewne, jesteśmy zdecydowanie lepiej przygotowani do tego meczu, niż do pierwszego starcia. Teraz wiemy czego się spodziewać po Rybniku. Zrobimy wszystko by wygrać – powiedział Tadeusz Janczykowski, ofensywny liniowy Kraków Tigers.

Pieruny podeszły do nowych rozgrywek bez wielkich oczekiwań. Niemal za każdym razem podkreślają, że interesuje ich wyłącznie najbliższy mecz. Zero dalekosiężnych planów, ponieważ drużyna jest dopiero na etapie zgrywania się po nawiązaniu współpracy z Pretorians Skoczów. Dobra gra i coraz efektowniejsze wygrane mogą świadczyć o tym, że taka retoryka zalicza się raczej do kategorii zasłon dymnych. Thunders mają wielkie szanse na awans do bezpośredniej walki o PLFA I. Tygrysy jeszcze nie zdołały ich pokonać, a kolejna porażka może zaliczać się do tych bardzo bolesnych. Rybniczanie zrobią wszystko, aby w sobotę przedłużyć serię zwycięstw do trzech z rzędu.

- Przed nami spotkanie rewanżowe z Tigers. Choć przerwa nie był za długa, udało się wprowadzić kilka zmian. Do składu wracają powoli zawodnicy kontuzjowani z pierwszego spotkania oraz nieobecni do tej pory i to pozwala zachować nam trochę optymizmu. Tigers będą na pewno zmobilizowani do rewanżu. Zapowiada się ponownie twarde i ciekawe spotkanie - powiedział Rafał Grabowski, trener główny Rybnik Thunders.

Smoki (już prawie) u siebie

Dragons Zielona Góra – Bielawa Owls

Data i godzina: 29 lipca, godz. 16:00
Stadion: Stadion Uniwersytetu Zielonogórskiego, ul. Wyspiańskiego 58, Zielona Góra 
Bilety:  wstęp wolny

Zielona Góra już wkrótce będzie mogła się pochwalić przepięknym obiektem do gry w futbol amerykański. Nowy stadion rośnie w błyskawicznym tempie, ale niestety nie na tyle szybkim, aby być gotowym na sobotnią domową inaugurację. Budowa jest na finiszu, niestety Smoki nie mogą jeszcze powiedzieć, że grają w 100% u siebie. Nie zmienia to faktu, że powrót do swojego miasta po trzech wyjazdach z rzędu z pewnością wpłynie pozytywnie na ich postawę. Po efektownej wygranej w Opolu zielonogórzanie zachowali szanse na awans do playoffs. Już w najbliższy weekend otrzymają niepowtarzalną możliwość wskoczenia na drugie miejsce w tabeli grupy zachodniej. Ich celem jest odrobienie strat z Bielawy i zwycięstwo minimum pięcioma punktami.

- Jesteśmy przygotowani do tego meczu bardzo dobrze. Mieliśmy sporo, jak na ten rok, czasu na odpoczynek. Urazy, które pojawiły się w trakcie sezonu już w większości nie powinny przeszkadzać, a co ważne kilku zawodników, którzy nie mogli zagrać w ostatniej kolejce już będzie z nami. Nie czujemy presji, że akurat ten mecz jest najważniejszy. Dla nas każdy mecz ma taką samą wartość, więc spotkanie z Bielawą jest kolejnym krokiem w tegorocznych rozgrywkach. Nasz obiekt pomimo kilku problemów projektowych powstaje zgodnie z harmonogramem. Obecnie trwają prace związane z układaniem nawierzchni, która już niebawem powinna pokryć całą płytę. Jeszcze w tym tygodniu powinny pojawić się również trybuny, więc zbliżamy się ku końcowi – powiedział Tomasz Dzida, prezes Dragons Zielona Góra.

Sowy wróciły na drugoligowe boiska w wielkim stylu. Rozstrzygnęły na swoją korzyść dwa pierwsze miecze w sezonie, a uległy dopiero w starciu z rezerwami mistrza Polski. W ich składzie szaleje rewelacyjny Triston McCathern, który znakomicie zaprezentował się broniąc amerykańskich barw podczas The World Games. Na własnym terenie Owls pokonali Dragons czterema punktami i jadą do Zielonej Góry ze sporym komfortem psychicznym. Każde zwycięstwo, a także minimalna porażka niemal gwarantuje im utrzymanie drugiego miejsce premiowanego awansem do dalszych gier. Wyjście z „grupy śmierci” byłoby dla Sów idealną nagrodą za trud włożony w odbudowę klubu.

- Graliśmy już z Dragons. Wiemy że prezentują fizyczny futbol, w którym podania są im obce. Maja w składzie dwóch importów. Mogą nimi żonglować. Do tego dochodzi amerykański trener, który też powinien robić różnicę. Pokonaliśmy ich w pierwszym meczu z czego jesteśmy dumni. Owls to beniaminek i cieszymy się z każdej wygranej. Nie mamy żadnej presji. Ona jest po stronie naszych przeciwników. To oni muszą w tym sezonie udowadniać, że ekipa z przeszłością w PLFA 8 nie będzie im w stanie zagrozić – powiedział Paweł Sołtysiak, trener główny Bielawa Owls.

Rosomaki nie mają nic do stracenia

Wolverines Opole – Panthers Wrocław B

Data i godzina: 30 lipca, godz. 14:15
Stadion: Stadion Lekkoatletyczny im. Opolskich Olimpijczyków, ul. Sosnkowskiego 12, Opole 
Bilety:  wstęp wolny

Wolverines mają za sobą trudny i bolesny początek sezonu. Na ich koncie znajdują się trzy porażki, a drużyna zajmuje ostatnie miejsce w grupie zachodniej. Zaledwie jedno rozegrane przez nich spotkanie można określić mianem „meczu na styku”. W pozostałych rywale byli zdecydowanie lepsi, a Rosomaki nie były w stanie skutecznie się im przeciwstawić. Trener Dimos Spyropoulos ma bardzo trudne zadanie przekształcenia ataku tak, by przywrócić jego skuteczność. W poprzednim meczu z Panterami Wolverines  nie zdobyli nawet jednego punktu. Klub ma w planie efektowne i skuteczne odrodzenie. Aby do niego doprowadzić jego członkowie będą musieli wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności.

- Nastroje w drużynie są bojowe, zwłaszcza że chcemy się mocno odgryźć za wysoką porażkę we Wrocławiu. Pomimo, iż Panthers są faworytem, to wiemy, że każdy punkt zdobyty przez Wolverines mocno nas zmotywuje. Postaramy się zaskoczyć w ofensywie długimi seriami, a w defensywie mocniej przypilnować gry podaniowej i biegów rozgrywającego. Nie mamy nic do stracenia, więc będziemy walczyli jak wściekli, aby wymazać z pamięci opolskiej publiczności najgorszy mecz w historii Wolverines. Bardziej wyrównane starcie przeciwko Panthers będzie wyznacznikiem tego, czy zdołamy wygrać w rewanżach z Dragons i Owls– powiedział Adam Mazurek, prezes Wolverines Opole.

Zgodnie z oczekiwaniami Pantery kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, radząc sobie z rywalami z coraz większą łatwością. W ostatniej kolejce zdołały zatrzymać rewelacyjnego Tristona McCatherna, a następnie niemal całkowicie skupiły się na... The World Games. Wśród wolontariuszy obsługujących sportowe wydarzenie roku można było znaleźć wielu zawodników Panthers B. Utalentowani futboliści aspirujący do gry w Toplidze obserwowali z bliska poczynania reprezentacji Polski. Udział we wrocławskich igrzyskach z pewnością był dla nich wielkim przeżyciem. Teraz jednak szybko muszą wrócić do drugoligowej rzeczywistości, gdzie czeka ich kolejny trudny mecz. Są faworytami, ale rywal zamierza odbudować się przed własną widownią. 

- Przerwa była nam bardzo potrzebna, żeby nabrać świeżości na drugą część sezonu i poprawić elementy gry, które nie wyglądały tak jak powinny w naszym wykonaniu. Większość urazów już została wyleczona, choć niektórzy zawodnicy potrzebują troszeczkę więcej czasu. Absolutnie nie nastawiamy się na łatwy mecz. Jesteśmy w grupie, w której każdy może wygrać z każdym, to oznacza, że musimy podejść do najbliższego spotkania w pełni skupieni i jak najlepiej przygotowani. Nie myślimy na razie o playoffs. Zaczynamy dopiero drugą część sezonu zasadniczego i do awansu jeszcze daleka droga. Na ten moment najbardziej liczy się nadchodzący mecz– powiedział Damian Kwiatkowski, rozgrywający Panthers Wrocław B. 

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA