Zapowiedź sezonu 2018: Kozły Poznań

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 20 marca 2018 | Komentarze: 0

Miniony rok był procesem wielkiej przemiany i reorganizacji najstarszego klubu futbolu amerykańskiego w stolicy Wielkopolski. Kiedy po raz pierwszy w historii – która liczy sobie 12 lat – przyszło im spaść z najwyższej klasy rozgrywkowej do jej zaplecza (PLFA I), czas ten poświęcili na odrestaurowanie najistotniejszych fundamentów.

W poszukiwaniu stylu

Główne stery, czyli stanowisko trenera głównego, przejął Damian Łuc – z Kozłami związany od 2012 roku, z krótką przygodą w Warsaw Eagles – i choć wcześniej nie miał doświadczenia w prowadzeniu sztabu szkoleniowego, dokonał zmian niczym nieprzejednany rutyniarz. Drużyna, w której roiło się od dumnych, niekiedy wręcz nietykalnych, weteranów, została natychmiast uporządkowana i odmłodzona talentami najwyższych prób. Mieszanka młodej brawury z wyrafinowanym i dostojnym doświadczeniem dało pożądany efekt, czyli odmienionego, zaangażowanego, zharmonizowanego kolektywu. Pomimo, że sezon dla Kozłów zakończył się tuż po sezonie zasadniczym, to nikt w Poznaniu nie był rozczarowany, a wręcz przeciwnie – pełen satysfakcji i nadziei. Pierwszy raz od dawna, zespół zaczął nabierać swojego, zindywidualizowanego stylu, który ze spotkania na spotkanie funkcjonował coraz lepiej. Nowy trener oznaczył zespół swoją filozofią i stylem gry, który okazał się wartym uwagi materiałem na rozwój w kolejnych latach.

Jednak, aby utrzymać ciągłość rozwoju, niezbędna jest sekcja juniorska, która kreuje i zabezpiecza przyszłość. Tego również nie zaniedbano i pierwszy raz klub mógł pochwalić się w pełni działającą sekcją, złożoną przede wszystkim z rodzimych zawodników, a nie, jak dotąd, wypożyczonymi z zaprzyjaźnionych organizacji. Szkoleniem młodych adeptów również zajął się trener Łuc, co jest bezcenną wartością dodaną, gdyż już od samego początku przygotowuje nowy narybek do filozofii i gry, które funkcjonują w pierwszej drużynie. Dodatkowo, jest w stanie ocenić faktyczną gotowość danego gracza do przejścia na najwyższy sportowy poziom.

Z nowymi siłami w Topligowy sezon

Największe zmiany, jakie zaszły w klubie w trakcie sezonu przygotowawczego, nastąpiły na szczeblach

Już w 2017 roku widziałem ogromny potencjał, dzięki świetnej i morderczej pracy trenera Damiana Łuca, który stworzył prawdziwy „dream team” i wątpię, by ktoś nas zatrzymał. Cel realny, a zarazem minimalny, to mistrzostwo Polski i nie dopuszczam do siebie myśli, że możemy przegrać chociaż jeden mecz!
Łukasz Lau, defensive end Kozłów Poznań

zarządzających. Po 12 latach, ze stanowiska Prezesa Zarządu zrezygnował Bartosz Wika, a więc założyciel i „ojciec” jednego z najstarszych futbolowych klubów w naszym kraju. Jego miejsce zajął Szymon Barczak – wielokrotny reprezentant Polski, żywa legenda i duma organizacji, której jest wiernym wychowankiem.

- W nowej roli czuję się bardzo dobrze, chociaż jest to dla mnie nowość. Moim głównym celem, jak i całego zarządu, jest mocne i efektywne promowanie klubu oraz futbolu amerykańskiego w Wielkopolsce, a także poprawa wizerunku i osiągów drużyny. - przedstawia się nowy prezes zarządu. - Oczywiście, na boisku jeszcze mnie zobaczycie, chociaż ciężko pogodzić to z nowymi obowiązkami, ale jeszcze pomogę zespołowi i mam co pokazać na boisku. - dodaje Barczak.

U jego boku stanął cały sztab ludzi, który będzie starał się dbać o odpowiednią organizację meczową, marketing, pozyskiwanie nowych zawodników, sponsorów, jak i komunikację z mediami. Co najważniejsze, zmiany te pozwolą na jeszcze prężniejszy rozwój stowarzyszenia, które zasługuje na najlepsze standardy.

Cała reforma, przede wszystkim, nie odbiła się w żadnym stopniu na zespole, który nie przeszedł żadnych radykalnych zmian, a jedynie się wzmocnił.

- Specjalnie nie odczuwam tych zmian. Przede wszystkim mam komfort pracy, to się nie zmieniło, a to dla mnie bardzo istotne. Z Szymonem znamy się od dawna, również z boiska, a z pozostałymi członkami zarządu też miałem wcześniej styczność, bo to rodzice naszych zawodników. Każdy ma swoje zadanie i to jest duży plus. Jestem za tym, aby klub rozwijał się pod każdym względem. Jeśli te zmiany mają to sprawić, to ja to, jak najbardziej, popieram. Pamiętajmy jednak, że każdy potrzebuje czasu, aby to wszystko funkcjonowało jak należy – wtóruje nowemu zarządowi trener główny, Damian Łuc.

Najgłośniejszym transferem był powrót Łukasza Laua, weterana Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego – reprezentował barwy Bydgoszcz Archers (2011-2014) oraz Seahawks Sopot (2014-2015) – który ostatni rok spędził w prestiżowej German Football League występując w Marburg Mercenaries. Znalazł się tam tuż po swoim pierwszym sezonie w… stolicy Wielkopolski. Dość zawstydzającym, bo bez żadnej wygranej. Teraz jednak wraca pełen optymizmu i nadziei, ponieważ już w zeszłym sezonie pomagał przy linii bocznej trenerowi Łucowi w rozgrywkach juniorskich. Zawodnik ma wzmocnić linię defensywną na pozycji defensive enda, na której spędził całą dotychczasową karierę (przy okazji łącząc obowiązki linebackera).

- Decyzje o grze w Poznaniu podjąłem po rozmowie z – już byłym – prezesem Bartoszem Wiką, zaledwie parę dni po zakończonym sezonie w GFL1. Bardzo mnie cieszy, że Kozłową rodzinę tworzy pięciu Bydgoszczan, bo razem ze mną dołączył mój brat Tomasz Lau, Dawid Gajewski z Maciejem Rzepeckim oraz niestety kontuzjowany Adrian Byniaszewski. Już w 2017 roku widziałem ogromny potencjał, dzięki świetnej i morderczej pracy trenera Damiana Łuca, który stworzył prawdziwy „dream team” i wątpię, by ktoś nas zatrzymał. Cel realny, a zarazem minimalny, to mistrzostwo Polski i nie dopuszczam do siebie myśli, że możemy przegrać chociaż jeden mecz! Przeciwnicy mogą spodziewać się niespodziewanego - zapowiada Lau.

fot. Anna Wika

 

Wielki powrót mają nadzieję również zanotować bracia Kłoskowcy, Filip i Jakub, którzy pamiętani są w Poznaniu z sezonów 2011 – 2014. Ten pierwszy wraca w charakterze koordynatora ataku, a Kuba wzmocni korpus skrzydłowych. - W trakcie sezonu doświadczyłem kilku kontuzji i zadecydowałem o zawieszeniu korków na ten sezon (kontuzja kolana). Od mojej ostatniej wizyty kadra całkowicie się wymieniła, w składzie są same młode talenty, z których będziemy mieli dużo pożytku. Z Damianem znamy się z czasów gry w Kozłach i Warsaw Eagles i muszę przyznać, że w roli trenera głównego sprawdza się wyśmienicie. Jest dobrym liderem, ma posłuch w szatni i jest świadomy tego co robi. Natomiast, jeśli chodzi o mnie. Postawiłem na prostotę, małą liczbę zagrywek, ale za to sprawdzonych i zaskakujących. Naszym celem jest pokazać się jak najlepiej w każdym meczu, grać to na co nas stać i w ostateczności, fajnie będzie dojść do tego SuperFinału. Każdy rozumie to, że jest to nowy i młody zespół, więc presji na wyniki nie ma, ale aby każdy wypełniał swoje zadanie w stu procentach i grał z największym zaangażowaniem. - opowiada z optymizmem Filip Kłoskowski.

Warto również wspomnieć o Jędrzeju Rudnickim, który po 1,5 rocznej przygodzie w Zagreb Patriots (Chorwacja) ponownie ubierze strój Kozła, gdzie rozpoczął swoją karierę i dumnie reprezentował przez 5 lat.

- Praktycznie nikt od nas nie odszedł, jedyne zmiany to zmiany pozycyjne. Dojdą też niezwykle utalentowani juniorzy: Antoni Idziak, Wojciech Perz, Namba Diatta, Jakub Sowa, Piotr Skrzyniarz, których śmiało mogę wystawiać w pierwszej „jedenastce”. - tłumaczy trener główny poznaniaków.

Z całą pewnością, jedną z najbardziej interesujących kwestii jest kogo ujrzymy za centrem przed pierwszym snapem w sezonie. Dla wielu, oczywistym wyborem jest Patryk Barczak. Rutyniarz, który w zeszłym sezonie imponował spokojem, doświadczeniem i błyskotliwością, niekiedy wyglądając lepiej niż nie jeden gracz importowany. Niestety, powoli, ale nieubłaganie, zbliża się do sportowej emerytury, o czym muszą pamiętać trenerzy i myśleć o przyszłości. Do roli zastępcy szykowany jest Gunther Krotsch, rozgrywający z przeszłością na amerykańskich boiskach licealnych, świetnie pracujący za linią wznowienia akcji, z silnym ramieniem i inteligentnym przeglądem pola. Pomimo sporej wady wzroku oraz słuchu, nie poddaje się ograniczeniom i nie ma dla siebie taryfy ulgowej. - Nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji, bo obaj mają coś czego nie ma drugi. Znakomicie się uzupełniają i najbardziej cieszyłbym się, gdybym mógł z nich stworzyć hybrydę. Myślę, że będę wahał się do ostatniej chwili. - wypowiada się niepewnie Kłoskowski.

Pozornie Kozły wyglądają na najbardziej przewidywalną ekipę w całej stawce ze względu na nieliczne ruchy kadrowe. To wcale nie oznacza, że będą łatwym orzechem do zgryzienia dla swoich przeciwników. Odzyskana radość z gry, świadomość swojej wartości i własnych umiejętności, a w dodatku silnie skondensowany kolektyw, to największa wartość tej drużyny. Nikt nie ukrywa swoich mistrzowskich aspiracji, nawet jeśli miałyby być one na wyrost, bo nie jeden już się przekonał, że upartość Kozła w dążeniu do celu jest w stanie daleko go ponieść.

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Sonda

Komu będziesz kibicował w rozgrywkach PLFA J-8?