Futbol i Baby

Autor: Anna Cygańska-Zapadka Opublikowano dnia: 26 grudnia 2012 | Komentarze: 0

Nadchodzi koniec świata. Ewidentnie. I nawet nie mam na myśli Majów, czy jakichś tam Czerwonych Krzyży, meteorytów i innych ciał niebieskich, które mają nam przebiegunować Ziemię. Armagedon jest bliski, bo… kobiety wkraczają na boiska futbolu amerykańskiego.

Furie Lublin

Futbol męski rozwija się w Polsce w astronomicznym tempie – tegoroczne spotkanie przedligowe wskazują, że w sezonie 2013 będzie już ponad 70 drużyn. Czy jest zatem miejsce dla żeńskiej odmiany tego sportu? Czy kobiety są w stanie stworzyć ciekawe, sportowe widowisko na wysokim poziomie? Czy cały ten „babski futbolowy boom” nie jest tylko słomianym zapałem? „Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy…” – jak mówi postać „Rejsu”. Pierwsze zatem były Warsaw Sirens. Po nich pojawiły się mitologiczne Furie Lublin, Harpie Olsztyn i Białe Kruki Rzeszów. Skąd wzięły się kobiety w tak kontaktowej i przesiąkniętej testosteronem dyscyplinie sportu jak futbol amerykański? Właściwie były tam od początku. Jedne, siedząc na trybunach podczas meczów PLFA, trzymały kciuki za swoich chłopaków, mężów i synów. Drugie, wspierając organizacyjnie męskie kluby, gdzieś tam podskórnie wiedziały, że to jest sport dla nich. Inne, oglądając rozgrywki NFL na ekranach TV, marzyły o  swoich 5 minutach na boisku.  

Kobiety są …zazdrosne.
Potrzeba jest matką wynalazku a żeńskiego futbolu amerykańskiego w Polsce – zazdrość. Każdy, kto choć raz zbliżył się do tej dyscypliny musi stwierdzić, że ten sport, jak mało który, daje poczucie więzi między zawodnikami, scala ekipę na zasadzie wspólnej odpowiedzialności i zaufania, buduje spójny organizm, którego jedynym celem jest zwycięstwo. Kto nie chciałby stać się częścią takiej drużyny? Kobiety najzwyczajniej w świecie zapragnęły poczuć na własnej skórze zarówno ogromny wysiłek nad pokonywaniem barier ciała, ducha, charakteru, jak i determinację, zawziętość, czasem gorycz porażki ale też smak satysfakcji po zaciętym meczu. Może skusiła je również perspektywa wspólnego wypalenia cygara zwycięzcy.

Z mężczyznami w tle
Przed kobiecym futbolem stanęło fundamentalne zadanie – stworzyć takie drużyny, które udowodnią niedowiarkom prawdziwość przysłowia – „Gdzie diabeł nie może, tam babę poślę”. Co prawda wrocławscy Devils jeszcze milczą a propos żeńskiej drużyny, ale może dlatego, że oni mogą?

Harpie Olsztyn

Wszystkie drużyny kobiece funkcjonują z większym lub mniejszym wsparciem mężczyzn.  Z Syrenami najściślej współpracuje zespół Warsaw Spartans. Spośród aktualnych mistrzów PLFA I wyłoniony został sztab trenerów, koordynujących postępy dziewczyn. Same treningi odbywają się niezależnie od męskiej drużyny, ale poświecony czas, profesjonalizm oraz przekazywana wiedza ze strony innych zawodników, którzy nam pomagają, są nieocenione – przekonuje Katarzyna Zachaj, przedstawicielka Zarządu Warsaw Sirens. Podobnie funkcjonują olsztyńskie Harpie. Trenerami tego zespołu są zawodnicy drugoligowego klubu Olsztyn Lakers – Maciej Baranowski i Mateusz Jałyński. Dziewczyny uczestniczą zarówno w zajęciach teoretycznych jak i praktycznych na boisku i hali, chcąc kompleksowo przygotować się do przyszłych spotkań. Warto zaznaczyć, że zarówno Syreny jak i Harpie działają autonomicznie, tworząc własne stowarzyszenia. Zapewnia im to pewnego rodzaju niezależność, ale także niesie pewne ryzyko. Nieco inaczej wygląda sytuacja w Lublinie i Rzeszowie.

Zarówno Furie jak i Białe Kruki nie funkcjonują na zasadach odrębnego stowarzyszenia – są sekcjami żeńskimi istniejących już klubów męskich – Tytanów Lublin i Ravens Globinit Rzeszów. Najogólniej rzecz biorąc korzystamy z zasobów Tytanów. Dzięki współpracy z klubem mamy zapewnione boisko do treningów. Korzystamy również z doświadczenia zawodników, którzy prowadzą nasze przygotowania. Za pośrednictwem Tytanów możemy także liczyć na promocję oraz wspólny udział w różnych imprezach – wyjaśnia Dominika Rycerz – Jakubiec, współzałożycielka Furii (prywatnie żona Andrzeja Jakubca, kapitana ofensywy Tytanów Lublin).

„Najważniejsza jest fachowość, żeby to co robisz, robić dobrze…”
Samo powstanie drużyn kobiecych jest już dużym osiągnięciem w rozwoju futbolu amerykańskiego w Polsce. Należy jednak podejść do tej sytuacji z ostrożnym optymizmem.  Na tym etapie rozwoju kobiecego futbolu istotne jest zrekrutowanie i utrzymanie zawodniczek. Minimalnie do gry w wersji ośmioosobowej (przewidywanej dla kobiet) potrzebnych jest 25 wyekwipowanych osób. Najsilniejsze pod tym względem są warszawskie Syreny, które deklarują 30 trenujących regularnie zawodniczek. Za nimi są Harpie z 15 i Furie z 11 grającymi. Białe Kruki właśnie przeprowadzają rekrutację, która ma wzmocnić ten zespół. W takim układzie sił niestety trudno marzyć nawet o rozgrywkach ośmioosobowych w sezonie 2013. Obecnie PLFA  zastanawia się nad konsensusem, który przyczyni się do dalszego rozwoju futbolu kobiet.

Marta Konopka-Mrozek, Warsaw Sirens

Największą bolączką wszystkich nowo powstających klubów, obok problemów ze skompletowaniem składu,  jest sprzęt, a właściwie jego brak. Jak radzą sobie z tym dziewczyny? Najprostszym rozwiązaniem jest korzystanie ze sprzętu zespołów męskich. Fakt, może i najprostszym, ale zdecydowanie nie najbezpieczniejszym. Nie trzeba być geniuszem, żeby zauważyć różnice anatomiczne między kobietą i mężczyzną. Z takim stanem rzeczy związana jest więc większa ochrona innych partii ciała. Na straży kwestii bezpieczeństwa staje PLFA. Rzeczą o którą zawsze będziemy dbać w stu procentach jest bezpieczeństwo zawodniczek. O ile większość sprzętu można traktować jako odpowiedni dla obojga płci, będziemy mocno naciskać na to, by panie grały w kobiecych ochraniaczach na ramiona. Są one inaczej skonstruowane i chronią też biust. Jesteśmy w trakcie pozyskiwania ekspertyzy medycznej, która przekona wszystkie osoby sceptycznie nastawione do tego pomysłu - zapewnia Marcin Łojewski, dyrektor do spraw rozwoju nowych klubów PLFA. Szansą na zdobycie odpowiedniego sprzętu dla zespołów kobiecych mogłyby być granty. W ubiegłym roku dzięki pomocy Międzynarodowej Federacji Futbolu Amerykańskiego (IFAF) udało się pozyskać dla juniorów 400 kompletów strojów.  Co roku ogłaszane są nowe konkursy grantowe, ale to IFAF decyduje, jaki kierunek  będzie realizowany w danym czasie. Trzymajmy więc kciuki, że w 2013 będzie wspierany właśnie futbol kobiecy.

“Not so Fast”, jak mawia Leland "Lee" Corso
Przed klubami kobiecymi stają także inne, formalne wymagania, którym muszą sprostać, chcąc grać w lidze. Pod kątem organizacyjnym nie będziemy różnicować drużyn ze względu na płeć. Każdy klub w Polsce - kobiecy, męski, juniorski, ten który startuje od 2006 roku i ten który się tworzy, będzie miał stawiane wymagania organizacyjneadekwatne do klasy sportowej, do której się zgłasza – zapewnia Łojewski. W kuluarach pojawiają się krytyczne uwagi dla obostrzeń stawianych przez PLFA. Według niektórych hamują one rozwój nowych drużyn. Inne głosy podkreślają jednak, że dla dobra całej organizacji należy zachować spójną politykę, aby funkcjonowanie wszystkich zespołów było na jak najbardziej profesjonalnym poziomie. Poprzez ukazanie barier wejścia pokazujemy klubom, do jakiego poziomu muszą (przy naszej pomocy) dojść, aby wystartować w lidze. Możemy wskazać kierunek do którego dążyć i udostępnić narzędzia, by tak się stało. Reszta jest zupełnie po ich stronie – komentuje ten temat Łojewski. Jednocześnie podkreśla on, że zadaniem PLFA jest nie tylko najszybsze, ale i najsensowniejsze umożliwienie nowym klubom wzięcia udziału w rozgrywkach.

"Sky is the limit"
Ostatni rok w futbolu amerykańskim w Polsce udowodnił wielu sceptykom, że ciężką i rzetelną pracą można osiągnąć szczyty. Rok 2013 oferuje nam rozgrywki w 5 klasach, mecze na arenach wybudowanych na Euro 2012, transmisje telewizyjne a nawet spotkania międzynarodowe (reprezentacje Polski i Szwecji zmierzą się już 2 lutego w Atlas Arenie w Łodzi).  Czy zatem futbol kobiecy ma szanse zaistnieć w PLFA na dłużej? Oczywiście! Słowa trenera aktualnych Mistrzów Polski Seahawks Gdynia oraz reprezentacji Polski – Macieja Cetnerowskiego są tego doskonałym dowodem - Nic tak nie stymuluje rekrutacji i rozwoju, jak perspektywa grania. Jeśli zatem Syreny, Harpie, Furie i Białe Kruki będą nadal tak ambitnie dążyły do jednego, wspólnego celu… niemożliwe stanie się możliwe, a kibice będą mogli patrzeć spokojnie w przyszłość kobiecego futbolu w Polsce.

Anna Cygańska-Zapadka
a.cyganska-zapadka@bp.plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?