Zapowiedź sezonu 2018: Mustangs Płock

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 4 kwietnia 2018 | Komentarze: 0

Mustangi, to takie konie, które biegną po stepach, dokładnie jak my przebiegamy po naszych przeciwnikach” - mówił Damian Gujgo w dawnym, lecz jakże aktualnym, filmie dokumentalnym o płockiej drużynie - "Zadeptać przeciwnika. Historia Mustangs Płock" - w reżyserii Adama Sobieskiego. Klub powstały ze szczerej pasji, dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości. Szybko zaraził pozostałą część miasta i dzięki skromnemu wsparciu pozwolił zapoczątkować wyjątkową tradycję, która trwa po dziś dzień.

Nie byłoby Mustangs, gdyby nie czwórka ckliwych zapaleńców: Sławomira Zielińskiego, Krzysztofa Frontczaka, Piotra Stradomskiego, Jakuba Chyrzyńskiego i Piotra Dzierżanowskiego. Wszystko udoskonalił i sformalizował Tomasz Włodarski, którego upartość w dążeniu do celu pozwoliła na sprofesjonalizowanie podjętej inicjatywy. Pomimo wielu przeszkód, jak chociażby braku podstawowego sprzętu – ostatecznie pożyczonego od Kozłów Poznań – udało im się zadebiutować w rozgrywkach Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego w 2008 roku. Zanotowali zaledwie dwa zwycięstwa, lecz wygraną z Lowlanders Białystok – wówczas najlepszą ekipą PLFA II – zapamiętają do końca życia. Udowodnili sobie i innym, że są w stanie rywalizować na wysokim poziomie i w przyszłych sezonach każdy będzie musiał się liczyć z płockimi futbolistami. Z sezonu na sezon osiągali coraz lepsze wyniki, zawieszając sobie poprzeczki o szczeble wyżej. Konsekwencją tego 18 września 2011 roku, drużyna dotarła do finału rozgrywek PLFA II, przegrywając z Warsaw Spartans po dwóch dogrywkach 11:8. Ciekawostką jest to, że spośród czterech najlepszych przedstawicieli PLFA II, płocczanie nie byli wspomagani ani trenerem ani zagranicznym zawodnikiem.

Po trzech kolejnych latach na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej, przyszedł kolejny kryzys. W 2014 roku, po dwuletnim rozbracie, do klubu powrócił Paweł Kęsy – zawodnik, który musiał zawiesić buty na kołku przez kontuzję – w roli pierwszego szkoleniowca. Choć rozgrywki rozpoczęli od dwóch wygranych, to wiele czynników spowodowało odejście większości graczy, aż w końcu, po zakończeniu rozgrywek, pozostało już tylko siedmiu członków. Podczas gdy wielu straciłoby motywację i pozwoliło na definitywne rozwiązanie stowarzyszenia, Mustangi znów udowodnili, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Od tamtego czasu zdobyli wicemistrzostwo PLFA 8 (2016 rok), awansowali do ćwierćfinału PLFA II (2017), a ich juniorzy rok temu stanęli na drugim stopniu podium po imponującym sezonie. W tym roku robią kolejny krok i po raz pierwszy w historii zagrają w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Jakich Mustangów możecie się spodziewać? Na pewno efektownych. W tym sezonie postawiliśmy, przede wszystkim, na technikę i już teraz możemy zapewnić, że będzie co oglądać.
Jakub Jankowski, rzecznik prasowy Mustangs Płock

Drużyna - rodzina

Od wspomnianych siedmiu zawodników, dziś Mustangi liczą sobie ponad 40-stu graczy, w tym siedmiu z co najmniej 10-letnim doświadczeniem, którzy wiernie reprezentują klub, niemal od początku istnienia. Hubert Jóźwiak, Mateusz Dobies, Cezary Tarkowski, Sebastian Terebiński, Jakub Kotarski, Artur Zaleski, to za to świeżo upieczeni juniorzy, lecz dysponujący wyśmienitymi warunkami fizycznymi. Oczywiście, nie zabraknie wzmocnienia spoza granic naszego kraju. Rok temu swoją wiedzą wspomagał Zackary Hoffman, a tym razem Willie Sheird. Rozgrywający i koordynator ataku, który polskim fanom nie jest obcy – reprezentował już barwy Warsaw Eagles jak i 1.KFA Fireballs w latach 2009-10. Grał też jednak na boiskach w Anglii, Serbii, Niemczech (aż w czterech różnych klubach) i Francji. Silny i mobilny zawodnik, który czerpie niezwykłą radość z grania w futbol i, przy okazji, nauczania oraz podróżowania.

- W tym roku o silę będą stanowić młode twarze które rok temu były jeszcze juniorami. Będą mogli zadebiutować zawodnicy tacy jak Cezary Tarkowski (RB), Mateusz Dobies (WR) i Kacper Bogdański (FB). Skład prezentuje się naprawdę dobrze, nie mamy braków. Liczymy że chłopaki zostawią serce na boisku i pokażą, iż mimo młodego wieku są w stanie rywalizować ze starszymi od siebie. Jakich Mustangów możecie się spodziewać? Na pewno efektownych. W tym sezonie postawiliśmy, przede wszystkim, na technikę i już teraz możemy zapewnić, że będzie co oglądać. - zapowiada Jakub Jankowski rzecznik prasowy Mustangs Płock.

Trenerem głównym nadal pozostaje Paweł Kęsy, który jednocześnie sprawuje obowiązki prezesa klubu. Swoją zawodniczą karierę musiał przerwać dość wcześnie, bo już po trzech latach, przez naderwane więzadła w kolanie. Nie zamierzał jednak skończyć z futbolem i wkrótce zaczął pobierać trenerskie nauki, z początku z ambicji. Jednak nagłe rozstanie z Tomaszem Włodarskim i zawodnikami zza granicy, w 2011 roku spadła na niego odpowiedzialność za przygotowanie zespołu. Szkoleniowiec z twardą ręką i wyznający filozofię mocnego, fizycznego futbolu, ale równocześnie o gołębim sercu dla swoich podopiecznych. Żaden z zawodników nie ukrywa, że jest dla nich nie tylko autorytetem, ale także drugim ojcem, który dba o ich wychowanie. Po za boiskiem to prawdziwa drużyna-rodzina, która spotyka się nie tylko na treningach, ale też w większym gronie przy grillu wraz ze swoimi rodzinami. Wytworzyli między sobą nieprawdopodobną więź, a ta pozwala im osiągać sukcesy. Choć przez cały poprzedni rok nikt w klubie nie deklarował, że najważniejsze jest mistrzostwo, powołując się na doświadczenie, naukę i pokorę. To jednak sprawiło, że poniosło ich do perfekcyjnego sezonu zasadniczego w rozgrywkach juniorskich, a potem wicemistrzostwa, ocierając się w ostatnich sekundach o najwyższy tytuł. W tym sezonie podejście wcale się nie zmienia, pomimo o wiele większej stawki.

- Po pierwsze, naszym celem jest dobrze się bawić i spróbować powalczyć o najwyższe cele. Chłopacy są ambitni i głodni wygranych. Pierwszym krokiem w drodze do tego celu będzie wyjście z grupy, a potem zobaczymy, co zgotuje nam los. Jeśli chodzi o rywali, to nikogo nie lekceważymy i już nie możemy się doczekać kiedy spotkamy ich na boisku. - przekonuje Jankowski.

„Ta drużyna jest czymś magicznym” - mówił, wówczas zawodnik, Paweł Kęsy we wspomnianym wcześniej filmie dokumentalnym. Klub, który od początku swojego istnienia udowadnia, że niemożliwe nie istnieje, uprawiający tę dyscyplinę sportu z czystej, nieskazitelnej pasji. Teraz stoi przed szansą udowodnienia swojej wartości, pokazując się szerszej publiczności pod banderą Topligi. Czy wykorzystają szansę i „zadeptają przeciwnika”?

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Sonda

Komu będziesz kibicował w rozgrywkach PLFA J-8?