Podsumowanie 11. kolejki PLFA II

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 22 lipca 2013 | Komentarze: 0

W 11. rundzie zmagań drugoligowych aż w 5 z 6 meczów triumfowali goście. Jedynym gospodarzem, który wygrał w tej kolejce jest drużyna Seahawks Gdynia B.


Obronne wyżyny
Warsaw BEagles - Królewscy Warszawa 3:28

W sobotę w stolicy naprzeciw siebie stanęły dwie drużyny, które nie poznały w tym roku smaku porażki. BEagles przyszło się tym razem spotkać z zespołem, który od początku bieżącego sezonu nie pozwolił rywalom wykonać żadnej akcji punktowej. Bilans trzech pierwszych meczów Królewskich był imponujący - 107:0.

Nominalni goście szybko przejęli inicjatywę. W pierwszej kwarcie po ładnym podaniu Karola Żaka punkty zdobył Mateusz Bednarczuk. Jeszcze przed przerwą Orły zmniejszyły prowadzenie rywali do 4 punktów, gdy skuteczne kopnięcie z pola wykonał Piotr Pamulak.

W drugiej połowie Królewscy rządzili niepodzielnie. Świetna postawa formacji obrony nie pozwoliła na wiele rezerwom wicemistrzów Topligi. Atak monarszej drużyny także stanął na wysokości zadania. Trzy przyłożenia biegowe w drugiej połowie - dwa Michała Poprawskiego i jedno Krystiana Wysmolińskiego - pozwoliły odnieść zdecydowane, 25-punktowe zwycięstwo. Tym samym Królewscy umocnili się na pozycji lidera Grupy Centralnej PLFA II.

- Tym meczem praktycznie zapewniliśmy sobie pierwsze miejsce w tabeli naszej grupy. Wachlarz zagrywek ofensywnych mamy ustalony. Musimy popracować nad regularnością i konsekwencją. Obrona funkcjonuje znakomicie. Nie pamiętam by którakolwiek drużyna PLFA nie straciła przyłożenia w czterech meczach z rzędu. Dzisiaj szczególnie linia defensywna wzniosła się na wyżyny – ocenił Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, prezes Królewskich.

- Królewscy to zespół bardziej doświadczony i silniejszy fizycznie. Oni grają dłużej, i tę różnicę było dzisiaj widać. Nasi zawodnicy zostali dobrze przygotowani przez trenerów, ale zabrakło im siły fizycznej oraz doświadczenia - powiedział Jacek Śledziński, General Manager Warsaw Beagles

Warsaw BEagles - Królewscy Warszawa 3:28 (0:7, 3:0, 0:13, 0:8)

I kwarta
0:7 przyłożenie Mateusza Bednarczuka po 32-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mroczyński)

II kwarta
3:7 28-jardowe kopnięcie z pola Piotra Pamulaka

III kwarta
3:13 przyłożenie Michała Poprawskiego po 20-jardowej akcji biegowej
3:20 przyłożenie Michała Poprawskiego po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mroczyński)

IV kwarta
3:28 przyłożenie Krystiana Wysmolińskiego po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Łukasz Krześniak po podaniu Karola Żaka)

MVP: Michał Poprawski (running back Królewskich Warszawa)

Mecz obejrzało 450 widzów.


Udane polowanie Jastrzębi
Seahawks Gdynia B - Bydgoszcz Raiders 58:0

W sobotnim meczu między Seahawks B Gdynia a Bydgoszcz Raiders padło 58 punktów Wszystkie zasiliły konto gospodarzy. Wynik ten zapewnił gdynianom miejsce w fazie play-off.

Początek pierwszej kwarty nie zapowiadał jednak aż takiej dominacji Jastrzębi. Kibice tej drużyny dwukrotnie przeżyli chwile grozy, kiedy ich zawodnicy gubili piłkę. Bydgoszczanie nie skorzystali jednak z tych prezentów. Duża w tym zasługa świetnie dysponowanej formacji defensywnej pod wodzą niezmordowanego kapitana Lva Davydovsky’ego. Niemałe znaczenie dla ostatecznego wyniku miała także znacznie pewniejsza gra rozgrywającego gospodarzy – Aleksandra Kordysia. To właśnie po jego podaniu pierwsze punkty dla Jastrzębi zdobył Dawid Kryszyłowicz, sam zaś rozgrywający zainkasował dwupunktowe podwyższenie. W tej kwarcie jeszcze raz kibice Jastrzębi cieszyli się z przyłożenia, którego egzekutorem był Kordyś. Najeźdźcy próbowali odpowiedzieć, jednak nie przyniosło to większego zagrożenia dla pola punktowego Seahawks - gdyńska obrona właściwie przez cały mecz skutecznie studziła zapały gości.

W drugiej kwarcie ofensywa Jastrzębi rozkręciła się na dobre. Jednak to nie ona świętowała pierwsze w tej części meczu przyłożenie. Widowiskowym przechwytem a następnie 45-jardowym biegiem zakończonym w end zone Najeźdźców wykazał się będący w świetnej formie free safety Jastrzębi  Patryk Klein, któremu w tym meczu przypadł w udziale jeszcze jedne przechwyt (tym razem jednak nie zamieniony na touchdown). Do końca pierwszej połowy punkty dla Seahawks zdobyli jeszcze Kamil Lipka-Wszołczyk i ponownie Kordyś. Drużyny schodziły na przerwę  przy wyniku 36:0.

Przy tak wysokiej przewadze zegar meczowy odmierzał już czas zgodnie z „mercy rule”, w związku z czym reszta spotkania przebiegła niemal w ekspresowym tempie. Gospodarze zdążyli jeszcze stworzyć kilka akcji, które w trzeciej kwarcie zaowocowały przyłożeniem Michała Uzdrowskiego. W ostatniej części pojedynku dwukrotnie punktował Lipka-Wszołczyk. Raiders starali się przeciwstawić pewnie grającym gdynianom. W pewnym momencie gry dzięki czujności i przechwytowi safety Najeźdźców Michała Chodóra, goście zdobyli szansę na zaskoczenie gospodarzy. Sytuacja ta ostatecznie nie przyniosła jednak upragnionych dla bydgoszczan punktów. Pod koniec meczu na pozycji rozgrywającego wystąpił Dawid Kryszyłowicz, wcześniej grający jako skrzydłowy. Zawodnik ten wykazał się wszechstronnością pokazując swoje umiejętności zarówno jako podający, jak i biegający rozgrywający. To właśnie Kryszyłowicz zapisał się zresztą jako ostatni punktujący, wykonując skuteczne podwyższenie za dwa. Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem Seahawks B 58:0.

Jastrzębie pomimo przetrzebionego przez kontuzje składu, stanęły na wysokości zadania i potwierdziły swoją gotowość do gry w ćwierćfinałach. Najeźdźcy jako młoda drużyna wykazali się ogromną wolą walki, do końca walcząc o każdy jard. Jeśli wyciągną wnioski z sobotniego pojedynku w przyszłym sezonie, bogatsi w futbolowe doświadczenia z pewnością stanowić będą drużynę, z którą trzeba będzie się liczyć w PLFA II.

- Był to przedostatni mecz naszego sezonu-debiutu. Ewidentnie możemy go określić jako czas zdobywania cennych, futbolowych doświadczeń. Trudno w pierwszym sezonie istnienia stworzyć mistrzowską drużynę. Są rzeczy, które z pewnością wzbudzają irytację, proste błędy, niewłaściwe decyzje na boisku, ale nie załamujemy się i dogrywamy sezon do końca. Wkrótce nadejdzie czas na analizę i wyciągnięcie wniosków. W następnym sezonie wrócimy silniejsi - podsumowuje Jakub Spłocharski , manager KFA Bydgoszcz Raiders.

- Zgodnie z zapowiedziami przedmeczowymi weszliśmy na boisko skupieni. Formacja defensywna wyciągnęła wnioski z poprzedniego meczu i wyeliminowała słabe punkty w obronie, atak skutecznie przeprowadzał zarówno akcje biegowe jak i podaniowe. Mimo paru fumble na początku meczu udało się nam złapać rytm, co przełożyło się na wynik na tablicy. Bydgoszcz od początku meczu pokazała, że zawodnicy przyjechali powalczyć i dać z siebie wszystko, czego dowodem była twarda gra do końca meczu. Widać było brak doświadczenia tego młodego zespołu, ale zdecydowanie mają potencjał, żeby trochę zamieszać w świecie futbolowym w przyszłych sezonach - puentuje Lev Davydovsky, koordynator i kapitan defensywy Seahawks Gdynia B.

Anna Cygańska-Zapadka

Seahawks Gdynia B - Bydgoszcz Raiders  58:0 (14:0, 22:0, 8:0, 14:0)

I kwarta
8:0 przyłożenie Dawida Kryszyłowicza po 16-jardowej akcji po podaniu Aleksandra Kordysia (podwyższenie za dwa punkty Aleksander Kordyś)
14:0 przyłożenie Aleksandra Kordysia po 4-jardowej akcji biegowej

II kwarta
22:0 przyłożenie Patryka Klein po 45-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za dwa punkty Aleksander Kordyś)
30:0 przyłożenie Kamila Lipki-Wszołczyka po 40- jardowej akcji po podaniu Aleksandra Kordysia (podwyższenie za dwa punkty Szymon Blokus)
36:0 przyłożenie Aleksandra Kordysia po 3-jardowej akcji biegowej

III kwarta
44:0 przyłożenie Michała Uzdrowskiego po 3-jardowej akcji po podaniu Aleksandra Kordysia (podwyższenie za dwa punkty Szymon Blokus) 

IV kwarta
50:0 przyłożenie Kamila Lipki-Wszołczyka po 32-jardowej akcji po podaniu Aleksandra Kordysia
58:0 przyłożenie Kamila Lipki-Wszołczyka po 14-jardowej akcji po podaniu Dawida Kryszyłowicza (podwyższenie za dwa punkty Dawid Kryszyłowicz ) 

MVP meczu: Patryk Klein (free safety, Seahawks B Gdynia)

Mecz obejrzało 200 widzów.

Ofensywny popis Kuguarów
Bydgoszcz Archers - Cougars Szczecin 8:60

Przed sobotnim pojedynkiem oba zespoły miały bilans 2-2. Taki stosunek wygranych i przegranych meczów plasował je na miejscach 4-5 w tabeli Grupy Północnej PLFA II. Pierwsze trzy lokaty zajmowały drużyny Sabercats, Angels i Seahawks B – każda z nich wygrała 3 mecze w sezonie ulegając rywalom tylko raz. Stawką sobotniego starcia było więc podtrzymanie szans na awans do drugoligowych ćwierćfinałów.

Początek meczu nie zapowiadał aż tak imponujących rozmiarów zwycięstwa Kuguarów ze Szczecina. Na pierwsze z dwóch przyłożeń Jakuba Piekarskiego gospodarze odpowiedzieli dobrą akcją obronną. Po niej szybko ponownie punktował Piekarskim, ponownie po podaniu Andrzeja Łukasika. Jeszcze przed przerwą w ślady Piekarskiego poszedł Adrian Rogaczewski. Jego 60-jardowa akcja zakończona touchdownem była ozdobą pierwszej połowy. Do przerwy szczecinianie prowadzili 20-punktami.

Po wznowieniu meczu gra się wyrównała. Trzecią kwartę Cougars wygrali 10:6. Ofensywny blitzkrieg szczecinian nastąpił w ostatniej odsłonie. Cztery touchdowny, z których trzy okraszone były skutecznym podwyższeniem za dwa, przypieczętowały wysokie zwycięstwo przyjezdnych.

-  Jednak udało się nam przełamać. Nie pamiętam tak dobrego meczu naszej formacji ofensywnej. Ten mecz naprawdę mógł się podobać. Było wiele świetnych akcji zarówno podaniowych, jak i biegowych. IV kwarta była wręcz idealna dla obu formacji, udało się szybko przerywać akcje  ofensywne przeciwników. Bardzo szkoda, że w myśl regulaminu lepiej byłoby wygrać ten mecz 6:0, niż takim wynikiem" - skomentował Tomasz Leszczyński, manager Cougars Szczecin.

- Porażka jest efektem zmian po wprowadzeniu nowego trenera. Czasem warto jest zrobić jeden krok do tyłu, aby potem zrobić dwa kroki naprzód - powiedział Adrian Kuźniewski, prezes Bydgoszcz Archers.

Bydgoszcz Archers - Cougars Szczecin 8:60 (2:14, 0:8, 6:8, 0:30)

I kwarta
0:7 przyłożenie Jakuba Piekarskiego po 25-jardowej akcji po podaniu Andrzeja Łukasika (podwyższenie za jeden punkt Adrian Rogaczewski)
2:7 safety - dwa punkty dla Archers po akcji Arkadiusza Kwinty
2:14 przyłożenie Jakuba Piekarskiego po 25-jardowej akcji po podaniu Andrzeja Łukasika (podwyższenie za jeden punkt Adrian Rogaczewski)

II kwarta
2:22 przyłożenie Adriana Rogaczewskiego po 60-jardowej akcji po podaniu Andrzeja Łukasika (podwyższenie za dwa punkty Andrzej Łukasik)

III kwarta
8:22 przyłożenie Filipa Klause po 20-jardowej akcji po podaniu Marcina Pulca
8:30 przyłożenie Mateusza Miksa po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Andrzej Łukasik)

IV kwarta
8:38 przyłożenie Pawła Borkowskiego po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Marcin Łodygowski)
8:44 przyłożenie Andrzeja Łukasika po 1-jardowej akcji biegowej
8:52 przyłożenie Wojciecha Sibera po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Adrian Rogaczewski)
8:60 przyłożenie Piotra Lisińskiego po 8-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za dwa punkty Michał Szczurowski)

MVP: Andrzej Łukasik (rozgrywający Cougars Szczecin)

Mecz obejrzało 300 widzów.

 
Zagrzmiało w Olkuszu
Silvers Olkusz - Rybnik Thunders 0:33

W ostatnim sobotnim meczu 11. kolejki rybnickie Grzmoty zagrały na wyjeździe z Silvers Olkusz. Te zespoły grały już ze sobą - rok temu na Śląsku Thunders triumfowali 36:19. Pierwsza połowa sobotniego starcia nie zapowiadała gładkiej wygranej przyjezdnych. Jedyne punkty zdobył w niej znakomicie tego dnia dysponowany rozgrywający gości Filip Piecha.

W drugiej połowie ofensywa rybniczan zaczęła grzmieć dużo bardziej donośnie. Najpierw ładne podanie Piechy wykorzystał Maciej Krakowczyk. Niedługo później długim biegiem ukoronowanym touchdownem popisał się sam rozgrywający gości. Na początku ostatniej części gry ponownie duet Piecha - Krakowczyk dał się we znaki formacji obronnej drużyny z Małopolski. Ostatnim akcentem punktowym spotkania był touchdown obronny Rafała Grabowskiego. Rybniczanie mieli przed sobą radosną podróż powrotną, bo wygrali na wyjeździe 33:0. Co ciekaw bilans ich ostatnich dwóch meczów to 47:0. W całym meczu gwiazdą dobrze dysponowanej formacji obrony rybniczan był safety Jacek Ślusarek, który aż trzykrotnie przechwytywał podania rozgrywającego olkuszan.

- Udało nam się pokonać Silvers, tak samo jak rok temu. To istotne, gdyż Silvers mają podobny staż gry jak my. Jestem bardzo zadowolony z postawy obrony do końca. I kwarta była ciężka, ale potem mecz ułożył się po naszej myśli. Wszystkie nasze założenia zostały spełnione, Sprawdziła taktyka przygotowana przez naszych trenerów - powiedział Marek Grecicha, rzecznik prasowy Rybnik Thunders.

- Przegraliśmy na własne życzenie. Za porażkę obwiniamy tylko siebie. Rybnik okazał się lepszy. Gratulujemy zwycięstwa - powiedział Wojciech Polak, prezes Silvers Olkusz.

Silvers Olkusz - Rybnik Thunders 0:33 (0:7, 0:0, 0:13, 0:13)

I kwarta
0:7 przyłożenie Filipa Piechy po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jacek Szlosarek)

III kwarta
0:14 przyłożenie Macieja Krakowczyka po 50-jardowej akcji po podaniu Filipa Piechy (podwyższenie za jeden punkt Jacek Szlosarek)
0:20 przyłożenie Filipa Piechy po 50-jardowej akcji biegowej

IV kwarta
0:27 przyłożenie Macieja Krakowczyka po 20-jardowej akcji po podaniu Filipa Piechy (podwyższenie za jeden punkt Jacek Szlosarek)
0:33 przyłożenie Rafała Grabowskiego po odzyskaniu piłki w polu punktowym rywali

MVP meczu: Jacek Szlosarek (safety Rybnik Thunders)

Mecz obejrzało 150 widzów.
 

Osłabieni, ale silni
Warsaw Spartans B - Wilki Pabianice 0:22

Po zwycięstwach w dwóch pierwszych meczach sezonu Spartans B przystąpili do starcia z faworyzowanymi Wilkami po niespodziewanej porażce z Crusaders Warszawa. Dla Pabianiczan niedzielny mecz też miał spowodować to, że drużyna wróci na zwycięski tor. Porażkę sprzed trzech tygodni z Królewskimi Warszawa poprzedziły dwa triumfy w pierwszych kolejkach sezonu.

Dla Wilków i Spartans B nie była to pierwsza potyczka. 16 września zeszłego roku warszawianie wygrali w Pabianicach 8:0. Wtedy oba zespoły rywalizowały w futbolu ośmioosobowym w ramach PLFA 8.

Od początku niedzielnego meczu Wilki potwierdzały to, że rozwijają się w dobrym kierunku. Formacja ataku próbowała nowych rozwiązań. Mimo iż nie zawsze przynosiło to spodziewane efekty, to goście byli w stanie zdobywać punkty. Było to utrudnione także przez to, że z powodu kilku kontuzji odniesionych w poprzednich meczach wielu pabianiczan musiało grać zarówno w ataku, jak i obronie.

Pierwsze punkty meczu zostały zdobyte po ładnej akcji obronnej w wykonaniu Michała Stolarczyka. Dzięki skutecznemu podwyższeniu za dwa punkty Wilki prowadziły po pierwszej kwarcie 8:0. W drugiej błysnął wszechstronny, występujący w tym meczu także w drugiej linii obrony Mikołaj Pawlaczyk. Po jego 17-jardowym biegu i skutecznym podwyższeniu za dwa w wykonaniu Patryka Mleczka goście zeszli na przerwę prowadząc 16:0.

W trzeciej części gry Spartanie jedyny raz w tym meczu byli blisko pola punktowego rywali. Nie byli jednak w stanie wykorzystać tej okazji. Ostatnie punkty w meczu zdobył running back przyjezdnych Szymon Siotor a spotkanie zakończyło się ich zwycięstwem 22:0.

- Pomimo osłabienia składu rozegraliśmy bardzo dobry mecz. W meczu wyróżnili się, przede wszystkim, Patryk Mleczek i Mikołaja Pawlaczyk. Myślimy już i przygotowujemy się do kolejnego meczu z Crusaders. Zdajemy sobie sprawę, że ta ekipa naprawdę podniosła swój poziom -  skomentował Jarosław Kalita, trener formacji defensywnej Wilków Pabianice.

Warsaw Spartans B - Wilki Pabianice 0:22 (0:8, 0:8, 0:0, 0:6)

I kwarta
0:8 przyłożenie Michała Stolarczyka po 40-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za dwa punkty Wojciech Krawczyk po podaniu Damiana Waszczyka)

II kwarta
0:16 przyłożenie Mikołaja Pawlaczyka po 17-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Patryk Mleczek)

IV kwarta
0:22 przyłożenie Szymona Siotora po 25-jardowej akcji biegowej

MVP meczu: Mikołaj Pawlaczyk (running back Wilków Pabianice)

Mecz obejrzało 200 widzów.


Pretorianie w play-off
Majster-Pol Broncos Sucha Beskidzka - Pretorians Skoczów 7:34

W ostatnim meczu 11 rundy drugoligowych zmagań Broncos podejmowali Pretorians. Zespoły te grały już ze sobą rok temu. Wtedy będący gościem starcia w ramach 1. turnieju Grupy Północnej PLFA 8 suszanie wygrali 19:6. Do niedzielnego meczu skoczowianie przystępowali z zadaniem potwierdzenia swoich aspiracji play-offowych. Broncos musieli wygrać by zachować teoretyczne szanse na to, by nie zakończyć sezonu po rundzie zasadniczej.

Po bezbarwnej pierwszej kwarcie pierwsi błąd popełnili gospodarze. Złe wprowadzenie piłki do gry poskutkowało stratą dwóch punktów. Niedługo później najlepszy zawodnik meczu - fullback Pretorian Kamil Baranowski wbiegł w pole punktowe rywali. Jeszcze przed końcem pierwszej części gry gospodarze zdobyli przyłożenie, jak się miało później okazać jedyne w tym starciu. Bieg Michała Zawady skutecznym kopnięciem za jeden okrasił grający trener suszan Robert Drobny.

Druga połowa meczu była toczona pod dyktando Pretorians. Jedno z trzech przyłożeń gości w ostatnich dwóch kwartach spotkania zostało zdobyte po bardzo ładnej akcji obronnej, gdy piłkę przechwycił Filip Sesay i popędził z nią w pole punktowe rywali. W tej akcji defensor skoczowian pokonał z futbolówką ponad połowę długości boiska.

Mecz zakończył się wyraźnym zwycięstwem Pretorians 34:7. Tym samym skoczowianie umocnili się na drugim miejscu w Grupie Południowej PLFA II i bez względu na wynik swojego ostatniego meczu w rundzie zasadniczej awansowali do play-off.

- W pierwszej połowie Broncos dotrzymywali nam kroku. W drugiej połowie efektywnie zdobywaliśmy jardy. Wywalczyliśmy już wejście do fazy play-off, ale bardzo zależy nam na zajęciu najwyższego miejsca i zagraniu meczu u siebie. Dlatego kolejne zwycięstwo jest dla nas bardzo ważne i nie odpuszczamy. Wiemy, że będzie to ciężki mecz - skomentował Łukasz Stępień, prezes Pretorians Skoczów.

- Nie potrafię powiedzieć co się z nami dzieje. Do połowy każdego meczu idzie nam dobrze, a potem coś się dzieje. Mecz był twardy i ostry, i niestety przegrany. Coś się wyraźnie popsuło po przerwie. Tymczasem szykujemy się do kolejnego meczu - powiedział Robert Drobny, prezes Broncos Sucha Beskidzka.

Majster-Pol Broncos Sucha Beskidzka - Pretorians Skoczów 7:34 (0:0, 7:10, 0:8, 0:16)

II kwarta
0:2 safety - dwa punkty dla Pretorians po tym jak piłka po niedobrym wprowadzeniu do gry przez Broncos wypadła poza pole punktowe gospodarzy
0:10 przyłożenie Kamila Baranowskiego po 8-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Przemysław Lanc po podaniu Jindry Štrobla)
7:10 przyłożenie Michała Zawady po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Robert Drobny)

III kwarta
7:18 przyłożenie Kamila Baranowskiego po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Przemysław Lanc po podaniu Jindry Štrobla)

IV kwarta
7:26 przyłożenie Filipa Sesaya po 60-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za dwa punkty Przemysław Lanc)
7:34 przyłożenie Jindry Štrobla po 11-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Jindra Štrobl)

MVP: Kamil Baranowski (fullback Pretorians Skoczów)

Mecz obejrzało 200 widzów.

Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl

Sonda

Komu będziesz kibicował w 4. kolejce Topligi?