Ostatnie starcie przed finałem!

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 21 czerwca 2018 | Komentarze: 0

Już w najbliższą sobotę w Bydgoszczy, przy ulicy Słowiańskiej 7, odbędzie się ostatni w tym roku Turniej Juniorski PLFA J-8 (przed Turniejem Finałowym). Naprzeciwko siebie staną młodzi adepci futbolu z Bydgoszczy, Poznania, Warszawy oraz Szczecina.

Plan 4. Turnieju Juniorskiego:

Godz. 11:00 – Młoda Husaria Szczecin J-8 – Kozły Poznań J-8
Godz. 12:45 – Warsaw Eagles J-8 – Bydgoszcz Archers J-8
Godz. 14:30 – Warsaw Eagles J-8 – Młoda Husaria Szczecin J-8
Godz. 16:15 – Bydgoszcz Archers J-8 – Kozły Poznań J-8

Ostatni turniej juniorski PLFA J-8 to ostatni moment na to, aby odnaleźć odpowiedni system, ustawienie i zoptymalizować skład najlepiej jak to możliwe. Drużyny spotkają się po raz ostatni przed najważniejszym Turniejem Finałowym, podczas którego będą walczyli o pierwsze, oficjalne Mistrzostwo Polski Juniorów futbolu ośmioosobowego pod patronem Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Znając jednak charakterystykę, filozofię i inteligencje poszczególnych trenerów, nikt do końca nie będzie chciał odkryć wszystkich swoich kart, zasiewając w swoich przeciwnikach nasionko niepewności. Biorąc pod uwagę absencje i kontuzje w zespołach, wydaje się, że w najmniej komfortowej sytuacji będą Kozły Poznań oraz Młoda Husaria Szczecin. Ekipa Damiana Łuca będzie musiała poradzić sobie bez swojego największego lidera i jedynego rozgrywającego w składzie – Macieja Kubickiego. Ten, co prawda, pojawi się za linią boczną, ale tylko w roli motywatora, a na boisku jego odpowiedzialność będzie musiał przejąć Kacper Pawlaczyk. W Warszawie pokazał, że nie jest domatorem akcji podaniowych i wszystko wskazuje na to, że Wielkopolanie będą starali się zagrozić rywalom akcjami biegowymi. Czy będą w stanie na tyle zbilansować swoje serie, aby móc wykreować sobie odpowiednio dużo miejsca na boisku w poszczególnych akcjach? To pytanie, które zadaje sobie każdy w Poznaniu. Na pewno nie brakuje zawodników, którzy będą próbowali tego dokonać. Kacper Pawlaczyk, Szymon Cempura, Szymon Kubacha, Markus Graja – między innymi oni będą decydowali o jakości w formacji ofensywnej, podczas gdy w obronie szaleć będą Patryk Stachowski, Stanisław Idziak, Stanisław Brzuska, Adrian Dolniak. Do ostatniej chwili wahać będą się losy Ivo Jakubowskiego, który po ostatnim turnieju był mocno poobijany i już wówczas trener Łuc mówił, że do Bydgoszczy nie pojedzie, a jeśli tak, to nie będzie korzystał z jego usług oszczędzając go na turniej finałowy. Ostatecznie zawodnik znalazł się nie tylko w awizowanym składzie, ale też pierwszej „ósemce”. Jak będzie wyglądała jego eksploatacja, zobaczymy już w sobotę.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy w komfortowej sytuacji po stracie Macieja Kubickiego i drobnych kontuzjach pozostałego trzonu. Nie mniej, do Bydgoszczy jedziemy nie po to, żeby przetrwać, ale wygrać. Nawet jeśli nie będziemy w stanie, to zrobimy wszystko, aby zawiesić naszym rywalom poprzeczkę jak najwyżej. Jesteśmy Kozły, choćbyśmy byli wszyscy skaleczeni, osłabieni, to nadal będziemy brnąć po swoje. Naszą siłą zawsze była gra fizyczna, więc myślę, że przestawienie się naszego systemu ofensywnego – na bardziej biegowy – nam pomoże. - zapowiada Damian Łuc, trener główny Kozłów Poznań.

Z nie mniejszymi kłopotami zmagali się Młodzi Husarze. Po powrocie z Poznania, trener Piotr Roszak, musiał stanąć na głowie, żeby móc zamienić szpital na boisko. Niestety, nie wszystkich udało się postawić na nogi, bowiem w Bydgoszczy na pewno nie pojawi się, m.in. Jakub Grzywacz, a więc podstawowy filar formacji defensywnej, co jest ogromnym ciosem dla drugiej linii obrony. Na szczęście są też i dobre wiadomości. Do pełni zdrowia wrócił Natan Hapanowicz,16-letni linebacker, którego obecność może pomóc zatuszować stratę, wcześniej wspomnianego, Grzywacza. Mimo wszystko, przez ostatnie trzy tygodnie, sztab szkoleniowy starał się poprawić pewne elementy w grze z dysponowanymi adeptami oraz przećwiczyć nowe zagrywki w systemie, które mają pomóc zdezorientować przeciwnika.

- Cały czas dokładamy nowe elementy do naszego systemu, aby w starciu z przeciwnikami mieć jak najwięcej możliwości zaskoczenia. Będziemy starać się użyć wszystkich, by wybrać jak najskuteczniejszy wachlarz naszych możliwości. To na pewno nie były łatwe trzy tygodnie, gdyż musieliśmy zmagać się z różnymi przeciwnościami. Chłopacy poznali już czym jest futbol amerykański, jak trudny i wymagający to sport, dzięki czemu rośnie w nich większa świadomość. Nie ma co ukrywać, jesteśmy nowicjuszami, nie mniej jednak, chciałbym żebyśmy zaczęli patrzeć troszeczkę szerzej na wszystko. Swoje frycowe już zapłaciliśmy. Teraz czas, żeby zacząć wyciągać szybko wnioski, uczyć się w warunkach meczowych, a nie tylko skupiać się na tym, aby przegrać jak najmniejszą różnicą. Może nie jesteśmy w stanie od razu regularnie zwyciężać, ale jesteśmy w stanie grać na dobrym poziomie, tak aby być konkurencją dla przeciwnika. Chcemy udowodnić każdym turniejem, że ciężko pracujemy, rozwijamy się, a nie stoimy w miejscu. - zapewnia Piotr Roszak, trener główny Młodej Husarii Szczecin J-8.

O zdrowie swojego składu musieli zadbać również trenerzy i fizjoterapeuci gospodarzy turnieju – Bydgoszcz Archers. W przypadku Ksawerego Tracza i Kacpra Malaka, na szczęście, udało się doprowadzić ich do pełni dyspozycji. Niestety, wciąż pod znakiem zapytania stoi występ Dylana Steyera czy Igora Lasoty, którzy zmagają się z kontuzjami, które nie dość, że są bolesne, to ciężko ocenić ich aktualny stan. Trener Pawlak, najprawdopodobniej, decyzję o ich wystawieniu na boisko podejmie w ostatniej chwili. Choć bydgoszczanie wcale nie dysponują wąskim składem – ten liczy sobie przecież blisko 40 zawodników – to i tak szkoleniowcy będą musieli się trochę nagłowić, aby dobrać jak najbardziej optymalne i przede wszystkich skuteczne ustawienie. Jedną z takich zmian będzie wykorzystanie Miłosza Słonieckiego, nie tylko na nominalnej pozycji tight enda, ale też i defensive backa, gdzie świetnie spisywał się przed rokiem. To oznacza większą eksploatację, ale przy jego przygotowaniu fizycznym oraz inteligencji boiskowej, jest w stanie zachować jakość przez wszystkie osiem kwart. Dodatkowo, odkryciem ostatnich trzech tygodni może być Oskar Daniszewski. Defensywny liniowy, który dość szybko wszedł w łaski Mateusza Marciniaka (koordynator defensywy), co już dużo świadczy o jego postawie, gdyż Marciniak należy do niezwykle wymagających szkoleniowców, który z dużą rozwagą dobiera skład wyjściowy. Daniszewski znalazł się w nim po raz pierwszy, a więc warto zwrócić na niego uwagę. W awizowanym składzie pojawi się także dwóch nowych zawodników, którzy do tej pory nie byli zgłaszani do protokołu, ale swoją postawą na treningach zasłużyli na wyróżnienie. Mowa o Emilianie Drzymulskim (linebacker) oraz Olafie Łuczejko (defensive back).

- Mamy plan trochę przeorganizować naszą grę ofensywną, mamy również parę pomysłów jeśli chodzi o defensywną stronę boiska, gdyż tutaj nasz system zagrywek został dość znacząco przebudowany, zatem na pewno parę ciekawych rzeczy nasi przeciwnicy zobaczą. Naszym celem samym w sobie musi być turniej finałowy, na którym będziemy walczyć o najwyższe laury, więc przy wszystkich przeciwnościach i chęciach wygrywania, musimy wziąć to pod uwagę. Jestem bardzo ciekawy co zaprezentują Kozły Poznań, szczególnie po stracie swojego rozgrywającego, jak również Młodzi Husarze, którzy są prowadzeni przez bardzo kreatywnego Piotra Roszaka. Starcie z ekipą Jakuba Zdunia również nie będzie należało do najłatwiejszych i będzie wymagało od nas ogromnego wysiłku i zaangażowania, ale ja zawsze staram się wymagać jak najwięcej od swoich zawodników i obarczać ich dużą odpowiedzialnością. Wierzę, że tym razem wyjdziemy obronną ręką z tej rywalizacji. - mówi Stanisław Pawlak, trener główny Bydgoszcz Archers.

Warsaw Eagles to niekwestionowani liderzy grupy, którzy jeszcze nie zaznali smaku porażki. To rodzi ogromną determinację wśród przeciwników, którzy chcą pokazać, że są w stanie zagrozić niepokonanym. Z każdym meczem presja i oczekiwania będą rosnąć, więc wydaje się, że najważniejszym elementem, nad którym muszą zapanować trenerzy, to sfera mentalna. Warszawianom nie brak indywidualności, będąc przy tym świetnie zgranym kolektywem. Trzon pozostaje nienaruszony, a więc nie powinno zabraknąć żadnego z kluczowych zawodników, którzy decydowali o wyniku w ostatnich meczach. Co prawda, trener główny nadal nie może skorzystać z usług wszystkich, ale to wcale nie przeszkadza mu w doborze optymalnego planu meczowego. Jak zapowiada, może dojść do dużej rotacji w trakcie turnieju, gdyż będzie starał się korzystać ze wszystkich graczy, jednocześnie obserwując jakie ustawienie sprawuje się najlepiej. Z pewnością, w ataku wszystkie oczy będą skierowane na Marcela Smolenia, Aleksandra Bargieła, Filipa Zapendowskiego czy Oliwię Kamieniecką, którzy będą stwarzali największe zagrożenie w swoich seriach, podczas gdy w defensywie wiele będzie zależało od postawy Davida Hattona-Jonesa, Macieja Latały, Jakuba Jędrkowiaka, Bartosza Kunca czy Igora Gawryszewskiego.

- W kontekście najbliższego turnieju w Bydgoszczy, martwią nieco kontuzje kilku zawodników, ale postaramy się dać szansę innym osobom. Wiemy, że jedziemy tam w roli faworyta, ale nikt nie odda nam niczego bez walki. Mam nadzieję, że uda nam się jednak wygrać obydwa spotkania, równocześnie dając szansę na grę dużej ilości zawodników. - mówi Jakub Zduń, trener główny Warsaw Eagles J-8.

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA