Podsumowanie 6. kolejki PLFA II

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 29 lipca 2012 | Komentarze: 0

W 6. kolejce Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego II (PLFA II) zwycięstwa odniosły drużyny Diabły Wrocław, Tytani Lublin, Królewscy Warszawa, Saints Częstochowa i Sabercats Sopot.

 

Szlagier po dogrywce dla lublinian
Tychy Falcons - Tytani Lublin 13:20

W sobotę, w Tychach zmierzyły się jedyne niepokonane dotąd drużyny w Grupie Południowej PLFA II - Sokoły i Tytani.

W czterech pierwszych meczach w sezonie liderzy drugoligowej północy Tytani Lublin stracili raptem 28 punktów. Jednak już w pierwszej połowie sobotniego starcia Sokoły zaaplikowały im 13 oczek. Otwierającą mecz serię ofensywną tyszan wykończył akcją biegową Mateusz Matyjas. Na początku drugiej kwarty atak gospodarzy wykorzystał błąd lublinian i Sokoły mogły celebrować touchdown Jakuba Gołosza.

Jeszcze przed przerwą pierwsze punkty dla gości zdobył Marcin Paprota, którego precyzyjnym podaniem obsłużył ponownie bardzo dobrze dysponowany Andrzej Jakubiec. Po dwóch kwartach najmocniejsze dotąd w Grupie Południowej drużyny dzieliło raptem 6 punktów.

- Tyszanie postawili nam ciężkie warunki. Myślę, że prowadzenie gospodarzy mogło być trochę mylące. Systematycznie przesuwaliśmy się z piłką w stronę pola punktowego rywali, ale nasze serie ataku kończyły się często nagłymi stratami albo brakiem postawienia kropki nad i.
Andrzej Jakubiec, rozgrywający Tytanów

W trzeciej kwarcie wyrównanie gościom dał Krzysztof Stojak. Znowu ładnie podawał Jakubiec. Lekko kontuzjowany kopacz Tytanów Bartłomiej Trubaj tym razem chybił i na tablicy pojawił się wynik 13:13. Do końca regulaminowego czasu gry żadnej z drużyn nie udało się już zdobyć punktów. Sędziowie zarządzili dogrywkę.

Jako pierwsze serię ataku prowadzili lublinianie. Po kilku dobrych zagraniach piłkę w pole punktowe wniósł ich running back Adrian Jędrzejewski. Sokoły nie potrafiły znaleźć odpowiedzi. Rozgrywający gospodarzy został powalony przed linią wznowienia akcji aż trzy raz z rzędu. Chwilę później wykonał bieg, który nie przyniósł pierwszej próby i przy linii boczne lublinian zapanowała euforia.

Sobotni triumf w starciu z Sokołami był dla Tytanów piątym w sezonie. Tym samym lublinianie praktycznie zapewnili sobie zwycięstwo w Grupie Południowej co premiowane będzie prawem rozegrania meczu półfinałowego na własnym terenie. Falcons przegrali w tym roku po raz pierwszy i po 6 rundach zajmują trzecie miejsce, które nie jest premiowane awansem do play-off.

- Tyszanie postawili nam ciężkie warunki. Myślę, że prowadzenie gospodarzy mogło być trochę mylące. Systematycznie przesuwaliśmy się z piłką w stronę pola punktowego rywali, ale nasze serie ataku kończyły się często nagłymi stratami albo brakiem postawienia kropki nad i - skomentował Andrzej Jakubiec, rozgrywający Tytanów Lublin.

- Coś po przerwie w nas pękło. Pierwsze dwie kwarty mieliśmy bardzo dobre. W trzeciej i czwartej mimo szczerych chęci i zaangażowania nasza maszyna się zatrzymała - skomentował Paweł Chwedczuk, trener Tychy Falcons. - Najbliższe starcie z Saints Częstochowa jest meczem o wszystko. Tylko wygrana pozwoli nam awansować do fazy play-off. Naszym planem minimum w tym sezonie jest dostanie się do półfinału - dodał Chwedczuk.

 

Tychy Falcons - Tytani Lublin 13:20 (7:0, 6:7, 0:6, 0:0, 0:7)

I kwarta
7:0 przyłożenie Mateusza Matyjasa po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Frączek)

II kwarta
13:0 przyłożenie Jakuba Gołosza po 7-jardowej akcji biegowej
13:7 przyłożenie Marcina Paproty po 3-jardowej akcji po podaniu Andrzeja Jakubca (podwyższenie za jeden punkt Bartłomiej Trubaj)

III kwarta
13:13 przyłożenie Krzysztofa Stojaka po 14-jardowej akcji po podaniu Andrzeja Jakubca

dogrywka
13:20 przyłożenie Adriana Jędrzejewskiego po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Bartłomiej Trubaj)


Mecz obejrzało 400 widzów.

 

Diabły pierwszy raz
Diabły Wrocław - Ravens Globinit Rzeszów 30:0

W pierwszym meczu 6. kolejki PLFA II zmierzyły się drużyny, które jeszcze nie wygrały w tym sezonie. Diabły przegrały dwa mecze a Ravens trzy.

Od początku starcia drugoligowych beniaminków to wrocławianie dyktowali warunki. W samej pierwszej kwarcie znakomicie dysponowany rozgrywający gospodarzy Kamil Kowalik podał dwukrotnie na touchdown. W obu przypadkach piłkę łapał Maciej Kuźniarski.

Diabły w końcu wyglądały jak prawdziwa futbolowa drużyna. Trudne początki i nerwy za nami. Teraz będziemy walczyć o same zwycięstwa.
Seweryn Plotan, menadżer Diabłów

Jeszcze przed przerwą kolejne przyłożenie dołożył Łukasz Szelongiewicz. Ponownie podawał Kowalik. Do przerwy Diabły prowadziły 18:0.

Po wznowieniu meczu obraz gry nie uległ zmianie. Ponownie precyzyjnymi podaniami popisywał się prawie bezbłędny tego dnia Kowalik. Kolejne akcje sześciopunktowe wykonali Kuźniarski i Szelongiewicz. Spotkanie zakończyło się zasłużonym zwycięstwem Diabłów 30:0.

Dzięki pierwszemu triumfowi w sezonie Diabły zajmują piąte miejsce w tabeli Grupy Południowej PLFA II. Kruki są obecnie na szóstej, przedostatniej lokacie.

- Diabły w końcu wyglądały jak prawdziwa futbolowa drużyna. Trudne początki i nerwy za nami. Teraz będziemy walczyć o same zwycięstwa - powiedział po meczu Seweryn Plotan, menadżer Diabłów Wrocław. - Teoretycznie mamy jeszcze szanse na awans do play-off. Na pewno do końca sezonu będziemy walczyć o osiągnięcie tego celu - dodał Plotan.

- Nic nam dzisiaj nie wychodziło. Zagraliśmy z drużyną, która nie wygrała jeszcze w tym roku. Diabły zagrały bardzo dobrze i triumfowały absolutnie zasłużenie - powiedział Łukasz Lutecki, rzecznik prasowy Kruków. - Przed nami dwa mecze domowe z Silvers i Falcons. Zrobimy wszystko by pokazać naszej publiczności, że potrafimy grać w futbol - dodał Lutecki.

 

Diabły Wrocław - Ravens Globinit Rzeszów 30:0  (12:0, 6:0, 6:0, 6:0)

I kwarta
6:0 przyłożenie Macieja Kuźniarskiego po 39-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika
12:0 przyłożenie Macieja Kuźniarskiego po 3-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika

II kwarta
18:0 przyłożenie Łukasza Szelongiewicza po 29-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika

III kwarta
24:0 przyłożenie Macieja Kuźniarskiego po 9-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika

IV kwarta
30:0 przyłożenie Łukasza Szelongiewicza po 14-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika


Mecz obejrzało 150 widzów.

 

Królewscy gromią rywala ze stolicy
Warsaw Werewolves - Królewscy Warszawa 0:52

W rewanżowym meczu w ramach Grupy Północnej PLFA II Królewscy Warszawa zmierzyli się z Warsaw Werewolves. Poprzedni mecz tych drużyn, który został rozegrany półtora miesiąca temu zakończył się zwycięstwem Królewskich 32:0.

Rozgrywany przy ponad 30-stopniowym upale mecz od początku układał się po myśli niepokonanych w tym sezonie Królewskich. Sygnał do ataku dał Krystian Wysmoliński, który popisał się 11-jardowym biegiem zwieńczonym sześciopunktową zdobyczą. Niedługo później błysną znakomicie tego dnia dysponowany defensor Królewskich Piotr Marcinkowski. Po przechwyceniu piłki rzuconej przez rozgrywającego gospodarzy wniósł piłkę w pole punktowe rywali po 40-jardowej akcji powrotnej. Ostatni cios w pierwszej kwarcie zadał Paweł Witek. Wykorzystał on jedno z wielu tego dnia precyzyjnych podań rozgrywającego nominalnych gości starcia derbowego - Karola Żaka.

W drugiej kwarcie Królewscy nie spuścili z tonu. Kolejne cztery przyłożenia, w tym trzy przy których udział miał Żak, przesądziły o losach meczu. Rzadkiej sztuki dokonał Piotr Marcinkowski, który drugi swój przechwyt tego dnia zamienił na drugie przyłożenie obronne.

Wilkołaki niczym nas nie zaskoczyły. Początek meczu był trochę nerwowy, ale później gładko powiększaliśmy prowadzenie. Zarówno formacja ataku i obrony zagrały dzisiaj bardzo solidnie.
Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, zawodnik Królewskich

Ostatnie punkty meczu kibice zgromadzeni na boisku warszawskiej AWF zobaczyli dopiero w czwartej kwarcie, gdy Witka ponownie wykorzystał podanie Żaka. Mecz zakończył się bardzo wysoką wygraną lidera Grupy Północnej zmagań drugoligowych. W derbowym dwumeczu Królewscy rozgromili Wilkołaki 84:0.

Dzięki zwycięstwu, jeszcze przed rozegraniem meczu ostatniej kolejki sezonu zasadniczego, Królewscy zostali mistrzem Grupy Północnej PLFA II. Dzięki temu będą gospodarzem półfinału. Werewolves przegrali czwarty mecz w sezonie i stracili szansę na awans do play-off.

- Wilkołaki niczym nas nie zaskoczyły. Początek meczu był trochę nerwowy, ale później gładko powiększaliśmy prowadzenie. Zarówno formacja ataku i obrony zagrały dzisiaj bardzo solidnie. Aż pięciokrotnie przechwytywaliśmy podania rozgrywającego rywali. Dwoma pięknymi akcjami powrotnymi na touchdown popisał się świetnie dysponowany Piotr Marcinkowski - skomentował Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz.  - Przed nami wyjazd do Olsztyna. Podczas tego meczu na pewno wypróbujemy zagrywki, które wykorzystamy później w półfinale PLFA II - dodał Hózman-Mirza-Sulkiewicz.


Warsaw Werewolves - Królewscy Warszawa 0:52 (0:19, 0:26, 0:0, 0:7)

I kwarta
0:6 przyłożenie Krystiana Wysmolińskiego po 11-jardowej akcji biegowej
0:12 przyłożenie Piotra Marcinkowskiego po 40-jardowej akcji powrotnej po przechwycie
0:19 przyłożenie Pawła Witka po 28-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mroczyński)

II kwarta
0:26 przyłożenie Karola Żaka po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mroczyński)
0:32 przyłożenie Piotra Marcinkowskiego po 30-jardowej akcji powrotnej po przechwycie
0:39 przyłożenie Mateusza Bednarczuka po 45-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mroczyński)
0:45 przyłożenie Jakuba Mroczyńskiego po 30-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka

IV kwarta
0:52 przyłożenie Pawła Witka po 25-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mroczyński)


Mecz obejrzało 150 widzów.

 

Sopocianie przetrwali burzę i napór
Sabercats Sopot - Toruń Angels 20:8

Przed niedzielnym meczem Sabercats Sopot mieli bilans 2-1 a Toruń Angels 1-2. Dla obu drużyn spotkanie miało kluczowe znaczenie w walce o awans do play-off.

Szybko zdobyte przez sopocian dwa przyłożenia okazały się sporą i wystarczającą zaliczką. Punkty dla gospodarzy zdobyli po akcjach biegowych Marce Grzeczkowski i Patryk Dampc. Akcja drugiego z nich była ozdobą meczu, gdyż running back sopocian przebiegł z piłką aż 60 jardów.

Pod koniec pierwszej połowy nad Trójmiastem zebrały się czarne chmury. Przerwa w meczu wydłużyła się aż do 45 minut z racji tego, że dała o sobie znać burza, która pojawiła się nad Sopotem.

To był dla nas ciężki mecz. Rywale szczególnie dobrze biegali z piłką. W drugiej połowie, podczas potężnej ulewy gra siłą rzeczy była głównie po ziemi. Na szczęście w tak ekstremalnych warunkach udało nam się zdobyć jeszcze jedno przyłożenie i wygrać istotny mecz.
Michael Tirrell Jr., trener obrony Sabercats

Trzecia i czwarta kwarta rozgrywane były w ekstremalnych warunkach. Potężna ulewa spowodowała to, że oba zespoły musiały polegać głównie na akcjach biegowych. Jedyne punkty dla torunian zdobył w trzeciej kwarcie Tomasz Kuski. Chwilę później podwyższył za dwa punkty zmniejszając prowadzenie rywali do raptem 6 punktów.

Decydujący cios gospodarze zadali w ostatniej kwarcie, gdy podanie Michałą Stelmasiewicza złapał Bartosz Romanowski. Mecz zakończył się zwycięstwem sopocian 20:8.

Dzięki trzeciemu zwycięstwu w sezonie sopocianie zajmują obecnie drugie miejsce w tabeli Grupy Północnej PLFA II. Ustępują tylko Królewskim Warszawa, którzy już zapewnili sobie wygranie grupy.

- To był dla nas ciężki mecz. Rywale szczególnie dobrze biegali z piłką. W drugiej połowie, podczas potężnej ulewy gra siłą rzeczy była głównie po ziemi. Na szczęście w tak ekstremalnych warunkach udało nam się  zdobyć jeszcze jedno przyłożenie i wygrać istotny mecz - skomentował Michael Tirrell Jr, koordynator obrony Sabercats Sopot. -Przed nami niezwykle ważne starcie z Cougars Szczecin. Wygląda na to, że ten mecz zdecyduje kto z drugiego miejsca awansuje do play-off - dodał Tirrell Jr.


Sabercats Sopot - Toruń Angels 20:8 (14:0, 0:0, 0:8, 6:0)

I kwarta
7:0 przyłożenie Marcela Grzeczkowskiego po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Adam Kłodnicki)
14:0 przyłożenie Patryka Dampca po 60-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Adam Kłodnicki)

III kwarta
14:8 przyłożenie Tomasza Kuski po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Tomasz Kuska)

IV kwarta
20:8 przyłożenie Bartosza Romanowskiego po 25-jardowej akcji po podaniu Michała Stelmasiewicza


Mecz obejrzało 250 widzów.

 

Święci kroczą do play-off
Silvers Olkusz - Saints Częstochowa 0:46

W niedzielnym meczu w ramach Grupy Południowej PLFA II naprzeciw siebie stanęły drużyny Silvers Olkusz i Saints Częstochowa. We wszystkich trzech dotychczasowych meczach tego sezonu Srebrni musieli uznać wyższość rywali. Olkuszanie stracili w tych meczach łącznie 122 punkty zyskując raptem 19.

Srebrni poczynili pewne postępy względem przedsezonowego sparingu, w którym zmierzyliśmy się z nimi. Widać, że grają pewniej i ich gra jest bardziej poukładana.
Piotr Mróz, prezes Saints

Grający drugi raz w tym roku przed własną publicznością Silvers chcieli udowodnić swoim fanom, że potrafią zwyciężać. Jednak już pierwsza kwarta pozbawiła olkuszan złudzeń. Trzy przyłożenia – dwa po akcjach biegowych i jedno po przechwycie – wyprowadziły częstochowian na 20-punktowe prowadzenie. Bohaterem tej części gry był zdobywca przyłożenia obronnego Daniel Baniak. Co ciekawe niedługo później ponownie przechwycił podanie rozgrywającego rywali. Tym razem jednak to jego kolega z ataku Michał Chochliński postawił kropkę nad i.

Po pierwszym tego dnia przyłożeniu Jacka Wróblewskiego Saints prowadzili do przerwy 26:0. Po wznowieniu meczu obraz gry nie uległ zmianie. Kolejne dwa przyłożenia po akcjach biegowych i jeszcze jedno po przechwycie, tym razem w wykonaniu Marcina Kobalczyka, ustaliły wynik meczu. Święci rozbili Srebrnych 46:0.

Dzięki zwycięstwu Saints wspięli się na drugie miejsce w tabeli Grupy Południowej PLFA II. Czwarta porażka w sezonie spowodowała to, że Srebrni zamykają stawkę na drugoligowym południu.

- W meczu z olkuszanami przetestowaliśmy wielu zmienników, szczególnie w obronie. Oczywiście nie odmawiamy ducha walki Silvers, którzy starali się wygrać, ale byliśmy dzisiaj po prostu lepsi -skomentował Piotr Mróż, prezes Saints Częstochowa. - Srebrni poczynili pewne postępy względem przedsezonowego sparingu, w którym zmierzyliśmy się z nimi. Widać, że grają pewniej i ich gra jest bardziej poukładana. Dobrze zaprezentował się ich rozgrywający, który wielokrotnie precyzyjnie podał do swoich kolegów - dodał Mróz.


Silvers Olkusz - Saints Częstochowa 0:46 (0:20, 0:6, 0:6, 0:14)

I kwarta
0:7 przyłożenie Aleksandra Mieruszyńskiego po 8-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Damian Belica)
0:13 przyłożenie Daniela Baniaka po 35-jardowej akcji powrotnej po przechwycie
0:20 przyłożenie Michała Chochlińskiego po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Damian Belica)

II kwarta
0:26 przyłożenie Jacka Wróblewskiego po 20-jardowej akcji biegowej

III kwarta
0:32 przyłożenie Jacka Wróblewskiego po 25-jardowej akcji biegowej

IV kwarta
0:38 przyłożenie Michała Chochlińskiego po 2-jardowej akcji biegowej
0:46 przyłożenie Marcina Kobalczyka po 35-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za dwa punkty Mateusz Słowiński)


Mecz obejrzało 400 widzów.

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?