Po 8. kolejce PLFA II - grupy południowa i zachodnia

Autor: Dawid Biały Opublikowano dnia: 22 sierpnia 2017 | Komentarze: 0

W weekend rozegrano ósmą kolejkę PLFA II. Zwycięstwa w grupach południowej oraz zachodniej odnieśli: Thunders, Panthers B, Owls oraz Silvers.

 

Trudna przeprawa Pierunów

Rybnik Thunders – Zagłębie Steelers Interpromex 25:16

Przed tygodniem Pieruny zapewniły sobie awans do playoffs. Wygrana nad Hammers nie była ładna, ale zwycięzców się nie sądzi. Komplet punktów został dopisany do dorobku futbolistów z Rybnika i to jest najważniejsze. Słaby początek starcia z Młotami był niepokojący, ale udało się go przezwyciężyć. Niewielu kibiców spodziewało się tego, że w sobotę będą świadkami starcia przebiegającego według bardzo podobnego scenariusza. Thunders byli wielkimi faworytami spotkania ze Steelers. Mimo to Hutnicy podeszli do meczu bez kompleksów i po raz drugi z rzędu byli bliscy wygranej.

W trakcie sezonu do drużyny z Zagłębia dołączył aktualny wicemistrz Słowacji, Lukas Dlouhy. Wszechstronny zawodnik tchnął w swój nowy klub mnóstwo energii, która przekłada się na coraz skuteczniejszą grę. Defensywa Hutników wyraźnie zacieśniła szeregi. Atak doprowadził do skutecznego kopnięcia z pola, a następnie sam Dlouhy zdobył swoje przyłożenie. Po zakończeniu drugiej kwarty Steelers mieli na swoim koncie dziesięciopunktowe prowadzenie, a gospodarzy czekała męska pogadanka w szatni. Ostre słowa poskutkowały i po zmianie stron Thunders pokazali się z dużo lepszej strony. Pozwolili Dlouhy'emu na jeszcze jeden touchdown, ale sami punktowali aż czterokrotnie. Szalę zwycięstwa na korzyść Pierunów przechylili: Łukasz Dudzik, Adam Bąkowski, Mateusz Kostyra, a także Sebastian Czyż. Rybnik zwyciężył, ale wygraną po raz kolejny trudno nazwać pewną i przekonującą. Już za tydzień Thunders zagrają z Silvers o pierwsze miejsce w grupie południowej. Jeśli marzy im się wygrana, to nie mogą pozwolić sobie na słaby start.

- Ciężko jest pisać o tym co się wydarzyło na boisku. Dawno już nie zagraliśmy tak słabego spotkania. To musiało się stać prędzej czy później. Mimo to wygrana to wygrana. Skupiamy się na tym co przed nami, czyli kluczowym pojedynku z Silvers - powiedział Rafał Grabowski, trener główny Rybnik Thunders.

-Drużyna robi zauważalny i zadowalający progres. Niestety wciąż cierpimy w końcówkach spotkań z powodu braku doświadczenia, ogrania i głębi składu. W sobotę przegraliśmy ze zmęczeniem, a także dobrze i fair grającym Thunders. Następnym razem postaramy się wygrać ze wszystkimi przeciwnikami. Za tydzień liczymy na zwycięstwo – powiedział Marcel Kramarczyk, trener główny Zagłębie Steelers Interpromex.

Rybnik Thunders - Zagłębie Steelers Interpromex 25:16 (0:3, 0:7, 18:6, 7:0)

I kwarta

0:3 25-jardowe kopnięcie z pola w wykonaniu Michała Kota

II kwarta

0:10 przyłożenie Lukasa Dlouhy'ego po 20-jardowej akcji podaniowej Damiana Duszyca (podwyższenie za jeden punkt, Michał Kot)

III kwarta

6:10 przyłożenie Łukasza Dudzika po 22-jardowej akcji podaniowej Pawła Kowackiego

12:10 przyłożenie Adama Bąkowskiego po 15-jardowej akcji biegowej

18:10 przyłożenie Mateusza Kostyry po 25-jardowej akcji powrotnej po przechwycie

18:16 przyłożenie Lukasa Dlouhy'ego po 70-jardowej akcji powrotnej po wykopie

IV kwarta

25:16 przyłożenie Sebastiana Czyża po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Artem Voitovych)

Mecz obejrzało 150 widzów.

MVP meczu: Mateusz Ratajczak (gracz trzeciej linii obrony Rybnik Thunders)

 

Otwarcie w cieniu Panter

Dragons Zielona Góra – Panthers Wrocław B 14:29

Smoki zainaugurowały futbolową rywalizację na przepięknym, nowym obiekcie i... był to zarazem ich ostatni mecz w bieżących rozgrywkach. Tylko zwycięstwo nad niepokonanymi rezerwami mistrza polski gwarantowało przedłużenie sezonu i nadziei na pierwszoligowy awans. Wszystko przez dwa małe punkciki, których nie udało się odrobić w bezpośredniej rywalizacji z Bielawa Owls. Pomimo identycznego bilansu wygranych, to Sowy znajdą swoje miejsce na drugim miejscu w grupie oraz ćwierćfinale PLFA II.

Panthers rozpoczęli mecz pewni swoich umiejętności. Mieli świeżo w pamięci słaby start w spotkaniu rozgrywanym w Bielawie i tym razem nie chcieli pozwolić sobie na nerwową końcówkę. Jako pierwszy zapunktował Tomasz Pietkiewicz, a w drugiej kwarcie kolejne przyłożenie dołożył rozgrywający Jakub Wąsiel. Trzecie przyłożenie po pięknej akcji zdobył Tomasz Dziedzic i przewaga Panter sięgnęła aż 22 punktów. Gracze z Wrocławia nie są znani z trwonienia podobnie solidnych zaliczek. Dragons grali z wielkim poświęceniem i zdołali dotrzeć do pola punktowego za sprawą Aureliana Amrogowicza. Chwilę później Pantery odpowiedziały dzięki Ernestowi Rogowiczowi i mecz był praktycznie rozstrzygnięty. Punkty pocieszenia wywalczył dla gospodarzy Patryk Wójcik, ale na więcej zabrakło już czasu. Panthers B zwyciężyli i nadal pozostają największym faworytem do mistrzostwa na drugoligowym froncie.

- Emocje, które towarzyszyły nam podczas meczu, szczególnie te związane z rozegraniem spotkania na nowym stadionie na pewno trochę wpłynęły na naszych zawodników. To, że na trybunach zasiadł komplet widzów, również miało swoje znaczenie. Jednak sport jest sportem i trzeba przyznać, że w pierwszej połowie Pantery zbyt skutecznie przeczytały naszą grę. Zagrywki przygotowane specjalnie na ten mecz nie sprawdziły się, a w drugiej połowie było już za mało czasu na odrobienie strat. Co do samego sezonu, czas podsumowań jeszcze przed nami. Założenia przedsezonowe były na pewno inne, niż jedynie trzecie miejsce w grupie – powiedział Tomasz Dzida, prezes Dragons Zielona Góra.

- Mimo, że sami mamy świetny obiekt, to nowa arena w Zielonej Górze zrobiła na nas wielkie wrażenie. Ma niesamowity klimat, wygląda trochę jak stadion drużyny z amerykańskiej szkoły średniej. Drużyna Dragons na pewno zasłużyła w tym roku na playoffs, szkoda, że to my musieliśmy wystąpić w roli kata kończącego ich sezon. Zasadnicza część rozgrywek jest, jak mówią Amerykanie, "in the books". Teraz skupiamy się na przygotowaniach do fazy playoff. Naszego najbliższego rywala poznamy dopiero za tydzień, ale nie zwalniamy tempa - powiedział Krzysztof Wydrowski, trener główny Panthers Wrocław B.

Dragons Zielona Góra – Panthers Wrocław B 14:29 (0:7, 0:8, 6:14, 8:0)

I kwarta

0:7 przyłożenie Tomasza Pietkiewicza po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Dawid Pańczyszyn)

II kwarta

0:15 przyłożenie Jakuba Wąsiela po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Tomasz Dziedzic)

III kwarta
0:22 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 40-jardowej akcji podaniowej Jakuba Wąsiela (podwyższenie za jeden punkt, Dawid Pańczyszyn)

6:22 przyłożenie Aureliana Amrogowicza po 3-jardowej akcji biegowej

6:29 przyłożenie Ernesta Rogowicza po 35-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Dawid Pańczyszyn)

IV kwarta

14:29 przyłożenie Patryka Wójcika po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Matt Pineda)

Mecz obejrzało 800 widzów.

MVP meczu: Tomasz Dziedzic (skrzydłowy Panthers Wrocław B)

 

Ćwierćfinał dla Sów

Opole Wolverines – Bielawa Owls 20:53

Niedzielny mecz kończył bolesny sezon w wykonaniu Rosomaków. Drużyna z Opola grając na własnym terenie liczyła na przerwanie passy porażek, ale przyszło jej się zmierzyć z bardzo zmotywowanymi Sowami. Aby znaleźć się w ćwierćfinale Owls musieli zwyciężyć i swoją dominację zamierzali demonstrować od samego początku. W ataku gości jak zwykle wyróżniał się Triston McCathern, ale kluczowe akcje tym razem rozgrywał Dawid Dąbrowski. Skrzydłowy z Bielawy jeszcze przed przerwą zdołał wywalczyć aż trzy przyłożenia, a jego drużyna zbudowała wyraźne prowadzenie.

 

Po zmianie stron ofensywa gospodarzy postanowiła zagrać z nieco większą ilością ryzyka. To przyniosło skutek w postaci punktów, ale również strat, które bezbłędnie wykorzystywali goście. Z dobrej strony pokazywał się rozgrywający Wolverines, Konrad Rodak, a jedną z ciekawszych akcji wykonał filar obrony, Tomasz Biernacki. Doświadczony Rosomak przechwycił bardzo nieudane podanie Owls i zdobył drugie przyłożenie dla gospodarzy. Sowy odpowiadały za sprawą McCatherna, a także defensora, Davida Dańczaka. Swój touchdown zdobył również członek pierwszego pokolenia futbolistów z Bielawy, Andrzej Myszka. Pomimo ambitnej postawy gospodarzy Sowy zwyciężyły wyraźnie i czekają teraz na informację z kim przyjdzie im się zmierzyć w ćwierćfinałowej batalii.

 

- Ostatni mecz tego sezonu Wolverines rozegrali według wcześniejszych założeń, jednak zespół z Bielawy wspomagany przez zawodnika z USA okazał się zbyt skuteczny. Trzy zdobyte przyłożenia nie wystarczyły na lepiej dysponowane Sowy. W tym sezonie Wolverines postawili na skład złożony z rodzimych futbolistów, którym zabrakło jednak dłuższych przygotowań przedsezonowych. Myśląc o awansie do pierwszej ligi nie można uzależniać sukcesów sezonu zasadniczego od silnej "grupy śmierci". W przyszłym roku w drugiej lidze nie będzie można korzystać z zagranicznych zawodników, zatem solidne przygotowania Rosomaków pozwolą na bardziej wyrównaną walkę. Ameryki nie odkryjemy mówiąc, że gorszy sezon uczy o wiele więcej niż sezon najlepszy. Błędy zostały zidentyfikowane, wnioski wyciągnięte i już od października Rosomaki ruszają z nowym konsekwentnym planem przygotowań. Już za kilka dni ze swoimi rozgrywkami ruszają juniorzy Wolverines. W młodzieży przyszłość i siła, zatem na wyszkoleniu i nabywaniu doświadczenia przez najmłodszych zamierzamy skupiać się w najbliższym czasie – powiedział Adam Mazurek, prezes Opole Wolverines.

 

- W sobotę nasz rywal o drugie miejsce przegrał, tym samym wiedzieliśmy, że pokonanie Opola da nam ćwierćfinał. Jechaliśmy na mecz bardzo zmotywowani. Byliśmy dobrze przygotowani, pomimo wielu kontuzji pierwszą połowę zakończyliśmy wysokim prowadzeniem. Graliśmy na wyjeździe, a jednak dzięki naszym kibicom czuliśmy się jak u siebie. W drugiej połowie zaczęliśmy grać zmiennikami i bawić się futbolem. To był naprawdę widowiskowy mecz z wieloma super zagrywkami. Naszym planem na sezon było wyjście z grupy i dokonaliśmy tego. Beniaminek wychodzi do finałów - jesteśmy bardzo zadowoleni.
Czas by przemyśleć nasze aspiracje i to czy jesteśmy gotowi na PLFA I. Za trzy tygodnie gramy ćwierćfinał. To niesamowite
- powiedział Oskar Wypych, kopacz Bielawa Owls.

Opole Wolverines – Bielawa Owls 20:53 (0:10, 0:19, 8:6, 12:18)

I kwarta

0:7 przyłożenie Tristona McCatherna po 22-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Oskar Wypych)
0:10 30-jardowe kopnięcie z pola w wykonaniu Oskara Wypycha

II kwarta

0:17 przyłożenie Dawida Dąbrowskiego po 9-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Oskar Wypych)
0:23 przyłożenie Dawida Dąbrowskiego po 17-jardowej akcji biegowej

0:29 przyłożenie Dawida Dąbrowskiego po 12-jardowej akcji podaniowej Adriana Górnego

III kwarta
8:29 przyłożenie Konrada Rodaka po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Patryk Grębowiec)

8:35 przyłożenie Tristona McCatherna po 40-jardowej akcji biegowej

IV kwarta

14:35 przyłożenie Tomasza Biernackiego po 2-jardowej akcji powrotnej po przechwycie

14:41 przyłożenie Tristona McCatherna po 53-jardowej akcji biegowej

20:41 przyłożenie Jana Szweja po 30-jardowej akcji podaniowej Konrada Rodaka

20:47 przyłożenie Andrzeja Myszki po 1-jardowej akcji biegowej

20:53 przyłożenie Davida Dańczaka po 30-jardowej akcji powrotnej po przechwycie

Mecz obejrzało 200 widzów.

MVP meczu: Dawid Dąbrowski (skrzydłowy Bielawa Owls)

 

Srebrni gotowi na playoffs

Hammers Łaziska Górne – Silvers Olkusz 12:48

Niedzielnym starciem Młoty zakończyły rywalizację w bieżących rozgrywkach. Szanse na playoffs zostały stracone jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, ale drużyna i tak chciała zaprezentować się możliwie z najlepszej strony. Ostatni występ przed własną widownią był dodatkowym motywatorem. Wynik końcowy nie miał większego znaczenia również dla Silvers, jednak Olkuszanie zamierzali wskoczyć we właściwy rytm przed planowanym atakiem na pierwszoligowy awans.

 

Zgodnie z oczekiwaniami goście rozpoczęli znakomicie. Ich ofensywa zdobywała punkty oraz jardy bez większych problemów, a obrona skutecznie rozbijała ataki rywali. Przed przerwą przyłożenia dla Srebrnych zaliczyli: Marcin Furjan, Marcin Niedziałek, a także dwukrotnie Marcin Michalczewski. Do każdej wizyty w polu punktowym Silvers dokładali dwupunktową konwersję, co pozwoliło na zbudowanie bardzo komfortowej przewagi. Nie mający nic do stracenia gospodarze rozkręcili się w drugiej części gry. Olkuską defensywę oszukali John Holloway oraz Konrad Kondraciuk. Goście odpowiedzieli kolejnym przyłożeniem Michalczewskiego i dwoma rozgrywającego Kamila Zięby. Spokojne zwycięstwo Silvers stało się faktem, a drużyna czuje się gotowa na starcie o pierwsze miejsce na południu, gdzie rywalami będą Thunders. Hammers oficjalnie zakończyli rywalizację w sezonie PLFA II 2017.

 

- Drużyna z Olkusza jest jednym z faworytów grupy i to na pewno się potwierdziło. Gra ofensywna Silvers była nie do zatrzymania przez nasza defensywę. Problem z kontuzjami w linii dodatkowo nas osłabił, ale trzeba przyznać, że drużyna z Olkusza była zdecydowanie lepsza. Sezon jak sam bilans mówi, jest kompletnie nieudany. Możemy pocieszać się faktem, że nasza gra mimo wszystko wyglądała lepiej niż przed rokiem. W niektórych momentach brakowało nam wykończenia. W dwóch meczach z Rybnikiem mimo dobrej gry nie udało się zwyciężyć. Mamy dużo materiałów filmowych, wiec możemy przeanalizować raz jeszcze wszystkie błędy i skupić się na ich poprawie. Długi i ostry okres przygotowawczy przed nami. Będziemy się starać powiększyć skład i sztab szkoleniowy. Za rok wrócimy silniejsi – powiedział Aksel Kocyła, trener główny Hammers Łaziska Górne.

 

- Mecz z Hammers był dla nas poważnym sprawdzianem przed kluczową batalią o pozycję lidera z Rybnikiem. Do tego meczu przystąpiliśmy z jasnym postanowieniem pełnego sprawdzenia zespołu w każdym aspekcie. Po ekipie Młotów nie było widać rozluźnienia wynikającego z braku stawki meczu, i w praktycznie każdej fazie gry starali się nam stawiać twarde warunki. Konsekwentnie jednak wypełnialiśmy nasz plan meczowy. Udało się praktycznie w stu procentach. Nasi zawodnicy nie odnieśli kontuzji, zatem do bitwy o pierwsze miejsce przystąpimy w pełnym składzie. Ten wynik ustawia nas w pozytywnych nastrojach przed sobotą, podczas której liczmy na nasze umiejętności, doping publiki, oraz atut własnego boiska - powiedział Mariusz Tkaczyk, gracz drugiej linii obrony Silvers Olkusz.

Hammers Łaziska Górne – Silvers Olkusz 12:48 (0:16, 0:12, 6:6, 6:14)

I kwarta

0:8 przyłożenie Marcina Furjana po 10-jardowej akcji podaniowej Kamila Zięby (podwyższenie za dwa punkty, Marcin Furjan)

0:16 przyłożenie Marcina Michalczewskiego po 15-jardowej akcji podaniowej Kamila Zięby (podwyższenie za dwa punkty, Marcin Michalczewski)

II kwarta

0:22 przyłożenie Marcina Michalczewskiego po 10-jardowej akcji biegowej

0:28 przyłożenie Marcina Niedziałka po 20-jardowej akcji podaniowej Kamila Zięby

III kwarta
6:28 przyłożenie Johna Hollowaya po 5-jardowej akcji biegowej

6:34 przyłożenie Kamila Zięby po 15-jardowej akcji biegowej

IV kwarta

12:34 przyłożenie Konrada Kondraciuka po 15-jardowej akcji podaniowej Dominika Niedzieli

12:42 przyłożenie Marcina Michalczewskiego po 10-jardowej akcji podaniowej Kamila Zięby (podwyższenie za dwa punkty, Marcin Michalczewski)

12:48 przyłożenie Kamila Zięby po 10-jardowej akcji biegowej

Mecz obejrzało 150 widzów.

MVP meczu: Marcin Niedziałek (skrzydłowy Silvers Olkusz)

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?