Po 7. kolejce PLFA II - grupy południowa i zachodnia

Autor: Dawid Biały Opublikowano dnia: 17 sierpnia 2017 | Komentarze: 0

W weekend rozegrano siódmą kolejkę PLFA II. Zwycięstwa w grupach południowej oraz zachodniej odnieśli: Kraków Tigers i Rybnik Thunders. 

Wielkie emocje w Krakowie
Kraków Tigers - Zagłębie Steelers Interpromex 26:20 

Tygrysy i Hutnicy mają za sobą okazałą historię bezpośrednich spotkań, która sięga pierwszych sezonów rywalizacji w PLFA. Mimo to niewielu spodziewało się w sobotę zaciętego meczu. Obydwie ekipy zamierzały powalczyć o inauguracyjne zwycięstwo w sezonie, ale to gospodarze byli niekwestionowanymi faworytami. Mieli w końcu na swoim koncie minimalną porażkę z liderem grupy, z kolei Steelers nie zdołali w trzech pierwszych meczach zdobyć nawet jednego punktu. Hutnicy przyjechali do Krakowa zmotywowani i zaprezentowali postawę bez kompleksów. To sprawiło, że kibice którzy pojawili się na stadionie byli świadkami bardzo emocjonującego widowiska. 

Mecz rozpoczął się pod dyktando gości, którzy zapunktowali za sprawą Lukasa Dlouhy'ego. Czeski zawodnik w Hutniczych barwach stał się tym samym zdobywcą pierwszych punktów dla Zagłębia w bieżących rozgrywkach. Dlouhy zdobył w drugiej kwarcie jeszcze jedno przyłożenie, ale wcześniej odpowiedzieli gospodarze. W ich szeregach prym wiódł skrzydłowy Piotr Kozub. Regulaminowy czas gry nie rozstrzygnął spotkania. O wszystkim musiała zadecydować dogrywka. W niej obydwie ekipy raziły nieskutecznością. Dopiero po kilku seriach jako pierwsi w pole punktowe rywala zdołali wejść Tigers. Steelers odpowiedzieli za sprawą Damiana Olesia. Chwilę później próbowali rozstrzygnąć mecz kopnięciem na bramkę, ale to zostało zablokowane przez gospodarzy. Piłkę przejął Lucian Carvalho Da Silva, przebiegł z nią przez niemal całe boisko i przechylił tym samym szalę zwycięstwa na korzyść Tigers. Hutnicy otrzymają szansę na rewanż na własnym terenie już za dwa tygodnie. Obydwie ekipy już wcześniej straciły szanse na playoffs. 

- Mecz w żadnym wypadku nie był tak wyrównany, jak sugerowałby wynik końcowy. Byliśmy odpowiednio przygotowani, a przeciwnik nie pokazał nic więcej, niż to co wywnioskowaliśmy podczas analizy nagrań. Piekło siedmiu dogrywek zgotowaliśmy sobie sami, popełniając niesamowitą ilość przewinień osobistych, oraz indywidualnych błędów. Pomimo wszystko Steelers należy się wielki szacunek. Grając w tak osłabionym składzie pokazali, że nie wolno ich lekceważyć. Bardzo się cieszymy, że w końcówce udało nam się przechylić szalę zwycięstwa na stronę Tigers. Dzięki temu mamy pierwszą wygraną w sezonie - powiedział Kamil Sokołowski, członek sztabu szkoleniowego Kraków Tigers. 

- Niestety ten sezon jest dla nas niesamowicie pechowy. Do plagi kontuzji, która nam towarzyszy od rozpoczęcia meczów sparingowych doszły losowe zdarzenia, które w dzień meczu wyeliminowały z gry kolejnych kilku zawodników. Do Krakowa przyjechaliśmy dysponując bardzo wąskim składem. Przy takim obrocie zdarzeń nie mieliśmy nic do stracenia i chyba pierwszy raz ustąpił stres meczowy. Mecz był bardzo wyrównany i zacięty. Każde przyłożenie było ciężko wypracowane przez całą drużynę. Niestety w końcówce znów nie udźwignęliśmy ciężaru wyniku remisowego i nie udało się nam wykończyć przyłożeniem wizyt w pobliżu pola punktowego przeciwników. W formacjach specjalnych popełniliśmy wiele elementarnych błędów, które ustawiały nas w fatalnych pozycjach startowych. W dogrywce walczyliśmy do końca, jednak brak sił spowodowany przez mocno okrojoną kadrę meczową zadecydował o zwycięstwie Tigers. Defensywa spisała się bardzo dobrze. Nieźle funkcjonującej w tym dniu ofensywie zabrakło konsekwencji i spokoju w końcówce. Mam nadzieje, że sobotnie przełamanie przybliży nas do pierwszego zwycięstwa w sezonie – powiedział Marcel Kramarczyk, trener główny Zagłębie Steelers Interpromex. 

Kraków Tigers - Zagłębie Steelers Interpromex 26:20 (14:6, 8:0, 0:0, 0:0, dogr. 12:6) 

I kwarta
0:6 przyłożenie Lukasa Dlouhy'ego po 44-jardowej akcji podaniowej Damiana Duszyca
6:6 przyłożenie Piotra Kozuba po 24-jardowej akcji podaniowej Grzegorza Gofronia
14:6 przyłożenie Piotra Kozuba po 25-jardowej akcji podaniowej Grzegorza Gofronia (podwyższenie za dwa punkty, Mieszko Łabuz) 

II kwarta
14:14 przyłożenie Lukasa Dlouhy'ego po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Marcin Bratuszewski) 

Dogrywka
20:14 przyłożenie Piotra Kozuba po 25-jardowej akcji podaniowej Grzegorza Gofronia
20:20 przyłożenie Damiana Olesia po 15-jardowej akcji podaniowej Damiana Duszyca
26:20 przyłożenie Luciana Carvalho Da Silvy po 55-jardowej akcji powrotnej po zablokowaniu kopnięcia rywala 

Mecz obejrzało 150 widzów. 

MVP meczu: Piotr Kozub (skrzydłowy Kraków Tigers)


Pieruny wchodzą do playoffs
Rybnik Thunders – Hammers Łaziska Górne 14:12 

Rozgrywane w Rybniku futbolowe derby województwa śląskiego miały bardzo wysoki ciężar gatunkowy. Starcie Thunders z Hammers przyciągnęło na trybuny sporą ilość kibiców, którzy pomimo małej ilości przyłożeń nie mogli narzekać na brak emocji. Aby zachować szanse na udział w playoffs goście z Łazisk musieli zwyciężyć, do tego odrabiając dziesięć punktów straty z pierwszego spotkania. Na własnym terenie rozpoczęli znakomicie, ale doświadczeni futboliści z Rybnika zdołali opanować sytuację i zaliczyć ważną wygraną. Do meczu rewanżowego Młoty przystępowały zasilone Johnem Hollowayem, który miał pomóc im przechylić szalę zwycięstwa na własną korzyść. 

Początek należał do Hammers. Pierwsza seria ofensywna rybniczan zakończyła się wypuszczeniem piłki, którą w polu punktowym przejął doświadczony Marcin Kobiela. Chwilę później Hammers dołożyli drugie przyłożenie za sprawą idealnego podania Dominika Niedzieli do Dawida Janika. Efektowna akcja, w której zostało pokonane niemal całe boisko, dała Młotom aż 12 punktów przewagi i wielkie nadzieje końcowy tryumf. Straty pobudziły jednak gospodarzy, którzy obudzili się i zaczęli poczynać sobie coraz śmielej. W ich ataku brylował Adam Bąkowski, który po biegach zdobywał sporą część jardów. Przyłożenie kontaktowe jeszcze przed przerwą po podaniu Pawła Kowackiego wywalczył Łukasz Dudzik. Po zmianie stron Pieruny zacieśniły defensywne szeregi i bardzo szybko kończyły kolejne serie ofensywne rywali. W ataku swoje punkty dołożył Bąkowski. Thunders wyszli na minimalne prowadzenie, którego nie oddali aż do ostatniego gwizdka. Dzięki wygranej zapewnili sobie wyjście z grupy południowej i miejsce w ćwierćfinale PLFA II. Do rozegrania zostały im mecz ze Steelers, a także kluczowy, z Silvers, gdzie stawką będzie pierwsze miejsce w dywizji.  

- Nie do końca był to dobry występ w naszym wykonaniu. Gdzieś za szybko "spaliły się nam głowy", co było widać po fatalnym początku. Dwa błędy kosztowały nas stratę punktów i na próbę wystawienie tego co udało nam się wypracować od początku sezonu. Stworzyliśmy drużynę i mogę to z całą odpowiedzialnością powiedzieć. Gdy "zawodzi" jedna część, to druga przejmuje ciężar gry. Formacja defensywna w kluczowych momentach nie odpuszczała, a to pozwoliło poukładać nasz atak. Efektem było kontaktowe przyłożenie i powrót do gry. Później to już realizacja założeń i zdobycie kolejnego przyłożenia oraz kontrola na upływającymi sekundami. Końcowe zwycięstwo cieszy, choć styl gry już mniej. Jeżeli chodzi o Hammers, to zaskoczyli nas dzisiaj grą podaniową. Byliśmy bardziej przygotowani na prowadzenie piłki dołem w ich wykonaniu. Ciesze się ze wygraliśmy dzisiaj jako drużyna. Przed nami kolejny przeciwnik i zaledwie parę dnizna wprowadzenie poprawek – powiedział Rafał Grabowski, trener główny Rybnik Thunders. 

- Rybnik odrobił doskonale zadanie domowe. Obserwacja naszych zagrywek w meczu z Tigers, a później skuteczne ustawienie defensywy pod nasze silne strony zdecydowało o tym, że nic dziś nie wybiegaliśmy. Mieliśmy oczywiście dobry start, po czym jednak złapaliśmy zadyszkę i nie byliśmy w stanie odwrócić losów spotkania. Dziś defensywa Thunders zasługuje na duże brawa. Niestety nie potrafimy sobie poradzić z presja w końcówkach meczów - powiedział Aksel Kocyła, trener główny Hammers Łaziska Górne. 

Rybnik Thunders – Hammers Łaziska Górne 14:12 (0:12, 7:0, 7:0, 0:0) 

I kwarta
0:6 przyłożenie Marcina Kobieli po przejęciu wypuszczonej piłki w polu punktowym Thunders
0:12 przyłożenie Dawida Janika po 80-jardowej akcji podaniowej Dominika Niedzieli 

II kwarta
7:12 przyłożenie Łukasza Dudzika po 12-jardowej akcji podaniowej Pawła Kowackiego (podwyższenie za jeden punkt, Artem Voiyovych) 

III kwarta
14:12 przyłożenie Adama Bąkowskiego po 18-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Artem Voiyovych) 

Mecz obejrzało 350 widzów. 

MVP meczu: Adam Bąkowski (biegacz Rybnik Thunders)

 

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?