Podsumowanie 7. kolejki PLFA II

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 12 sierpnia 2012 | Komentarze: 0

W 7. kolejce Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego II (PLFA II) zwycięstwa odniosły drużyny Cougars Szczecin, Saints Częstochowa, Diabły Wrocław, Tytani Lublin i Królewscy Warszawa. Ostatnie dwa z tych zespołów wygrały komplet meczów w sezonie zasadniczym i tym samym triumfowały w swoich grupach.


Kuguary wiceliderem

Cougars Szczecin - Sabercats Sopot 40:14

Otwierający siódmą kolejkę mecz szczecinian z sopocianami miał wysoką stawkę. Triumf praktycznie gwarantował przyjezdnym awans do play-off. Gospodarze, którzy rozegrali dopiero czwarty mecz w sezonie wygrywając mogli się bardzo przybliżyć tego samego celu.

Pierwsza połowa dość wyrównanego starcia należała do Cougars. W pierwszej połowie w dwóch z trzech przyłożeń udział mieli dwaj rozgrywający szczecinian Andrzej Łukasik i Remigiusz Borejszo. Pierwszy precyzyjnie podał do Emila Trochanowicza, drugi sam wbiegł w pole punktowe rywali. Touchdowny te przedzieliło efektowne zagranie biegowe Tomasza Komosy.

Po wygranej z Sabercats nasze szanse na awans do play-off oceniam na 90%. Nie lekceważymy następnych rywali, ale jestem przekonany, że wygramy przynajmniej raz w pozostałych dwóch meczach.
Tomasz Leszczyński, menadżer Cougars Szczecin

Na trzecią kwartę zespół z Sopotu wybiegł zupełnie odmieniony. Dużo lepiej funkcjonująca ofensywa podaniowa przyniosła gościom da przyłożenia. Podania doświadczonego Luke’a Zetazate wykorzystali Samir El-nkaeib i Bartosz Romanowski. Dzięki jednemu skutecznemu podwyższeniu za dwa do remisu drużynie z województwa pomorskiego brakowało raptem 7 punktów.

Ostatnia część gry należała jednak znowu do zdeterminowanych gospodarzy. Dwa przyłożenia Tomasza Komosy i jeden touchdown Jakuba Piekarskiego przesądziły o ważnym triumfie Kuguarów.

- Po wygranej z Sabercats nasze szanse na awans do play-off oceniam na 90%. Nie lekceważymy następnych rywali, ale jestem przekonany, że wygramy przynajmniej raz w pozostałych dwóch meczach - powiedział Tomasz Leszczyński, menadżer Cougars Szczecin. - Mamy świadomość, że gdy Sopocianie nas przycisnęli wcale nie było tak łatwo, jak wskazywałby na to wynik. Niestety dzisiejszą wygraną okupiliśmy kontuzją drugiego rozgrywającego Remigiusza Borejszo – dodał Leszczyński.

- Nasz kanadyjski rozgrywający Luke Zetazate wrócił do Polski raptem kilka dni przed ważnym meczem z Cougars. Mieliśmy problemy ze zgraniem w ataku i tu należy upatrywać się przyczyny porażki. Obrona zagrała bardzo solidnie trzykrotnie zabierając piłkę rywalom - skomentował Michał Radelicki, prezes Sabercats Sopot.

Cougars Szczecin - Sabercats Sopot 40:14 (7:0, 14:0, 0:14, 19:0)

I kwarta
7:0 przyłożenie Emila Trochanowicza po 20-jardowej akcji po podaniu Andrzeja Łukasika (podwyższenie za jeden punkt Bartosz Żołnowski)

II kwarta
14:0 przyłożenie Tomasza Komosy po 30-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Bartosz Żołnowski)
21:0 przyłożenie Remigiusza Borejszo po 8-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Bartosz Żołnowski)

III kwarta
21:8 przyłożenie Samira El-nkaeiba po 18-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate (podwyższenie za dwa punkty Bartosza Romanowskiego po podaniu Michała Stelmasiewicza)
21:14 przyłożenie Bartosza Romanowskiego po 18-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate

IV kwarta
27:14 przyłożenie Tomasza Komosy po 3-jardowej akcji biegowej
34:14 przyłożenie Tomasza Komosy po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Adrian Rogaczewski)
40:14 przyłożenie Jakuba Piekarskiego po 17-jardowej akcji po podaniu Andrzeja Łukasika

Mecz obejrzało 150 widzów.

 
Diabły w uderzeniu

Silvers Olkusz - Diabły Wrocław 0:45

Diabły pojechały do Olkusza uskrzydlone pierwszym triumfem w sezonie, który odniosły 28 lipca pokonująca na własnym boisku Ravens Rzeszów 30:0. Goszczący wrocławian Srebrni nie mieli tak dobrych nastrojów, gdyż przegrali trzy ostatnie mecze tracąc łącznie 132 punkty nie zyskując żadnych.

W wyrównanej pierwszej kwarcie jedyne punkty zdobyła drużyna z województwa dolnośląskiego po tym jak ładnym kopnięciem ze sporej odległości popisał się Marcin Hisztin. W drugiej kwarcie sygnał do ataku dał Maciej Kuźniarski, który wykorzystał dwa celne podania rozgrywającego Kamila Kowalika. Jeszcze przed przerwą błysnął Filip Kresowaty, który przebiegł z piłką 23 jardy zanim przeciął linię pola punktowego Silvers. Do przerwy wrocławianie prowadzili 24:0.

Wbrew wynikowi mecz nie był wcale jednostronny. Nasza formacja obrony pokazała dzisiaj wiele dobrych zagrań. Kilak razy udało nam się zatrzymać rozgrywającego przed linią wznowienia akcji, a do tego prawie całkowicie zniwelowaliśmy biegi Diabłów.
Michał Polak, rozgrywający Silvers Olkusz

Po wznowieniu gry przyjezdni jeszcze trzykrotnie wnieśli piłkę w pole punktowe rywali. Ozdobą meczu był ostatni touchdown Diabłów. 50-jardową akcję po podaniu Kowalika wykonał Sławoj Wiśniewski. Diabły zasłużenie wygrały drugi mecz w sezonie, tym razem pokonując Silvers różnicą aż 45-punktów.

Prócz dobrej postawy w ataku Diabły błysnęły też w obronie. Podobnie jak w meczu z Krukami wrocławianie sześciokrotnie wymuszali straty rywali. Tym razem pięciokrotnie przechwycili podanie rozgrywającego gospodarzy i raz wybili piłkę jednemu z running backów Silvers. Co ciekawe w drugim meczu z rzędu trzy podania na przyłożenie zamienił skrzydłowy Maciej Kuźniarski.

- Wbrew wynikowi mecz nie był wcale jednostronny. Nasza formacja obrony pokazała dzisiaj wiele dobrych zagrań. Kilak razy udało nam się zatrzymać rozgrywającego przed linią wznowienia akcji, a do tego prawie całkowicie zniwelowaliśmy biegi Diabłów. Niestety słabiej zagraliśmy przeciw podaniom i to pozwoliło rywalom zdobyć 5 przyłożeń górą - skomentował Michał Polak, rozgrywający Silvers Olkusz. - Jesteśmy zdeterminowani by wygrać w naszym ostatnim meczu w tym sezonie. Wiemy, że Kruki z Rzeszowa, z którymi 25 sierpnia zagramy na wyjeździe będą walczyły o triumf równie ambitnie. Zapowiada się ciekawe starcie - dodał Polak.

Silvers Olkusz - Diabły Wrocław 0:45 (0:3, 0:21, 0:14, 0:7)

I kwarta
0:3 37-jardowe kopnięcie z pola Marcina Hisztina

II kwarta
0:10 przyłożenie Macieja Kuźniarskiego po 14-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika (podwyższenie za jeden punkt Marcin Hisztin)
0:17 przyłożenie Macieja Kuźniarskiego po 10-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika (podwyższenie za jeden punkt Marcin Hisztin)
0:24 przyłożenie Filipa Kresowatego po 23-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Hisztin)

III kwarta
0:31 przyłożenie Michała Zioło po 4-jardowej akcji po podaniu Patryka Podziemskiego (podwyższenie za jeden punkt Marcin Hisztin)
0:38 przyłożenie Macieja Kuźniarskiego po 15-jardowej akcji po podaniu Patryka Podziemskiego (podwyższenie za jeden punkt Marcin Hisztin)

IV kwarta
0:45 przyłożenie Sławoja Wiśniewskiego po 50-jardowej akcji po podaniu Kamila Kowalika (podwyższenie za jeden punkt Marcin Hisztin)

 

Mecz obejrzało 300 widzów.

Święci o krok od play-off
Saints Częstochowa - Tychy Falcons 28:21

W najbardziej wyrównanym meczu 7. kolejki PLFA II zmierzyły się drużyny Saints Częstochowa i Tychy Falcons. Zespoły te znają się bardzo dobrze, gdyż jeszcze przed swoimi debiutami w PLFA rozegrały dwumecz sparingowy. Faworytem sobotniej potyczki, która miała niezwykle ważne znaczenie dla układu górnej części tabeli drugoligowej Grupy Południowej byli Święci. Zespół ten wygrał dwa ostatnie mecz. Falcons w dwóch poprzednich kolejkach musieli uznać wyższość rywali.

Skromne prowadzenie po pierwszej kwarcie zapewnił gospodarzom Damian Belica, gdy popisał się skutecznym, długim kopnięciem z pola. Gdy punkty zdobył Damian Stypka wykorzystując precyzyjne podanie Michała Chochlińskiego wydawało się, że częstochowianie kontrolują przebieg wydarzeń. Jeszcze przed przerwą błysnął running back z Tychów Mateusz Błazik. Po nieskutecznej próbie podwyższenia rywali z województwa śląskiego dzieliły cztery punkty.

Wygraliśmy dzisiaj bardzo ważny mecz w kontekście play-off. Najbardziej nerwowo było w czwartej kwarcie, gdy po naszym wykopie znakomitą akcję powrotną na przyłożenie wykonał Grzegorz Dominik. Na szczęście otrząsnęliśmy się i do nas należała emocjonująca końcówka.
Marek Musiał, koordynator zespołów specjalnych Saints Częstochowa

Początek drugiej połowy znowu należał do bardzo precyzyjnego Belicy. Tym razem posłał piłkę nad poprzeczką i między słupkami z 31 jardów. To pozwoliło jego drużynie prowadzić 7 punktami. Chwilę później, po wykopie Świętych piłkę złapał Grzegorz Dominik i popisał się 80-jardowym rajdem w pole punktowe rywali. Dzięki skutecznemu podwyższeniu za dwa punkty goście po raz pierwszy wyszli na prowadzenie.

W decydującej kwarcie rozegrał się prawdziwy horror. Dobry bieg tyszanina Mateusza Błazika pozwolił gościom powiększyć przewagę. Jednak niedługo później piękną akcją popisał się duet Michał Chochliński – Damian Stypka. Po 70-jardowej akcji i skutecznym podwyższeniu za dwa punkty, na 36 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry na tablicy widniał remis.

Po wykopie piłkę odebrali goście. Jednak już pierwsze ich podanie padło łupem Daniela Baniaka, który popisał się też 30-jardową akcją powrotną przenosząc piłkę na 6. jard przed polem punktowym rywali.  Dzieła dokonał Jacek Wróblewski i Święci mogli celebrować niezwykle ważny triumf.

- Wygraliśmy dzisiaj bardzo ważny mecz w kontekście play-off. Najbardziej nerwowo było w czwartej kwarcie, gdy po naszym wykopie znakomitą akcję powrotną na przyłożenie wykonał Grzegorz Dominik. Na szczęście otrząsnęliśmy się i do nas należała emocjonująca końcówka - powiedział po meczu Marek Musiał, koordynator zespołów specjalnych Saints Częstochowa.


Saints Częstochowa - Tychy Falcons 28:21 (3:0, 7:6, 0:0, 18:15)

I kwarta
3:0 43-jardowe kopnięcie z pola Damiana Belicy

II kwarta
10:0 przyłożenie Damian Stypki po 32-jardowej akcji po podaniu Michała Chochlińskiego (podwyższenie za jeden punkt Damian Belica)
10:6 przyłożenie Mateusza Błazika po 15-jardowej akcji biegowej

III kwarta
13:6 31-jardowe kopnięcie z pola Damiana Belicy
13:14 przyłożenie Grzegorza Dominika po 80-jardowej akcji powrotnej po wykopie (podwyższenie za dwa punkty Mateusz Błazik)

IV kwarta
13:21 przyłożenie Mateusza Błazika po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Paweł Sołoducha)
21:21 przyłożenie Damiana Stypki po 70-jardowej akcji po podaniu Michała Chochlińskiego (podwyższenie za dwa punkty Jacek Wróblewski)
28:21 przyłożenie Jacka Wróblewskiego po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Damian Belica)


Mecz obejrzało 500 widzów.

Perfekcyjny sezon Tytanów
Tytani Lublin - Rybnik Thunders 44:12

Przed niedzielnym, domowym starciem z Grzmotami z Rybnika Tytani Lublin zapewnili już sobie dominację na drugoligowym południu. Stawką meczu było zachowanie perfekcyjnego bilansu w sezonie zasadniczym. Dla Thunders mecz miał niebagatelne znaczenie, gdyż rybniczanie wygrali dwa z trzech dotychczasowych meczów co stawiało ich w gronie drużyn, które mają szansę na awans do play-off.

Drugi najlepszy atak PLFA II miał na początku meczu problemy ze zdobywaniem jardów. Jedyne punkty dla lublinian w pierwszej kwarcie zdobył Adrian Jędrzejewski po krótkim biegu. W odpowiedzi, na początku drugiej części gry touchdownem popisał się Michał Głowala. Nieskuteczna próba podwyższenia pozwoliła lublinianom zachować jednopunktowe prowadzenie. Niedługo później goście niespodziewanie ponownie zdobyli touchdown. Dużą przytomnością popisał się liniowy ofensywny Thunders Arkadiusz Cieślok, który nakrył w polu punktowym rywali piłkę zgubioną przez jego kolegę.

Początek meczu nie był specjalnie udany w naszym wykonaniu. Gdy Thunders zdobyli przyłożenie, które pozwoliło im wyjść na prowadzenie zabraliśmy się mocno do pracy. Nasza formacja obrony grała od tego momentu jak z nut. To pozwoliło atakowi rozwinąć skrzydła.
Andrzej Jakubiec, rozgrywający Tytanów

Od tego momentu szyki defensywne lublinian zwarły się. To przyniosło gospodarzom kolejne dwa przyłożenia. Najpierw piłkę w end-zone rywali odzyskał linebacker Łukasz Rozmysł. Niedługo później kolejny popis obronny dał grający w linii defensywnej Tytanów Michał Massalski. Jego efektowna akcja powrotna pozwoliła gospodarzom prowadzić ośmioma punktami.

Na domiar złego dla Thunders bezbłędnie grał też kopacz liderów Bartłomiej Trubaj. To jego kopnięcie tuż przed przerwą zwiększyło przewagę lublinian do 12 punktów.

W trzeciej kwarcie Tytani dokonali nie lada sztuki. Po raz trzeci meczu udało im zdobyć przyłożenie po odzyskaniu piłki zgubionej przez rywali. Tym razem bohaterem akcji powrotnej był Daniel Podgajny. Ostatnie dwie akcje punktowe w meczu wykonali Krzysztof Stojak i Marcin Paprota. Spotkanie zakończyło się wyraźną wygraną Tytanów 44:12.

- Początek meczu nie był specjalnie udany w naszym wykonaniu. Gdy Thunders zdobyli przyłożenie, które pozwoliło im wyjść na prowadzenie zabraliśmy się mocno do pracy. Nasza formacja obrony grała od tego momentu jak z nut. To pozwoliło atakowi rozwinąć skrzydła - powiedział Andrzej Jakubiec, rzecznik prasowy Tytanów Lublin. - Wiele wskazuje na to, że naszym rywalem w półfinale będzie drużyna Cougars Szczecin. Naszym celem jest awans do finału i promocja do wyższej klasy rozgrywkowej - dodał Jakubiec.


Tytani Lublin - Rybnik Thunders 44:12 (7:0, 17:12, 13:0, 7:0)

I kwarta
7:0 przyłożenie Adriana Jędrzejewskiego po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Bartłomiej Trubaj)

II kwarta
7:6 przyłożenie Michała Głowali po 2-jardowej akcji biegowej
7:12 przyłożenie Arkadiusza Cieśloka po odzyskaniu piłki w polu punktowym rywali
14:12 przyłożenie Łukasza Rozmysła po odzyskaniu piłki w polu punktowym rywali (podwyższenie za jeden punkt Bartłomiej Trubaj)
21:12 przyłożenie Michała Massalskiego po 20-jardowej akcji powrotnej po odzyskaniu piłki zgubionej przez rywali (podwyższenie za jeden punkt Bartłomiej Trubaj)
24:12 25-jardowe kopnięcie z pola Bartłomieja Trubaja

III kwarta
31:12 przyłożenie Daniela Podgajnego po 30-jardowej akcji powrotnej po odzyskaniu piłki zgubionej przez rywali (podwyższenie za jeden punkt Bartłomiej Trubaj)
37:12 przyłożenie Krzysztofa Stojaka po 25-jardowej akcji po podaniu Andrzeja Jakubca

IV kwarta
44:12 przyłożenie Marcina Paproty po 7-jardowej akcji po podaniu Bartłomieja Trubaja (podwyższenie za jeden punkt Bartłomiej Trubaj)

Mecz obejrzało 500 widzów.

Królewski finisz rundy zasadniczej
Olsztyn Lakers - Królewscy Warszawa 0:40

Zmierzający od wygrane do wygranej Królewscy Warszawa już wcześniej zapewnili sobie pierwsze miejsce w Grupie Północnej po sezonie zasadniczym. Stawką ostatniego meczu 7. kolejki było zachowanie perfekcyjnego bilansu w tegorocznych starciach. Jeziorowcy już wcześniej stracili szansę na awans do play-off.

Już od początku warszawianie narzucili olsztynianom swój styl gry. W samej pierwszej kwarcie dwa razy na przyłożenie podawał dobrze dysponowany Karol Żak. W obu przypadkach piłkę łapał Mateusz Bednarczuk.

Wiedzieliśmy, że zmierzymy się z bardzo dobrym rywalem. To pozwoliło nam zagrać bez presji. Mieliśmy dwie okazje do zdobycia przyłożenia, ale niestety ich nie wykorzystaliśmy. Pozytywne jest to, że nasza gra jest dużo bardziej poukładana co pozwala optymistycznie patrzeć na dwa pozostałe mecze tego sezonu.
Bartosz Bania, prezes Lakers

W drugiej kwarcie przyjezdni nie zamierzali spuścić z tonu. Biegowy touchdown Krystiana Wysmolińskiego okraszony skutecznym podwyższeniem za dwa punkty zwiększył prowadzenie Królewskich do 20 oczek. Po kolejnych dwóch przyłożeniach po podaniach Żaka jasnym się stało, że drużyna ze stolicy wywiezie z Olsztyna komplet punktów.

Ostatnim akcentem punktowym tego meczu było zagranie biegowe Artura Ostrysza, które kibice zobaczyli w trzeciej kwarcie. Kilkadziesiąt minut później Królewscy mogli rozpocząć celebrację perfekcyjnego sezonu zasadniczego. Mecz zakończył się ich gładką wygraną 40:0.

- Wiedzieliśmy, że zmierzymy się z bardzo dobrym rywalem. To pozwoliło nam zagrać bez presji. Mieliśmy dwie okazje do zdobycia przyłożenia, ale niestety ich nie wykorzystaliśmy. Pozytywne jest to, że nasza gra jest dużo bardziej poukładana co pozwala optymistycznie patrzeć na dwa pozostałe mecze tego sezonu - skomentował Bartosz Bania, prezes Olsztyn Lakers. - Naszym założeniem przed tegorocznymi rozgrywkami było przetarcie się przed sezonem 2013 i promocja futbolu amerykańskiego w Olsztynie. Cieszy to, że klaruje się trzon naszej drużyny – dodał Bania.

Olsztyn Lakers - Królewscy Warszawa 0:40 (0:12, 0:20, 0:8, 0:0)

I kwarta
0:6 przyłożenie Mateusza Bednarczuka po 8-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka
0:12 przyłożenie Mateusza Bednarczuka po 20-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka

II kwarta
0:20 przyłożenie Krystiana Wysmolińskiego po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Paweł Witka po podaniu Karola Żaka)
0:26 przyłożenie Mateusza Ponety po 20-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka
0:32 przyłożenie Mateusza Bednarczuka po 15-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka

III kwarta
0:40 przyłożenie Artura Ostrysza po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za punkty Krystian Wysmoliński)

Mecz obejrzało 200 widzów.

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?